Gabinet prezydenta Krakowa/ Fot. Jan Graczyński.
Czego dowiesz się z tej rozmowy:
- Wypadnięcie Bartosza Bocheńczaka z wyborów Stach nazywa kompromitacją Konfederacji, choć nie spodziewa się znaczącego wpływu tej sprawy na jej ogólnopolskie notowania.
- Część wyborców Konfederacji może przejąć Łukasz Gibała, któremu pomaga antyestablishmentowy wizerunek i wolnościowa narracja gospodarcza.
- Troje kandydatów związanych z lewicą będzie rywalizować o podobny elektorat, a tematy mieszkaniowe i społeczne mogą być szczególnie niewygodne dla Moniki Piątkowskiej.
- Stach uważa Gibałę za zdecydowanego faworyta pierwszej tury. Jego zdaniem najważniejsza walka toczy się obecnie o drugie miejsce, dlatego głównym celem ataków konkurentów staje się Piątkowska.
- Główną osią kampanii może być starcie kontynuacji ze zmianą, a najostrzejszej walki politolog spodziewa się dopiero w drugiej turze.
Posłuchaj rozmowy Patryka Kubiaka z dr. Łukaszem Stachem.
Konfederacja dostała „zimny prysznic”
Bartosz Bocheńczak nie znalazł się na ostatecznej liście kandydatów na prezydenta Krakowa. Dr Łukasz Stach nie spodziewa się, żeby niepowodzenie kandydata przełożyło się znacząco na ogólnopolskie sondaże Konfederacji. Uważa jednak, że dla ugrupowania to poważny problem wizerunkowy. Partia przedstawia się jako młoda, sprawna i dobrze docierająca do swojego elektoratu, tymczasem nie zdołała skutecznie zebrać wymaganej liczby podpisów.
Może nie jest to wielka katastrofa, bo nie sądzę, żeby miało to duży wpływ na sondaże Konfederacji, ale jest to kompromitacja. To bolesny prztyczek w nos. Mamy do czynienia z siłą polityczną, która w sondażach zajmuje trzecie miejsce i ma bardzo duże aspiracje. Mówi o byciu wiodącą siłą na prawicy, detronizacji Prawa i Sprawiedliwości, wyniku na poziomie 20 procent lub więcej i udziale w rządach. Nagle okazuje się, że pozornie bardzo łatwa sprawa, czyli zebranie trzech tysięcy podpisów w dużym mieście, gdzie jest wielu młodych ludzi popierających Konfederację, staje się problemem nie do przeskoczenia. To bardzo zimny prysznic zarówno dla pana Bocheńczaka, jak i całej Konfederacji
- uważa politolog.
Stach przypomina, że nie jest to pierwszy organizacyjny problem ugrupowania. Jego zdaniem polityczni konkurenci będą do niego wracać, szczególnie, że uderza on w jeden z podstawowych elementów wizerunku Konfederacji – sprawczość:
- Bez wątpienia będzie to wyciągane przez politycznych przeciwników, czy to w formie internetowego mema, czy w debatach i poważnych dyskusjach. Partia, która chce rządzić, nie potrafi zrobić stosunkowo prostej rzeczy.
Czy ktoś podłożył Bocheńczakowi nogę?
Pojawiają się spekulacje, że problemy Bocheńczaka z rejestracją mogły wynikać także z konfliktów wewnątrz Konfederacji. Stach nie przesądza, czy rzeczywiście ktoś celowo zaszkodził kandydatowi. Zwraca jednak uwagę, że Konfederacja skupia różne środowiska, a ich interesy i ambicje liderów nie zawsze są zbieżne.
- Nazwa partii wskazuje, nie mamy do czynienia z bardzo ściśle zhierarchizowaną partią polityczną. Są co najmniej dwaj mocni liderzy: Sławomir Mentzen i Krzysztof Bosak. Mówi się o istniejących tam konfliktach i to schodzi także na dół. To środowisko nie jest homogeniczne. Mamy wolnościowców, mamy Ruch Narodowy, które nieco inaczej patrzą choćby na kwestie gospodarcze i społeczne. Na to nakładają się ambicje poszczególnych liderów, bo każdy chce być przywódcą, nawet czasami na dosyć krótkiej kanapie. Takie rzeczy zdarzają się zresztą nie tylko w Konfederacji - mówi dr Stach.
Brak kandydata Konfederacji pozostawia grupę wyborców bez naturalnego reprezentanta. Stach wymienia kilka możliwych kierunków odpływu tych głosów. Część może trafić do kandydatów znajdujących się bardziej na prawo, część do Prawa i Sprawiedliwości. Politolog zwraca jednak uwagę również na Łukasza Gibałę. Jego atutem może być antyestablishmentowy wizerunek i wolnościowe podejście do gospodarki:
Potencjalnym zwycięzcą może być Łukasz Gibała. Część ruchów wolnościowych czy narodowych wspominała, że popiera referendum i jego starania. Gibała może się okazać beneficjentem, zwłaszcza że w kwestiach ekonomicznych jest wyrazicielem idei związanych z przedsiębiorczością i wolnościowym podejściem do gospodarki. I rzecz być może najważniejsza: ubrał szaty przedstawiciela antyestablishmentu w Krakowie, walczącego z układami i domagającego się nowego otwarcia. To idealnie wpisuje się w narrację Konfederacji.
Dawne polityczne związki Gibały z innymi środowiskami nie muszą – zdaniem Stacha – przeszkodzić w przejęciu części tych wyborców.
Trzech kandydatów po lewej. Walka o ten sam elektorat
Na liście znalazło się troje kandydatów związanych z lewicą: Daria Gosek-Popiołek, Aleksandra Owca i Sławomir Pietrzyk. Stach spodziewa się więc walki o zagospodarowanie lewicowych wyborców. Widzi w niej także starcie lewicy związanej z obozem rządowym z lewicą antyestablishmentową.
Kwestie związane z komunikacją publiczną czy mieszkalnictwem podnosi również Łukasz Gibała. To może być największy problem dla kandydatki Koalicji Obywatelskiej, bo tematy socjalne, mieszkalnictwo społeczne czy komunikacja publiczna mogą iść w kontrze do tego, co robi rząd Donalda Tuska. Lewica może te kwestie artykułować, ale w tej narracji bardziej wiarygodni mogą być kandydaci Lewicy, kandydat Prawa i Sprawiedliwości czy Łukasz Gibała.
- przekonuje politolog.
Zdaniem Stacha obecny układ kampanii ma jednego wyraźnego lidera. Politolog uważa, że konkurenci w dużej mierze pogodzili się z wygraną Łukasza Gibały w pierwszej turze. Dlatego polityczny ogień skupia się nie na nim, lecz na Monice Piątkowskiej, która walczy o wejście do drugiej tury.
- Odnoszę wrażenie, że wszyscy raczej pogodzili się z tym, że Łukasz Gibała wygra w pierwszej turze. Musiałoby nastąpić trzęsienie ziemi połączone z wybuchem wulkanu, żeby tak się nie stało. Walka toczy się o drugie miejsce. Kogo więc będą atakować? Łukasza Gibałę? Nie. Atakują osobę, która zajmuje drugie miejsce, licząc, że albo rząd popełni błąd, albo ona popełni błąd, albo dynamiczną kampanią uda się ją przeskoczyć. Jeśli popatrzymy na sondaże, różnica między drugim a trzecim miejscem wcale nie jest duża. Duża jest różnica między Łukaszem Gibałą a resztą - zauważa dr Stach.
Sytuację Piątkowskiej komplikuje jej polityczne zaplecze. Stach uważa, że kandydatka KO odziedziczyła także konsekwencje referendum i sprzeciwu wobec prezydentury Aleksandra Miszalskiego: "Łukasz Gibała jest trudny do zaatakowania przez ugrupowania odwołujące się do antyestablishmentu – od partii Razem po Konfederację. One także występują pod sztandarem walki ze starym układem. Trudno im więc atakować człowieka, który przyjął podobny kostium i prowadzi wiarygodną narrację, że chce zmiany. To wszystko ogniskuje się na kandydatce Koalicji Obywatelskiej, która reprezentuje siły establishmentowe i wywodzi się ze środowiska Aleksandra Miszalskiego".
Najostrzej może być dopiero w drugiej turze
Transport publiczny, zadłużenie miasta, parkingi czy strefa czystego transportu będą obecne w kampanii, ale Stach nie spodziewa się, żeby któryś z tych tematów stał się jej jedyną osią. Za ważniejszy uważa polityczny podział między kontynuacją a zmianą.
- W przypadku ochrony zdrowia piłeczka jest raczej po stronie rządowej i to może uderzać w kandydatkę Koalicji Obywatelskiej. Ale moim zdaniem dominować będzie starcie starego z nowym. To będzie walka pomiędzy kontynuacją symbolizowaną przez Monikę Piątkowską i zmianą symbolizowaną przez Łukasza Gibałę oraz resztę stawki - przekonuje rozmówca.
Stach spodziewa się ostrej kampanii, ale najbardziej brutalnej fazy oczekuje po pierwszym głosowaniu. Wtedy na placu boju zostanie dwoje kandydatów, a ujawnienie materiałów mających uderzyć w przeciwnika może przynieść znacznie większy efekt niż obecnie. Wynik krakowskich wyborów może mieć też znaczenie wykraczające poza miasto:
Stawka jest wysoka. Mówimy o prezydenturze miasta niezwykle ważnego na mapie Polski, kulturowo, historycznie i ekonomicznie. Są też reperkusje polityczne. Jeśli Koalicja Obywatelska straci Kraków, może to wpłynąć na postrzeganie tego ugrupowania w skali kraju. Bardziej brutalnej kampanii spodziewam się w drugiej turze, kiedy zostaną wyłonione dwie osoby i dojdzie do ostatecznego starcia. Wtedy może być gorąco. Wypływu kwitów i brudów spodziewałbym się właśnie wtedy, bo wtedy mogą odegrać swoją rolę.