Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
Czego dowiesz się z tej rozmowy:
- Prof. Marek Bankowicz uważa, że krótka kampania wyborcza może sprzyjać Koalicji Obywatelskiej, a utrudnić działania podzielonemu PiS.
- Zdaniem politologa Donald Tusk przede wszystkim kalkuluje rywalizację z PiS, a nie lokalny pojedynek z Łukaszem Gibałą.
- Profesor krytycznie ocenia decyzję Rozwoju Plus o niewystawianiu własnego kandydata, uznając ją za zmarnowaną szansę na budowę nowej marki politycznej.
- Zwłoka Łukasza Gibały z ogłoszeniem decyzji o starcie może – według rozmówcy – osłabiać jego dotychczasowy wizerunek konsekwentnego kandydata.
- Ewentualna zmiana kandydata Koalicji Obywatelskiej lub wystawienie Stanisława Kracika niosłyby ze sobą polityczne i wizerunkowe ryzyko.
Posłuchaj rozmowy Patryka Kubiaka z prof. Markiem Bankowiczem.
Krótka kampania może sprzyjać obozowi rządzącemu
Prof. Marek Bankowicz zwraca uwagę, że planowany termin przedterminowych wyborów oznacza wyjątkowo krótką kampanię. Uważa, że taki kalendarz może sprzyjać Koalicji Obywatelskiej, podczas gdy Prawo i Sprawiedliwość zmaga się z wewnętrznymi podziałami i ma mniej czasu na uporządkowanie sytuacji oraz prowadzenie intensywnej kampanii.
Politolog ocenia, że decyzję o szybkim terminie wyborów należy rozpatrywać także w kontekście ogólnopolskiej rywalizacji politycznej - z perspektywy premiera Tuska najważniejszym przeciwnikiem pozostaje Prawo i Sprawiedliwość, a nie lokalni konkurenci w Krakowie.
Bankowicz dodaje, że w chwili podejmowania decyzji nie było jeszcze wiadomo, jak zachowa się nowe środowisko polityczne skupione wokół Mateusza Morawieckiego:
Pan premier ciągle postrzega Prawo i Sprawiedliwość jako głównego przeciwnika politycznego. (...) Można było się spodziewać, że to stowarzyszenie mocno wystartuje w rozmaitych działaniach politycznych, zaznaczy swoją obecność i także kto wie, czy nie wystawi kandydata w wyborach prezydenckich w Krakowie.
Rezygnacja Rozwoju Plus z własnego kandydata to niewykorzystana szansa
Zdaniem profesora decyzja środowiska Rozwój Plus o poparciu kandydata PiS zamiast wystawienia własnego pretendenta jest politycznym błędem. Podkreśla, że wybory w Krakowie mogły stać się dla nowego ugrupowania okazją do budowania rozpoznawalności i pokazania własnej tożsamości.
Według niego poparcie kandydata partii, od której środowisko Mateusza Morawieckiego się odcina, utrudnia pokazanie wyborcom rzeczywistych różnic.
To ten nowy podmiot powinien z impetem wystartować w rozmaitych przedsięwzięciach politycznych, a wybory przedterminowe prezydenckie w Krakowie to być może będzie jedyny taki poligon wyborczy z prawdziwego zdarzenia. (...) Rezygnacja z wystawienia kandydata wydaje mi się bardzo poważnym błędem, gdyż nie wykorzystuje się szansy. (...) Popieranie kandydata PiS, od którego się odchodzi, nie wygląda – najdelikatniej mówiąc – dobrze.
Prof. Bankowicz przyznaje, że nie rozumie zwłoki Łukasza Gibały z ogłoszeniem decyzji o starcie. Jak mówi, dotychczasową siłą lidera Krakowa dla Mieszkańców była wieloletnia konsekwencja w ubieganiu się o urząd prezydenta miasta.
Politolog uważa, że przeciąganie decyzji może osłabiać ten wizerunek i sprawiać wrażenie politycznej kalkulacji.
Znakiem firmowym Łukasza Gibały było dążenie do prezydentury w Krakowie z żelazną konsekwencją. (...) Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż jest on wyraźnym faworytem tych wyborów. (...) Tymczasem on hamletyzuje, zastanawia się. Czas płynie, nie ma go i traci właśnie ten walor żelaznej konsekwencji, który wyborcy Krakowa zaczynają cenić
- mówi profesor.
Celem KO jest przede wszystkim wejście do drugiej tury
Profesor ocenia, że z perspektywy Koalicji Obywatelskiej kluczowe jest uniknięcie sytuacji, w której jej kandydat znalazłby się za przedstawicielem PiS. Ewentualna rywalizacja z Łukaszem Gibałą byłaby dla obozu rządzącego mniej dotkliwa politycznie niż przegrana z kandydatem prawicy już w pierwszym etapie wyborów.
- Koalicja Obywatelska nie może sobie pozwolić na porażkę z PiS-em czy neo-PiS-em w Krakowie. Natomiast porażkę z Łukaszem Gibałą ewentualnie jest w stanie przełknąć. (...) Chodzi o to, aby wejść do drugiej tury i ewentualnie w tej drugiej turze powalczyć z Łukaszem Gibałą - tłumaczy gość Radia Kraków.
Prof. Bankowicz uważa, że ewentualna podmiana kandydata Koalicji Obywatelskiej na finiszu przygotowań do kampanii byłaby ryzykowna. Świadczyłaby o problemach z wyłonieniem właściwej osoby i mogłaby zostać odebrana jako przejaw braku stabilności.
Jednocześnie zaznacza, że nawet jeśli Monika Piątkowska nie jest szeroko rozpoznawalna w Krakowie, zmiana w tym momencie mogłaby przynieść więcej strat niż korzyści:
To też nie byłby dobry ruch, bo świadczyłby o pewnym chaosie w bardzo poważnej organizacji, która powinna bardzo dobrze przemyśleć sprawę i wystąpić z kandydatem takim, który jest już tym kandydatem nie do zmiany. (...) Jeżeli kandydat uległby zmianie, świadczyłoby to o pewnym rozchwianiu tego ugrupowania.
Kandydatura Stanisława Kracika budziłaby pytania o standardy
Politolog odnosi się także do pojawiających się spekulacji dotyczących Stanisława Kracika - komisarz miasta zbiera dobre opinie, jednak jego ewentualny start w wyborach mógłby wywołać dyskusję o wykorzystaniu funkcji pełnionej tymczasowo do budowania politycznej rozpoznawalności.
Ale Bankowicz nie wyklucza, że taki scenariusz jest możliwy:
Oznaczałoby to, że ten czas spełniania funkcji komisarza w mieście Koalicja Obywatelska wykorzystała do promocji kandydata. Jest czymś naprawdę dwuznacznym z punktu widzenia standardów demokracji, gdy ktoś, kto z założenia ma tymczasowo spełniać pewną funkcję, staje się ostatecznie kandydatem.