Milczenie grupy nie zawsze jest neutralne
Grupa rówieśnicza ma ogromny wpływ na to, czy przemoc będzie się rozwijała, czy zostanie zatrzymana. Nie chodzi przy tym wyłącznie o aktywne wspieranie osoby stosującej przemoc.
– Grupa, która milczy, najczęściej nie osłabia, tylko wzmacnia. Osoba, która stosuje przemoc, nawet nie musi być nagradzana przez grupę. Sama jej obojętność powoduje, że skoro to robię i nikt nie reaguje, to znaczy, że można – mówił Marcin Szafrański.
Milczenie może również pogłębiać bezradność osoby krzywdzonej. Dziecko widzi, że inni obserwują sytuację, ale nikt nie reaguje. Może wówczas zacząć uznawać takie traktowanie za coś normalnego albo dojść do wniosku, że nie ma gdzie szukać pomocy.
Sprawca nie zawsze jest też liderem czy najsilniejszą osobą w grupie. Może być kimś, kto sam zajmuje niską pozycję i poprzez krzywdzenie słabszej osoby próbuje poprawić własną pozycję wśród rówieśników.
Problem narasta, gdy przemoc zaczyna być normalizowana przez grupę. Wyśmiewanie, rozsiewanie plotek, poniżanie czy wykluczanie mogą być przedstawiane jako „tylko żarty”, przez co trudniej dostrzec moment, w którym zachowanie staje się krzywdzące.
Przemoc ze szkoły przenosi się do internetu
Dziś trudno oddzielić relacje dzieci w szkole od tego, co dzieje się w sieci. Te same grupy rówieśnicze funkcjonują jednocześnie w klasie, na szkolnym korytarzu i w komunikatorach czy mediach społecznościowych.
Wykluczenie może więc rozpocząć się w internecie i przenieść do szkoły albo odwrotnie. Problemem może być również nagrywanie drugiej osoby i udostępnianie filmu pozostałym członkom grupy.
Jak tłumaczył Szafrański, świat fizyczny i wirtualny są dziś w relacjach dzieci mocno ze sobą połączone. To sprawia, że dorośli mogą nie zauważyć problemu, ponieważ w klasie czy na szkolnym korytarzu pozornie nic niepokojącego się nie dzieje, podczas gdy przemoc trwa w zamkniętej grupie internetowej.