- Wybrałem wycieczkę do klasztoru cystersów w Mogile i byłem pod wielkim wrażeniem. Ludzie zazwyczaj wchodzą do bazyliki i na tym kończy się zwiedzanie opactwa. A przecież mają tu muzeum, w którym opowiadają historię nie tylko cystersów, ale też Mogiły. Są pergaminowe dokumenty, stare księgi, dzieła sztuki. Największe wrażenie zrobiły na mnie święte obrazy, które kiedyś wisiały w domach w Mogile; domach, których dziś już nie ma - opowiada Antek, który zapisał się na siedem wydarzeń tegorocznej edycji "Zajrzyj do Huty".
Przez trzy dni (18-20 września) po Nowej Hucie jeździ czerwony "Ogórek", który wozi gości "Zajrzyj do Huty" do miejsc, które Nowa Huta chce pokazać mieszkańcom Krakowa. Wbrew pozorom uczestnikami wydarzeń nie są tylko Nowohucianie - do dzielnicy przyjeżdżają mieszkańcy innych części Krakowa, są też zagraniczni turyści.
Byliśmy w kościele Arka Pana, niesamowita, naprawdę niesamowita historia. Kiedy powstawał kościół, proboszcz poprosił mieszkańców, żeby przywozili z wakacji otoczaki, bo miały przydać się do budowy. I ludzie przywozili - jak wypoczywali nad Dunajcem, przywozili otoczaki z Dunajca, jak nad Rabą, to stamtąd. Ten ksiądz żartował potem, że ludzie wieźli w plecach i walizkach kamienie i była to pokuta
- mówił Colin z Irlandii (jego narzeczona jest Krakowianką, mieszka od trzech lat w Dublinie).
Można było odwiedzić strażaków w Szkole Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie na osiedlu Zgody - zobaczyć, jak i czego się uczą, zrobić kurs pierwszej pomocy, ale też porozmawiać. Albo wybrać się na spacer szlakiem nowohuckich neonów, a jest ich w dzielnicy sporo. Ta wycieczka była w środku dnia, więc neony nie świeciły, kto chce zobaczyć je "w pracy", może przyjechać do Nowej Huty pod wieczór, bo mapę z neonami już dostał.
Jednym z ciekawszych spacerów był na pewno ten do bieńczyckich kapliczek. Każda z nich to historia społeczności lokalnej, czasem jednego człowieka; opowieść o lęku, wdzięczności, uratowaniu życia, nadziei i stracie.
A do tego wszystkiego jeszcze zwiedzanie nowohuckich fortów, potańcówki na osiedlach, wykłady, wystawy, przejazdy cudami peerelowskiej motoryzacji.
Do Nowej Huty jeszcze można przyjechać, a warto się wybrać. Program jest dostępny TUTAJ.