Zacznijmy od pani działalności jako radnej krakowskiej. Bardzo ciekawy dzień dzisiaj jest w magistracie, a mianowicie będą państwo głosować nad wotum zaufania dla Aleksandra Miszalskiego. Czy były już prezydent może liczyć na pani głos?
- W tym pytaniu jest zaszyty pewien błąd. Częściowo będziemy oceniać okres działalności prezydenta Miszlaskiego, ale zgodnie z prawem absolutorium i wotum zaufania będzie udzielane niby pełniącemu obowiązki prezydenta, Stanisławowi Kracikowi.
Miałem tutaj w studiu wczoraj Michała Ciechowskiego z PiS i Grzegorza Stawowego z KO, którzy chociaż mówili, że rzeczywiście opinie prawne są różne, to jednak na ten moment wygląda na to, że to jednak będzie Aleksander Miszalski.
- Dostaliśmy wczoraj opinię prawną. Nie mam wątpliwości. Faktycznie widać, jak jest. Jest dalej niepewność, czy my udzielamy absolutorium lub nie prezydentowi, który już został odwołany i rozliczony, czy może pełniącemu funkcje prezydenta, który był zastępcą prezydenta Miszalskiego? Prezydent Kracik się uchował decyzją premiera Tuska. On był jednak odpowiedzialny za Szpital Narutowicza, który ma już ponad 300 milionów długu. Był odpowiedzialny za ZTP, który ciął kursy i podwyższał ceny biletów. Ja wiem, jak zagłosuję.
Tak czy inaczej będą państwo dzisiaj właśnie o pieniądzach dużych rozmawiali i o wielkich długach Krakowa. W tym kontekście chciałbym panią zapytać, w kontekście też kampanii wyborczej, skoro jesteśmy w takiej sytuacji - ponad 8 miliardów długów, katastrofa finansowa miasta - skąd pani chce wziąć pieniądze na obniżki cen biletów komunikacji miejskiej, na kupno i budowę nowych mieszkań komunalnych, na remonty starych mieszkań komunalnych, na obniżki cen wody, ścieków, śmieci? Gwiazdki z nieba tylko brakuje.
- Tak. Żadna z tych rzeczy nie jest bezpośrednio w moim programie.
Zapowiadała to pani.
- Wydaje mi się, że nie do końca. Ceny biletów. Najważniejsza w komunikacji jest dostępność cenowa, wygoda, przemieszczanie się, żeby ludzie nie wybierali samochodów.
Nie będzie obniżek cen biletów komunikacji miejskiej?
- Powinniśmy rozważyć przywrócenie biletu 20-minutowego. Trzeba się zastanowić nad studentami. Po podwyżkach były w marcu obniżki jednak. Oceniam takie radykalne postulaty, żeby na pewno obniżać, jako populizm.
Co z remontami mieszkań i kupnem nowych?
- Problem z mieszkaniami w Krakowie to problem wielowymiarowy. Ciekawa rzecz się wczoraj stała. Jako radna opozycja popełniłam kroki, żeby wpłynąć na budżet w tym zakresie. We wrześniu 2025 roku z mojej inicjatywy przez Radę Miasta Krakowa przeszła uchwała, która zwiększała stawkę podatku od nieruchomości dla lokali, które są przetrzymywane jako stałe, inwestycyjne pustostany. Pytałam wczoraj skarbnika, jak to idzie. Mamy 1,25 zł od mieszkania i koło 25 zł od lokalu na działalność gospodarczą. Są dwie takie decyzje. Zmartwiło mnie, że skarbnik nie traktuje osób fizycznych jako osób, które mogą przetrzymywać pustostany inwestycyjne. Powiedział mi wprost, że mamy państwo prawa i jak pani chce, może mieć pani 30 mieszkań. Nikomu tego nie zabraniam, ale jak do budżetu miasta z 30 mieszkań inwestycyjnych trafia około 2000 zł rocznie i nikt tam nie mieszka, musimy…
Z tego podatku by chciała pani sfinansować budowanie nowych mieszkań?
- Na pewno nie tylko. Jednak podejmujemy decyzję dla tych rodzin, studentów, czy dla osób, które trzymają sobie 30 mieszkań jako inwestycje?
Co z cenami wody, śmieci i ścieków? Żadnych zmian?
- Pyta pan, czy powinny być niższe? Nie powinniśmy podnosić kosztów życia mieszkańców, gdy te koszty są bardzo wysokie.
Czy powinniśmy je obniżyć?
- To wymaga analizy budżetu. Nie głosowałam za podwyżkami, ale budżet to nie jest studnia do składania życzeń. Musimy to zrobić odpowiedzialnie. O obniżkach powiem, jak będę wiedziała, gdzie szukać pieniędzy.
O Krakowskim Centrum Bezpiecznego Najmu chciałbym teraz porozmawiać. Czyli o pani pomyśle na wyręczenie pośredników najmu nieruchomości...
- Zastąpienie.
Zastąpienie całkowite?
- Przynajmniej częściowe. To pomysł na konkurencję wobec często nieuczciwych pośredników.
Po co ta konkurencja, skoro jest mnóstwo stron, na których bezpośrednio właściciele się ogłaszają i nie ma żadnych pośredników?
- Kiedy pan ostatnio próbował wynająć mieszkanie?
Dawno.
- Widać.
Widziałem jednak te strony.
- Ludzie w moim wieku i młodsi spotykają się z takim problemem, że nie da się znaleźć oferty, gdzie się rozmawia z człowiekiem. Dostaje się oferty najmu okazjonalnego na kiju.
Co jest złego w najmie okazjonalnym?
- Często nie można czegoś na ścianie powiesić. Pośrednik może przyjść i komuś innemu pokazywać mieszkanie. Nie wprowadzi się pan z dzieckiem, bo może pan zostać wyrzucony z tygodnia na tydzień z mieszkania.
Nie, to nie jest tak. Najem okazjonalny to jest tylko to, że w przypadku kiedy skończy się umowa, czyli ten czas, na który umowa jest zawarta, to pani jako wynajmująca czy jako najemca mówi, że dobrze, mam gdzie się wyprowadzić i tam się wyprowadzę.
- Nie. Jak wyciągamy te zastrzeżenia, które mamy wpisane do normalnego najmu długoterminowego w ustawie o ochronie lokatorów, to znaczy, że do umowy najmu na przykład okazjonalnego możemy wpisać inne zastrzeżenia, które są wykluczone przy normalnej ochronie lokatorów.
Możemy je wpisać, ale nie musimy. Sam najem okazjonalny to jest tylko to, co powiedziałem.
- Ja mówię, jak to wygląda w praktyce. Może być uczciwa umowa najmu. W tym momencie brak wyboru na rynku… Właściciele mieszkań sięgają po pośredników, bo nie mają czasu. Często właściciele mieszkań, którzy są gotowi zawrzeć normalną umowę najmu, oddają mieszkanie pośrednikom. Ich nie obchodzi, czy tam będzie mieszkała młoda rodzina.
Kiedy usłyszałem o tym pani pomyśle, to przypomniały mi się „Alternatywy 4”. Nie wiem, czy pani kojarzy Abrahama Lincolna, który wynajmował mieszkanie. Jeden pokój to było na przedsiębiorstwo państwowe Puma, a dwa pokoje już poza przedsiębiorstwem państwowym Puma. Nie wiem, czy tutaj nie będzie podobnie.
- Wydaje mi się, że jak pan porozmawia z ludźmi, którzy szukają mieszkania na wynajem, zrozumie pan sens tego pomysłu.
Być może podobne skojarzenia jak ja miał były prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, który pytany o pani kandydaturę stwierdził, że jak słucha polityków partii Razem „to dochodzi do wniosku, że Lenin był centrystą”.
- Słyszałam tę wypowiedź.
Nawet ją pani dosyć ostro komentowała.
- Nie wiem, czy ostro. Rozmawiamy o prezydencie, który należał w przeszłości do PZPR, a teraz porównuje ludzi, którzy chcą obniżyć ceny mieszkań do Lenina. To zabawne.
Sondaż się pojawił. W tym sondażu Łukasz Gibała ma 17%, Daria Gosek-Popiołek z Lewicy - 13%, Michał Drewnicki - 13%, potem jest Monika Piątkowska, Bartosz Bocheńczak, kandydat Konfederacji Brauna i potem jest pani - Aleksandra Owca 3,8%. Słabo.
- To warte komentarza. To sondaż, który został zlecony, kupiony przez Nową Lewicę. Został zrealizowany przez IBRIS. (.>0 Robertowi Biedroniowi 33% w II turze wyborów prezydenckich z Andrzejem Dudą. To hit. Ja to wiem. Pan to wie. Wiemy, że za pieniądze ksiądz się modli. Sondaż wyszedł, jak klient chciał. Problem w tym, że wielu mieszkańców nie zajmuje się na pełen etat polityką. Pojawiają się takie wróżby. Dociera mniej informacji do ludzi o kandydatach, ich wiarygodności. Bombardowani są wróżbami na zlecenie. Nie oceniam tego pozytywnie.
Chciałbym, żeby wybrzmiało wprost, to co pani sugeruje. Czy, pani zdaniem, ten sondaż został skręcony?
- Sondaż został kupiony przez Nową Lewicę. Wyszedł, jak miał wyjść.
Króciutko jeszcze polityka ogólnopolska. W tym tygodniu senatorowie mają głosować nad ustawą o statusie osoby najbliższej. Czy to ma sens, skoro transkrybujemy małżeństwa jednopłciowe zawarte za granicą, a ta ustawa o statusie osoby najbliższej jest bardzo konserwatywna, prawie nic tam nie ma. Po co ją procedować, skoro mamy prawie równość małżeńską przez zawieranie związków za granicą?
- Nie mamy równości małżeńskiej. Są tu dwie kwestie. Dalej nie wiemy, jak te transkrypcje będą w Polsce traktowane. Nie mają one wpływu na pewne elementy prawa, choćby podatkowego. Ta ustawa będzie miała na to wpływ. Każdy krok do przodu jest dobry dla ludzi, którzy od dekad czekają na swoje prawa. Ciekawe, czy tym razem się uda.