Lewica złożyła projekt ustawy rozszerzającej pomoc dla Ukraińców. Obowiązujące od lipca przepisy wykluczyły z pomocy w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania członków rodzin z tych grup wrażliwych. Jakie to konkretne przypadki, jaka jest ich skala, dlaczego jest zapowiedź zmian?
- Niestety kształt tej ustawy i fakt, że kilka tysięcy Ukrainek, Ukraińców wypadło nam z systemu, to konsekwencja weta prezydenta. Powstała luka. Dzięki Agnieszce Dziemianowicz-Bąk oferowaliśmy wsparcie Ukraińcom, jak zasiłki celowe, były instrukcje do ośrodków zakwaterowania zbiorowego, ale to nie są rozwiązania systemowe. Dochodzi do absurdalnych sytuacji. Jest mama z niepełnosprawnym dzieckiem. Oni mają prawo do przebywania w ośrodku zbiorowego zakwaterowania, ale rodzeństwo tego dziecka już nie.
Czy ten projekt był jakoś konsultowany z koalicjantami? Część elity politycznej ochoczo wpisuje się w te antyukraińskie nastroje.
- To projekt poselski. Toczyliśmy rozmowy na poziomie klubów i rządu. Jest zrozumienie koalicjantów. Oby podjęli decyzję odpowiedzialnie i zagłosowali za. Nie możemy karać matek samotnych, nie możemy karać starszych i niepełnosprawnych. Powinniśmy im oferować wsparcie. Ukraina jest w trudnym momencie. Walczy o swoją wolność i nasze bezpieczeństwo.
Kto odpowiada za te nastroje? Za to, że takie w ogóle pytania stawiamy? Czy rozszerzenie pomocy nie zostanie przez wyborców odebrane nie tak, jakbyśmy chcieli?
- To nie jest rozszerzanie pomocy. To przywrócenie czegoś, co było przez lata, także za czasów PiS. Był konsensus, jak wspierać Ukrainę walczącą i społeczeństwo ukraińskie, które musiało uciekać. Niestety politycy prawicy, Konfederacji postanowili zacząć na tym budować swoje poparcie. Decyzja Karola Nawrockiego o wecie dla najbardziej potrzebujących, była wielkim błędem. Nie mieści mi się w głowie, że można walczyć z dzieciakami.
Skoro pani mówi o wecie, zatrzymam się przy kolejnej tego typu decyzji. Zakończyła się trasa „Lewica dowozi”, oczywiście organizowana przez polityków Lewicy. Porozmawiajmy właśnie o tym, czego nie dowiozła Lewica. Czy to jest koniec marzeń o uregulowaniu w tej kadencji sprawy związków nieformalnych po wecie prezydenta w sprawie ustawy o statusie osoby najbliższej? Czy w ogóle jeszcze państwo podejmą jakieś działania w tej kadencji?
- Działania trwają. Są wyroki, które zobowiązują USC do transkrypcji. Te transkrypcje mają realny wpływ. Uznaje je ZUS, będzie je honorował NFZ. To pewna forma wsparcia. Rozmawiamy z ministrem Domańskim, żeby urząd skarbowy też tak traktował te pary. Weto prezydenta? On skrzywdził wiele osób i utrudnił sytuację nie tylko par jednopłciowych.
Podejmą państwo jeszcze jakąś próbę zmiany tej ustawy?
- W tej ustawie nie ma co ciąć. To było absolutne minimum. Jak ktoś nie dostrzega w drugiej osobie człowieka, który ma prawo do bezpieczeństwa, rodziny, relacji, to mija się z celem. Prezydent nie jest dla nas partnerem.
Czyli w tej kadencji już nic nie będzie?
- Nie wiem. Będziemy rozmawiać. Mamy inne projekty. Nie złożę deklaracji. Zobaczymy, jak będą funkcjonować pary, które otrzymały tę transkrypcję.
Ponad 20 takich spraw czeka w krakowskim Urzędzie Stanu Cywilnego. Po 23 sierpnia ta transkrypcja miała się rozpocząć, ale to była informacja sprzed decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie transkrypcji jednopłciowych małżeństw zawieranych za granicą. Co zrobi teraz Urząd Stanu Cywilnego?
- Wyroki TK nie mają mocy prawnej. To Trybunał wadliwie wybrany. Nie będziemy tego respektować. Jak chodzi o obecną sytuację, doszło do rzeczy kuriozalnej. Aleksander Miszalski i Ewelina Pytel zapowiadali te transkrypcje. Było to zaprezentowane jako podstawa. Przyszedł prezydent Kracik i nagle USC w Krakowie nie chce dokonywać transkrypcji. Mówią, że nie ma instrukcji MSWiA. Rozmawiałam z MSWiA. Oni przedstawią Krakowowi, jak powinno się postępować. To objaw tchórzostwa. 23 sierpnia wchodzi w życie rozporządzenie Krzysztofa Gawkowskiego. Nie będzie żadnych wątpliwości.
Może wyrok Trybunału Konstytucyjnego coś tutaj zmieni?
- Nie zmieni nic.
Jest pani pewna?
- Jestem pewna.
To jeszcze jedna rzecz, która nie została dowieziona. Lewica chciała opodatkować nieruchomości, słynny podatek katastralny. Minister Domański mówi - nie.
- Lewica dowozi. Dowiozła reformę PIP, ważną reformę prawa pracy w zakresie mobbingu. Daje to wsparcie milionom pracujących w Polsce. Dowieźliśmy zmiany w sprawie rozliczania się lekarzy z czasu pracy. Jak chodzi o podatek katastralny, złożyliśmy go, wiedząc, że będzie opór. Komisja Europejska tego oczekuje. To pewien standard, który poprawia rynek. Chcemy opodatkować dopiero trzecie mieszkanie. Zmieniamy tę bardzo niesprawiedliwą zasadę, zgodnie z którą właściciel domu na wsi będzie płacił wyższy podatek niż właściciel apartamentowca w dużym mieście. Chcemy podatku od faktycznej wartości. Niech nasi koalicjanci się zapoznają. Po to jesteśmy w rządzie, żeby korzystać z każdej ścieżki. Jak widzimy opór, będzie ścieżka sejmowa.
Stanowisko ministra Domańskiego jest raczej negatywne.
- Minister ma jeden głos. Nie odpowiada za wszystkich posłów.
Jest pani zadowolona z kształtu ustawy przyjętej przez rząd, dotyczącej najmu krótkoterminowego?
- Jestem zadowolona z tego, co udało się ostatnio wynegocjować. Czekamy na zapisy. Jest deklaracja, że samorządy dostaną prawo do wyznaczania stref z ograniczeniem najmu krótkoterminowego. To ważny postulat. Druga sprawa to kwestia wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych. Musi być zgoda na prowadzenie wynajmu krótkoterminowego.
Mają państwo deklaracje, że te poprawki zostaną przyjęte?
- Tak.
Kto je złożył?
- To deklaracje strony rządowej i większości klubów. Z niezrozumiałych dla mnie powodów część klubu Centrum ma problem ze wsparciem wspólnoty mieszkaniowych. Głos sceptyczny wyrażał poseł Jaśkowiak na zespole parlamentarnym. Uważam jednak, że uda nam się to rozproszyć.
Pani zarejestrowała już komitet wyborczy?
- Tak. Wczoraj.
Dzisiaj chce pani przekonywać, że Kraków jest bezczynny wobec fali upałów. Co będzie? Znowu licytacja na liczbę basenów?
- Adaptacja do zmian klimatu to coś więcej niż tylko baseny. Ja nie chcę mówić Krakowianom, że nie mają prawa do korzystania z basenów i rekreacji w wakacje, ale adaptacja do zmian klimatu to bilans klimatyczny każdej inwestycji, czy daje więcej cienia, czy są tam drzewa, czy istniejące drzewa zostały zachowane. Mamy teraz tylko plany na papierze. Potrzebujemy cienia, wody i zieleni.