Zagrożenie jest stałe, choć nie zawsze trafia na pierwsze strony
Mniejsza obecność Tajwanu w światowych nagłówkach nie oznacza osłabienia presji Pekinu. Chińskie ćwiczenia wojskowe wokół wyspy pozostają elementem codzienności strategicznej. Tajwańskie Ministerstwo Obrony regularnie informuje o samolotach i okrętach Armii Ludowo-Wyzwoleńczej operujących w pobliżu wyspy. Jeszcze 18 września 2026 roku odnotowano 28 chińskich samolotów i siedem okrętów marynarki, a większość maszyn przekroczyła linię środkową Cieśniny Tajwańskiej.
Dla Tajwanu oznacza to konieczność stałego monitorowania przestrzeni powietrznej i wód. Presja ma także wymiar psychologiczny: każda większa wizyta amerykańskich polityków czy inny gest politycznego wsparcia dla Tajpej może wywoływać reakcję Pekinu.
Tajwańczycy przywykli do tego, żeby żyć w cieniu Chińskiej Republiki Ludowej i robią swoje
– mówi prof. Robert Rajczyk.
To „robienie swojego” oznacza rozwój gospodarki i demokratycznych instytucji, ale też przygotowania wojskowe i społeczne do sytuacji, której mieszkańcy mają nadzieję nigdy nie doświadczyć.
Inwazja nie jest jedynym scenariuszem
W debacie o przyszłości Tajwanu często wraca tzw. „okno Davidsona” – prognoza byłego dowódcy amerykańskiego Indo-Pacific Command adm. Philipa Davidsona, który wskazywał rok 2027 jako istotny horyzont rozwoju chińskich zdolności wojskowych.
Prof. Rajczyk podchodzi ostrożnie do przedstawiania konkretnego roku jako daty możliwego ataku. Sama operacja desantowa byłaby niezwykle skomplikowana ze względu na geografię wyspy, pogodę, przygotowane umocnienia i konieczność przerzucenia ogromnych sił przez Cieśninę Tajwańską.
Za scenariusz wymagający równie poważnego traktowania uznaje blokadę morską. Mogłaby ona ograniczyć transport ludzi i towarów bez rozpoczynania klasycznej operacji desantowej, a jednocześnie wywołać kryzys daleko wykraczający poza sam Tajwan.
Mniej prawdopodobna jest bezpośrednia inwazja, większą uwagę zwraca się na scenariusz blokady morskiej
– ocenia prof. Rajczyk, powołując się na analizy ekspertów wojskowych.
Lekcja z Ukrainy: drony zmieniają pole walki
Wojna w Ukrainie jest na Tajwanie uważnie analizowana. Nie tylko przez wojsko i władze, ale także przez firmy technologiczne. Według prof. Rajczyka pracownicy tajwańskich przedsiębiorstw zajmujących się dronami uczestniczą w wizytach studyjnych na Ukrainie, by poznawać doświadczenia żołnierzy wykorzystujących bezzałogowce w warunkach realnego konfliktu.
To wiedza szczególnie istotna dla państwa, które musiałoby mierzyć się z przeciwnikiem dysponującym ogromnymi zasobami wojskowymi. Tajwan rozwija również współpracę z państwami europejskimi, w tym Polską, Czechami i Litwą, a jednocześnie angażuje się w pomoc Ukrainie.
Ukraińskie doświadczenie pokazuje też znaczenie przygotowania całego społeczeństwa. Sama armia nie wystarczy, jeśli państwo nie potrafi utrzymać komunikacji, odpierać dezinformacji i zapewnić podstawowego funkcjonowania administracji podczas kryzysu.
Odporność zaczyna się w szkole
Tajwan traktuje dezinformację jako element zagrożenia bezpieczeństwa. Edukacja dotycząca fałszywych informacji pojawia się już w szkołach, a odporność społeczna opiera się m.in. na transparentności instytucji i szerokim dostępie do informacji.
Równolegle mieszkańcy są przygotowywani do bardziej namacalnych sytuacji kryzysowych. Informacje o schronach są łatwo dostępne, a państwo organizuje regularne ćwiczenia obrony cywilnej.
W 2026 roku do ćwiczeń odpornościowych po raz pierwszy włączono kontrolowane ograniczenie przepustowości mobilnego internetu. W wybranych regionach w sierpniu symulowano warunki, w których działają połączenia głosowe i wiadomości tekstowe, ale trudniej korzystać z usług wymagających dużego transferu danych. Celem było sprawdzenie działania państwa i zachowania społeczeństwa w warunkach ograniczonej łączności.
Takie ćwiczenia mają sprawić, by podstawowe reakcje w sytuacji zagrożenia nie były improwizacją.
Tajwan ćwiczy także na katastrofy naturalne
Odporność nie jest budowana wyłącznie z myślą o konflikcie z Chinami. Wyspa leży w strefie aktywnej sejsmicznie, dlatego mieszkańcy regularnie mają do czynienia z alertami dotyczącymi trzęsień ziemi.
System może ostrzec o nadchodzących wstrząsach na krótko przed ich wystąpieniem. Kilkanaście sekund nie daje czasu na ewakuację miasta, ale wystarcza osobie znającej procedury, by znaleźć bezpieczniejsze miejsce.
W połączeniu z cyklicznymi ćwiczeniami tworzy to kulturę przygotowania, w której zachowanie w sytuacji kryzysowej ma być odruchem, a nie decyzją podejmowaną po raz pierwszy w chwili zagrożenia.
Młoda demokracja, która zdążyła okrzepnąć
Demokratyczny Tajwan jest stosunkowo młody. Pierwsze bezpośrednie wybory prezydenckie odbyły się w 1996 roku – w 2026 roku obchodzono ich 30. rocznicę. Były zwieńczeniem transformacji rozpoczętej po dekadach rządów autorytarnych i zniesieniu stanu wojennego w 1987 roku.
Tajwański system instytucjonalny różni się od modeli znanych z Europy. Oprócz prezydenta i wiceprezydenta funkcjonuje pięć yuanów odpowiadających m.in. za władzę wykonawczą, ustawodawczą, sądowniczą, kontrolną i egzaminacyjną.
Jednocześnie państwo stawia na otwartość instytucji i aktywne społeczeństwo obywatelskie. To właśnie demokratyczność Tajwanu jest jednym z najważniejszych elementów odróżniających go od Chińskiej Republiki Ludowej.
Kolejnym sprawdzianem politycznym będą wybory lokalne 28 listopada 2026 roku.
„Krzemowa tarcza” Tajwanu
Bezpieczeństwo wyspy jest nierozerwalnie związane z jej pozycją w światowej gospodarce. Tajwan pozostaje jednym z najważniejszych centrów przemysłu półprzewodnikowego. Według tajwańskiego MSZ tamtejsze przedsiębiorstwa odpowiadają za około 60 proc. wszystkich półprzewodników i ponad 90 proc. najbardziej zaawansowanych chipów produkowanych na świecie.
Stąd określenie „krzemowa tarcza”: głęboka zależność światowego przemysłu od tajwańskich układów scalonych zwiększałaby gospodarcze koszty każdego poważnego kryzysu w Cieśninie Tajwańskiej.
Blokada wyspy mogłaby więc oznaczać nie tylko regionalny kryzys bezpieczeństwa, ale zakłócenia w produkcji elektroniki, infrastruktury cyfrowej, samochodów i urządzeń wykorzystujących sztuczną inteligencję.
Tajwańskie firmy próbują jednocześnie rozpraszać część produkcji. Rozwijają inwestycje poza wyspą, również w Europie. Tajwańskie władze wskazują Polskę jako jednego z partnerów w budowaniu europejskich łańcuchów dostaw technologii.
Gospodarka daje państwu dodatkową odporność
Technologiczna pozycja Tajwanu przekłada się na bardzo szybki wzrost gospodarczy. Oficjalna prognoza z sierpnia 2026 roku zakłada wzrost realnego PKB w całym roku o 11,05 proc. – po wzroście o 15,43 proc. w pierwszym i 12,93 proc. w drugim kwartale.
Boom związany ze sztuczną inteligencją i półprzewodnikami wzmacnia finanse państwa, ale równocześnie pokazuje skalę globalnej zależności od stabilności w Cieśninie Tajwańskiej.
Tajwan pozostaje więc miejscem paradoksów. Żyje pod stałą presją znacznie większego sąsiada, ale jednocześnie rozwija szybko rosnącą gospodarkę. Jest młodą demokracją, która buduje bardzo dojrzałe mechanizmy odporności. Przygotowuje się do kryzysu, ale nie pozwala, by oczekiwanie na niego zdominowało codzienne życie.
„Tutaj na szczęście wojny nie ma i miejmy nadzieję, że nigdy nie będzie” – mówi prof. Robert Rajczyk.