W zbiorniku Klimkówka zanotowano najniższy poziom wody w jego historii. W poniedziałek znajdowało się w nim 4 miliony 190 tysięcy metrów sześciennych wody. To mniej niż 10 procent jego całkowitej pojemności, która przekracza 42 miliony metrów sześciennych.
Sytuacja pogorszyła się bardzo szybko. Jeszcze niespełna dwa miesiące temu w Klimkówce zgromadzonych było ponad dwa razy więcej wody. Przyczyną jest trwająca susza i niewielki dopływ Ropy do zbiornika.
Jednocześnie wody nie można po prostu zatrzymać w Klimkówce. Zbiornik musi zasilać Ropę poniżej zapory. Z rzeki pobierana jest między innymi woda dla mieszkańców Gorlic. W efekcie obecnie do Klimkówki dopływa znacznie mniej wody, niż trzeba z niej wypuszczać.
Problemy zbiornika trwają od wielu miesięcy. Już latem ubiegłego roku niski poziom wody uniemożliwił uruchomienie kąpieliska, a cofająca się linia brzegowa uderzyła w miejscową turystykę. Wody Polskie wskazywały wówczas na długotrwały niedobór opadów, który trwał od 2024 roku.
Jeszcze w ubiegłym roku eksperci zwracali uwagę, że problemu nie należy wiązać wyłącznie z jednym suchym sezonem. Prof. Mariusz Czop z AGH mówił Radiu Kraków między innymi o znaczeniu coraz słabszej pokrywy śnieżnej w górach. Śnieg magazynuje wodę i stopniowo zasila rzeki oraz wody podziemne podczas wiosennych roztopów.
Nadzieję na przynajmniej częściową poprawę sytuacji dają prognozy pogody. W tym tygodniu w regionie spodziewane są opady.