Najwięcej drogowskazów jest niszczonych i kradzionych w popularnych miejscach, między innymi w rejonie Morskiego Oka. Tablice znikają również z grani. Tatrzański Park Narodowy apeluje, żeby ich nie niszczyć ani nie zasłaniać znajdujących się na nich informacji.
– Brak takiego kierunkowskazu, zasłonięcie jego nazwy bądź kierunku może spowodować, że turyści zabłądzą, co w konsekwencji może się skończyć tragicznie. Prosimy, żeby tych kierunkowskazów nie niszczyć, nie zalepiać i nie dotykać. One są po to, żeby pokazywać drogę. Zauważyliśmy też pojedyncze przypadki, kiedy ludzie wchodzą na słup z kierunkowskazami, żeby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie – mówi Jakub Bryniarski z Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Park wymienia i uzupełnia średnio sto tablic rocznie. Kosztuje to kilkanaście tysięcy złotych. Pieniądze pochodzą ze sprzedaży biletów wstępu do TPN.
Nie wszystkie uszkodzenia są jednak celowe. Zimą drogowskazy pokrywają śnieg i lód. Turyści próbują odsłaniać napisy, uderzając w tablice czekanami albo końcówkami kijków. Nawet jeśli nie zamierzają ich uszkodzić, metalowy sprzęt pozostawia trwałe ślady.
Przy dużej pokrywie śnieżnej drogowskaz może znaleźć się na wysokości stóp. Zdarza się wtedy, że turyści uderzają w tablice rakami lub raczkami, próbując usunąć śnieg zbity między kolcami. Takie zachowanie również może uszkodzić oznakowanie szlaku.