Problem polega na tym, że z jeziora przez zaporę wypływa znacznie więcej wody, niż dopływa do niego z okolicznych potoków. Jak już informowaliśmy w Radiu Kraków, Wody Polskie ogłosiły przetarg na przygotowanie analiz dotyczących gospodarowania wodą w zbiorniku. Ich wyniki mają być znane za kilka miesięcy.
Mieszkańcy: Klimkówka traci turystów
Mieszkańcy liczą na ograniczenie zrzutów wody. Zwracają uwagę, że jednym z powodów utrzymywania odpływu jest produkcja energii w elektrowni wodnej, podczas gdy prąd można dziś pozyskiwać również z innych źródeł.
– W tej chwili produkuje się prąd innymi sposobami. Jest fotowoltaika, są biogazownie. To jest alternatywa – mówi jeden z mieszkańców.
Niski poziom jeziora coraz mocniej odbija się także na turystyce. Jeden z właścicieli działki w okolicy Klimkówki przyznaje, że kupował ją kilka lat temu z myślą o rekreacji.
– Widać, jak rozwija się Czorsztyn czy Rożnów, a Klimkówka turystycznie upada. Turystów jest coraz mniej – mówi.
Według danych przedstawianych wcześniej przez wójta gminy Ropa Karola Górskiego w 2024 roku Klimkówkę odwiedziło około 30 tysięcy turystów, natomiast rok później było ich około 8 tysięcy. Problemy były widoczne także podczas tegorocznych wakacji. Pod koniec czerwca lustro wody nie sięgało do miejsca przygotowanego pod kąpielisko, dlatego gmina nie mogła go uruchomić.
Mniej wody przez zaporę? Sprawa nie jest prosta
Ograniczenie odpływu nie może jednak odbyć się bez szczegółowych analiz. Woda wypuszczana ze zbiornika zasila rzekę Ropę poniżej zapory i jest potrzebna do zachowania życia biologicznego. Ma również znaczenie dla ujęcia wody pitnej dla Gorlic w Ropicy Polskiej. Sam zbiornik pełni ponadto funkcję przeciwpowodziową.
– Liczymy, że to, co robią Wody Polskie, przyniesie efekty. Sprawa jest trudna, bo trzeba pogodzić wiele interesów. Zbiornik musi mieć swoją rezerwę powodziową. Na rozwiązanie czekają samorządy, aby przepływ w rzece był stabilny. Głos zabiera również Polski Związek Wędkarski w trosce o życie biologiczne i ryby, które cierpią na brak wody. Tych priorytetów jest dużo i trudno będzie pewnie wszystko pogodzić – mówi wójt gminy Ropa Karol Górski.
Samorządowcy z okolic Klimkówki oraz Polski Związek Wędkarski od miesięcy zabiegają o zmianę obowiązujących zasad. Chcą zmniejszenia minimalnego odpływu ze zbiornika z 2 do 1 metra sześciennego na sekundę. Dzięki temu w czasie suszy więcej wody mogłoby pozostać w jeziorze.
Ekspertyza ma odpowiedzieć, ile wody można zatrzymać
Analizy zlecone przez Wody Polskie mają wykazać, czy zmniejszenie odpływu jest możliwe bez zagrożenia dla środowiska, dostaw wody dla mieszkańców i ochrony przeciwpowodziowej. Jeśli okaże się, że więcej wody można bezpiecznie zatrzymywać w Klimkówce, możliwa będzie zmiana instrukcji gospodarowania zbiornikiem.
Problem niskiego poziomu wody powtarza się od kilku lat. W 2025 roku, po wyjątkowo suchych miesiącach, w najgorszym momencie zbiornik był wypełniony zaledwie w 12 procentach. W marcu tego roku było to około 60 procent, ale samorządowcy już wtedy ostrzegali, że niemal bezśnieżna zima i niewielki dopływ wody mogą ponownie doprowadzić do trudnej sytuacji.