Klimkówka k. Gorlic. Z roku na rok coraz mniej wody. Fot. Damian Radziak
Wysychająca Małopolska. Dlaczego zaczyna brakować wody?
W części Małopolski mieszkańcy już odczuwają skutki niedoboru wody. W Mszanie Dolnej wprowadzono nocne przerwy w dostawach, a podobne problemy pojawiają się także w innych miejscowościach. Jak wyjaśnia prof. Stanisław Rybicki z Wydziału Inżynierii Środowiska i Energetyki Politechniki Krakowskiej, przyczyną jest nie tylko wyjątkowo suche pierwsze półrocze, ale również zmiany klimatu i sposób gospodarowania zasobami wodnymi.
– To bardzo niekorzystne pierwsze półrocze. Mieliśmy najmniejszą sumę opadów w ostatniej dekadzie. To właśnie dlatego lokalnie zaczyna brakować wody nawet w rzekach, które wydawały się trwałym źródłem zaopatrzenia. To problem, który narasta – mówi profesor.
Wody podziemne odtwarzają się przez wiele miesięcy
Zdaniem rozmówcy Radia Kraków szczególnie trudna jest sytuacja tam, gdzie wodociągi korzystają z ujęć podziemnych. O ile poziom wody w rzekach może poprawić się po kilkunastu dniach opadów, o tyle odbudowa zasobów podziemnych trwa znacznie dłużej.
– Ta woda także uzupełnia się z deszczu, ale trwa to wiele miesięcy, a nawet lat, zanim dotrze do warstw wodonośnych – wyjaśnia prof. Rybicki. Dodaje, że przez lata korzystano z tych zasobów, zakładając, że będą się odnawiały szybciej.
Profesor zwraca również uwagę, że większe systemy wodociągowe, oparte na zbiornikach retencyjnych, są znacznie mniej podatne na okresowe niedobory wody niż niewielkie lokalne sieci. Jako przykład wskazuje Kraków, który dysponuje dużymi rezerwami dzięki zbiornikowi w Dobczycach oraz zapasom zgromadzonym w miejskiej infrastrukturze.
Kraków jest bezpieczny, ale potrzebne są nowe rozwiązania
Prof. Rybicki podkreśla, że obecnie mieszkańcy Krakowa nie muszą obawiać się ograniczeń w dostępie do wody. Pomaga w tym także znacznie mniejsze zużycie niż kilkadziesiąt lat temu.
– Zużycie spadło z około 300 litrów na mieszkańca na dobę do około 100–120 litrów. To efekt zarówno oszczędzania, jak i nowoczesnych urządzeń oraz większej świadomości mieszkańców – mówi.
Szara woda i deszczówka. Tak można ograniczyć zużycie wody pitnej
Zdaniem prof. Stanisława Rybickiego coraz większego znaczenia będą nabierały rozwiązania pozwalające oszczędzać wodę pitną. Chodzi nie tylko o małą retencję i gromadzenie deszczówki, ale także o wykorzystanie tzw. szarej wody.
– Szara woda to woda, która nie zawiera fekaliów ani substancji niebezpiecznych. Można ją ponownie wykorzystać przede wszystkim do celów sanitarnych, ograniczając zużycie czystej wody wodociągowej – wyjaśnia profesor.
Dodaje jednak, że takie instalacje wymagają odpowiedniego zaprojektowania budynków i wciąż są kosztowne, dlatego obecnie najczęściej stosuje się je w nowych inwestycjach lub domach jednorodzinnych. Z analiz wynika, że racjonalnie można w ten sposób ograniczyć zużycie wody nawet o około 40 procent.
Rozmówca Radia Kraków podkreśla również znaczenie małej retencji. Gromadzenie deszczówki pozwala nie tylko podlewać ogrody bez używania wody pitnej, ale także ogranicza ilość wody trafiającej do kanalizacji podczas intensywnych opadów. Takie rozwiązania pomagają również odbudowywać zasoby wód podziemnych.
Profesor zwraca uwagę, że Kraków już wykorzystuje wodę odzyskaną ze ścieków komunalnych. Służy ona między innymi do podlewania terenów zielonych oraz utrzymania ulic i torowisk. Miasto planuje także budowę dużych zbiorników na deszczówkę. Równolegle prowadzone są badania nad możliwością uzdatniania wody z Wisły, choć obecnie byłoby to bardzo kosztowne rozwiązanie.