To historia, jakich w Krakowie wiele - o budowaniu najpierw budynków, a później zmartwień na temat skutków, jeśli chodzi o komunikację. Pani Iwona mieszka przy ulicy Zielnej od lat. Choć równie blisko ma do ulicy Zielińskiego, co nie będzie bez znaczenia dla tej historii.
Nam, mieszkańcom, totalnie to sparaliżuje korzystanie z naszych nieruchomości. To jest teren, gdzie stoją domki jednorodzinne, małe. Drogi są nieprzystosowane do tego rodzaju budynków. Dużych, usługowych budynków
- przekonuje mieszkanka.
Dojazd do przedszkola i szkoły ma być doprowadzony przez niepołączoną obecnie z Zielińskiego ulicą Zielną. Na Zielińskiego samochody pędzą 70 km/h. To ruchliwa droga.
Stoimy właśnie przy tej ulicy, proszę zobaczyć, ile jeździ tu aut. To będzie bardzo niebezpieczny wjazd. Weźmy pod uwagę, że tu ma być 400 dzieci
- wyjaśnia pani Iwona.
Według planów, gdy inwestycja powstanie, w szczycie drogowym w ciągu jednej godziny ma do niej dojeżdżać około pół setki samochodów. Miejsc postojowych będzie 10. Dla budynku przedszkola i szkoły Urząd Miasta Krakowa wydał już pozwolenie na budowę.
Przepisowy parking
Na obawy mieszkańców odnośnie do komunikacyjnego paraliżu odpowiada Anna Tyszkiewicz z Wydziału Architektury i Urbanistyki krakowskiego magistratu.
10 miejsc postojowych wynika z przepisów prawa. Ma tam być zatrudnionych 50 pracowników, a miejsca parkingowe są uzależnione od liczby pracowników budynku usługowego, a nie - na przykład - od liczby dzieci, jeśli to jest szkoła. My tego nie bierzemy pod uwagę przy wydawaniu pozwoleń na budowę
- mówi
Jeśli zaś chodzi o przepustowość okolicznych dróg, tutaj decyzje podejmuje Zarząd Dróg Miasta Krakowa. Inwestor przedstawił Urzędowi Miasta wymagane uzgodnienia - i na tym rola UMK w kwestii dróg się kończy, jeśli chodzi o pozwolenie na budowę.
Ekologia na planie
Jest też drugi istotny aspekt tej sprawy - ekologia. Poza tym, że budynek będzie naprawdę duży, ponad 2 tys. metrów kwadratowych, inwestycja ma powstać w bezpośrednim sąsiedztwie parku Zakrzówek.
Jak podkreśla inny mieszkaniec okolicy, pan Marcin, wcześniej na planach miejsce jej wybudowania było oznaczone jako korytarz migracyjny dla zwierząt, głównie płazów z pobliskiego stawu, z terenów leśnych, wilgotnych. Plany te widział. Teraz jednak korytarz zniknął - przynajmniej na mapie, bo zwierzęta nadal żyją.
Teraz ten korytarz na planie, widzę, jest ordynarnie przekreślony krzyżykami. My tu na co dzień oglądamy węża gniewosza, rzadkie gatunki motyli, żaby, ropuchy szare, które wędrują z pobliskiego stawu. Ktoś o tym nie pomyślał.
Anna Tyszkiewicz wyjaśnia, że wydając decyzję, urząd opiera się na aktualnych dokumentach. Jeżeli coś zostało z nich niegdyś wykreślone, to magistrat nie może brać tego pod uwagę. Ponadto przeprowadzona przed wydaniem pozwolenia na budowę ekspertyza ekologiczna nie wykazała obecności gatunków, którym należałaby się ochrona.
Litera a duch
Pozwolenie na budowę jest, ale mieszkańcy walczą dalej. Na ich prośbę dokumentom przyjrzał się Małopolski Urząd Wojewódzki, ale pozwolenia nie cofnął.
Jeżeli mamy pojęcie litery prawa i ducha prawa, to urząd wojewódzki zajmuje się wyłącznie literą prawa. Te wszystkie kwestie, które są związane z tym tak zwanym duchem prawa, czyli aspekty moralne bądź społeczne, nie podlegają ocenie wojewody. Wojewoda rozpatruje wszystkie sprawy na podstawie suchych, twardych przepisów
- wyjaśnia wicewojewoda Ryszard Śmiałek.
Ale zarówno na literę, jak i na ducha prawa patrzy Wojewódzki Sąd Administracyjny, co przyznaje sam Śmiałek. A mieszkańcy nie składają broni i złożyli tam skargę na decyzję wojewody. Teraz to sąd zdecyduje albo o tym, czy urzędy mają ponownie przyjrzeć się sprawie, albo o tym, czy pozwolenie cofnąć.
Do momentu publikacji materiału nie uzyskaliśmy odpowiedzi na prośbę o komentarz od inwestora, który planuje zbudować przedszkole i szkołę przy ul. Zielnej.