Pomysł przedstawiono zakopiańskiej Komisji Urbanistyki i Rozwoju. Radni wystąpili do burmistrza o przeprowadzenie konsultacji społecznych. Na razie nie ma decyzji o budowie skansenu, wybranej działki ani zapewnionego finansowania. Jest za to koncepcja, do której pod Tatrami wraca się od kilkudziesięciu lat.
Agata Nowakowska-Wolak, prezeska podhalańskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, przekonuje, że z działaniem nie można już długo czekać. Wskazuje na stare domy i zabudowania gospodarcze, które wciąż stoją w Zakopanem i okolicznych miejscowościach, ale są w coraz gorszym stanie.
Te budynki po prostu są wskazane na zagładę. One stoją, ale można powiedzieć, umierają stojąc. Po prostu na naszych oczach się rozpadają, błagają o przeniesienie.
Stare chałupy „umierają stojąc”. Społecznicy chcą je ratować
Przykładów nie trzeba szukać daleko. Na Bachledzkim Wierchu, wśród starych drzew, zachowała się zagroda Ustupskich. Chałupa jeszcze stoi, ale szopa już się zawala. To również fragment historii ludzi związanych z Tatrami. Mieszkała tu Zofia Radwańska, późniejsza Radwańska-Paryska, zanim przeniosła się na Antałówkę. Przy ulicy Salwatoriańskiej niszczeje z kolei dom, który pozostał po większym zespole zabudowań.
Towarzystwo powołuje się na opracowanie mieszkańca Zakopanego, który przez kilka lat zbierał materiały i poznawał skanseny w Polsce oraz za granicą. To w ramach tej pracy wytypowano około 60 budynków do przeniesienia. Liczba ta pokazuje skalę potrzeb, ale nie oznacza, że wszystkie obiekty od razu trafiłyby do nowego parku.
Na początek dziesięć budynków. Skansen miałby przypominać dawną podhalańską wieś
Na początek pomysłodawcy proponują uratować dziesięć najcenniejszych obiektów. Na cały park potrzeba byłoby co najmniej pięciu hektarów. Skansen miałby przypominać dawną podhalańską wieś. Znalazłyby się w nim domy mieszkalne, budynki gospodarcze, a tam, gdzie byłoby to możliwe, całe zagrody. Wszystkie przeniesione z Podhala.
Wyobraźmy sobie, że idziemy sobie właśnie takim zboczem i zwiedzamy chałupy drewniane, zabytkowe zagrody całe lub pojedyncze budynki, czy to gospodarcze, czy to mieszkalne
– opisuje Agata Nowakowska-Wolak, prezeska towarzystwa.
Powstanie skansenu mogłoby też dać nowe miejsca pracy i przyciągnąć gości zainteresowanych historią Podhala. Gdyby znalazł się poza centrum, byłby kolejnym powodem, by zajrzeć do rzadziej odwiedzanej części Zakopanego.
Bachledzki Wierch czy Zoniówka? Gdzie mógłby powstać skansen
Jedną z propozycji są zbocza Bachledzkiego Wierchu. Park mógłby powstać na wschodnim lub zachodnim stoku, ewentualnie po obu stronach wzgórza. Punktem wyjścia byłaby zachowana zagroda. Pomysł nie zakłada zabudowy samego wierzchołka.
Podczas rozmowy na komisji pojawiła się również Zoniówka. Towarzystwo wskazuje, że są tam miejskie grunty, a skansen mógłby pomóc w uporządkowaniu tej części Zakopanego.
Burmistrz: trzeba chronić nie tylko domy, ale też miejsca, w których stoją
Burmistrz Łukasz Filipowicz zastrzega jednak, że miasto nie ma dziś odpowiedniego terenu na taką inwestycję. Jest gotów rozmawiać. Bachledzki Wierch chciałby zachować jako miejsce spacerów, rekreacji i podziwiania gór. Dopuszcza wykorzystanie części zboczy lub podnóża, jeśli nie kolidowałoby to z charakterem wzgórza. Problem w tym, że wskazywane tam grunty są prywatne.
Filipowicz nie kwestionuje potrzeby ratowania niszczejących chałup. Zwraca jednak uwagę, że dla Zakopanego ważne jest także to, gdzie te budynki stoją. Jego obawa dotyczy sytuacji, w której przenoszenie domów do skansenu ułatwi kolejne inwestycje w centrum.
Wyobraźmy sobie, że przychodzi duży inwestor, wykupuje teren, przenosi, odnawia te zabytki, je gdzieś tam zrzuca na obrzeża miasta, a w miejscu tych zabytków w centrum miasta buduje deweloperki
– mówi burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz.
Burmistrz oczekuje zasad, które ochronią także miejsca pozostawione po zabytkach. Samo odnowienie i przeniesienie domu nie rozwiązuje, jego zdaniem, problemu, jeśli centrum straci przez to swój charakter.
Pomysł niezły, żeby faktycznie uratować zabytek, który i tak zniszczeje albo zostanie rozebrany i przeznaczony, kolokwialnie mówiąc, na opał. Przenieść go w inne miejsce, żeby cieszył oko. Są takie miejsca w Polsce i to faktycznie działa. Pytanie: gdzie, za co i czy jest to zasadne dla Zakopanego.
Do tego dochodzą koszty. Potrzebne byłyby pieniądze na ziemię, przeniesienie budynków i remonty. Nawet chałupę przekazaną za darmo trzeba zabezpieczyć i odnowić. Burmistrz ocenia, że takie przedsięwzięcie mogłoby pochłaniać miliony, a nawet dziesiątki milionów złotych rocznie. Szczegółowego kosztorysu jeszcze nie ma.
Pomysłodawcy nie chcą jednak, by cały rachunek pokryło Zakopane. Proponują powołanie fundacji, która połączyłaby siły miasta, województwa małopolskiego, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Towarzystwo zapewniałoby pomoc ekspertów, a fundacja przygotowałaby projekty i starała się o unijne dotacje. Społecznicy chcieliby też wpisania skansenu do strategii miasta. Teraz liczą na rozmowę z mieszkańcami, o którą wystąpili radni.
Pomysł wraca od lat 50. Skansen pod Tatrami planowano już kilka razy
Historia wcześniejszych prób sięga lat pięćdziesiątych XX wieku. Wtedy powstawały pierwsze koncepcje Podhalańskiego Parku Etnograficznego. Z jedną z nich związany był profesor Gerard Ciołek, architekt i badacz ogrodów. Park planowano na Polanie Kuźnickiej. Nie powstał, ale dokumentacja projektu zachowała się w zbiorach Muzeum Tatrzańskiego.
W latach siedemdziesiątych rozważano Polanę Biały Potok w Witowie. Planowano tam pokazywać dawne budownictwo i urządzenia pasterskie. Ta koncepcja również pozostała na papierze.
Kolejny pomysł wiązał się z otoczeniem dworu w Łopusznej. Muzeum Tatrzańskie gromadziło obiekty związane z dawną techniką wiejską oraz chałupy i ich fragmenty. Większy park nie powstał, ale jeden z przeniesionych domów można oglądać do dziś. To chałupa Klamerusów, stojąca obok zespołu dworskiego. Została zbudowana w 1887 roku przez Jana Klamerusa „Sowę”. Muzeum kupiło ją w 1980 roku, kiedy była już rozebrana przez właścicieli, i przeniosło ze wsi w sąsiedztwo dworu.
Do idei parku wracał również Marian Matusiak, założyciel podhalańskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, działającego od 1985 roku. Przygotował koncepcję dla Doliny Porońca. Poświęcił jej pracę dyplomową na studiach podyplomowych z konserwacji zabytków na Politechnice Krakowskiej, pod kierunkiem profesora Wiktora Zina. Dokumentował między innymi młyny, tartaki i kuźnie. Teraz pomysł znów trafił do radnych.