Wyniki finansowe Grupy Azoty wprawdzie się poprawiają, ale chemiczna spółka nadal jest zadłużona na kilkanaście miliardów złotych. Pikietujący przekonywali, że ich podstawowe wynagrodzenia są zbliżone do płacy minimalnej, a do tego dochodzą dodatki.
Przez ostatnie dwa i pół roku nie dostaliśmy żadnych podwyżek. W tym czasie rosła płaca minimalna i dziś różnica między naszymi zarobkami a najniższą krajową jest znacznie mniejsza niż wcześniej. W praktyce miesięcznie straciliśmy około 1800 złotych. Musimy walczyć o swoje, bo nikt za nas tego nie zrobi
– mówił jeden z protestujących.
Jak dodawał, część młodych pracowników po zdobyciu doświadczenia odchodzi z zakładu.
– Ludzie się szkolą, a później odchodzą, bo nie chcą pracować za pieniądze zbliżone do najniższej krajowej. Na razie chcemy załatwić sprawę polubownie, ale nie odpuścimy. To dopiero początek – podkreślał.
Pracownicy zwracali także uwagę na koszty odpraw dla zmieniających się prezesów i wynagrodzenia doradców zarządu. Ich zdaniem stoi to w sprzeczności z oszczędnościami, których skutki odczuwają pracownicy.
To są naprawdę duże pieniądze. Tymczasem kiedy podczas spotkania z prezesem Marcinem Celejewskim pojawiły się pytania o wynagrodzenia pracowników, usłyszeliśmy, że nie ma już czasu na rozmowę
– mówił jeden z uczestników pikiety.
Inny z protestujących podkreślał, że mimo wieloletniego stażu jego pensja jest niewiele wyższa od płacy minimalnej.
– Po 40 latach pracy na stanowisku aparatowego zarabiam niewiele więcej niż najniższa krajowa. Słyszymy, że wszyscy muszą zaciskać pasa, ale my tego zaciskania pasa po drugiej stronie nie widzimy. Nam mówi się, że nie ma pieniędzy – mówił.
Krytykował również związki zawodowe, które – jego zdaniem – zbyt łatwo zgodziły się wcześniej na zawieszenie części zapisów układu zbiorowego i dodatków.
Kolejnym problemem, na który wskazywali pracownicy, są braki kadrowe.
Mam 63 lata i nie mamy zastępców. Nikt nie chce przyjść do ciężkiej pracy za takie pieniądze. W tym kwartale na naszym wydziale wypracowaliśmy już 500 godzin nadliczbowych. Kiedy ktoś odchodzi na emeryturę, dopiero po dłuższym czasie okazuje się, że trzeba zatrudnić kogoś na jego miejsce
– mówił kolejny z uczestników protestu.
Do pikiety odniósł się rzecznik prasowy Grupy Azoty Grzegorz Kulik.
– Rozumiemy i szanujemy frustrację pracowników. Trudna sytuacja Grupy Azoty trwa już długo i jest konsekwencją decyzji i procesów z przeszłości, których skutki finansowe nadal ponosimy. W ramach trwającego sporu zbiorowego pozostajemy w dialogu ze stroną społeczną. Na piątek zaplanowano kolejne rozmowy i liczymy na ich konstruktywny przebieg – przekazał.
Jak dodał, spółka liczy na wypracowanie rozwiązania, które będzie odpowiadało na oczekiwania pracowników, a jednocześnie będzie możliwe do udźwignięcia finansowo.
Naszym wspólnym zadaniem jest odbudowa stabilności Grupy i stworzenie warunków do jej dalszego rozwoju. Temu służy także dzisiejsze Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie, które decyduje o emisji akcji skierowanej do Skarbu Państwa. Dzięki tym środkom będziemy mogli zmodernizować instalacje produkcyjne i poprawić działalność biznesową
– zaznaczył Grzegorz Kulik.
Do pikiety nie przyłączyli się związkowcy pozostający w sporze zbiorowym z zarządem Grupy Azoty. W wydanym komunikacie wyjaśnili, że protest nie miał formalnego organizatora.
„Za inicjatywą stoją osoby lub organizacje, które nie przedstawiają się z imienia i nazwiska ani nazwy. Dlatego nie możemy brać odpowiedzialności za działania, których organizatorzy pozostają anonimowi” – napisali przedstawiciele NSZZ „Solidarność” w Grupie Azoty S.A.
Jednocześnie zaznaczyli, że popierają protest i chcą, aby głos pracowników był słyszalny. Podkreślili jednak, że wobec trwającego sporu zbiorowego działania związków muszą być prowadzone zgodnie z prawem.
„Jesteśmy za protestem. Jesteśmy za tym, aby głos pracowników był głośny i słyszalny. Ale jesteśmy obecnie w formalnym sporze zbiorowym i każdy krok podejmowany przez organizacje związkowe musi być przemyślany i przeprowadzony zgodnie z prawem” – napisano w komunikacie.
Kolejna runda rozmów między stroną społeczną a władzami spółki ma się odbyć w piątek.