- Wydana instrukcja z 2011 roku, kiedy realia były inne, narzuca, że można zrzucać 2 metry sześcienne wody na sekundę, żeby elektrownia pracowała pełną parą. To praktycznie opróżnia jezioro. Walczymy o to, żeby Wody Polskie zrewidowały tę instrukcję - podkreślał Wilk.
Celem jest zmniejszenie zrzutu wody o połowę. Problemem zainteresowało się Ministerstwo Infrastruktury i Wody Polskie. Jest zapowiedź, że jeszcze w sierpniu ogłoszony zostanie przetarg na ekspertyzę, która oceni, jak zmniejszenie zrzutu wody wpłynie na utrzymanie rezerwy przeciwpowodziowej w zbiorniku i poziom wody w rzece Ropa za zaporą.
Ekspertyza sfinansowana przez Wody Polskie ma być gotowa jeszcze w tym roku.