Podczas wtorkowej rozprawy Sąd Rejonowy w Tarnowie zamknął przewód sądowy, czyli etap przesłuchiwania świadków i analizowania dowodów.
Na początku rozprawy sędzia Małgorzata Adamczyk odczytała pismo z Ministerstwa Edukacji, o którego uzyskanie podczas poprzedniego posiedzenia wnioskowali obrońcy hierarchy. Chodziło o dokumenty dotyczące księdza Stanisława P.
Obrona chciała wykazać, że resort edukacji już wcześniej miał informacje o niewłaściwych zachowaniach duchownego wobec uczniów. W ministerialnych archiwach miał się znajdować m.in. list, w którym ówczesny dyrektor szkoły w Woli Radłowskiej informował minister edukacji o zachowaniu księdza.
Z pisma odczytanego przez sędzię wynika jednak, że w ministerstwie nie odnaleziono dokumentów potwierdzających tę tezę.
Adwokat Paulina Majtkowska wnioskowała jeszcze o przesłuchanie osoby, która podpisała ministerialne pismo. Sąd nie zgodził się na przeprowadzenie tego dowodu.
– Sąd postanowił nie uwzględnić wniosku obrońcy oskarżonego. W ocenie sądu przesłuchanie osoby, która tylko podpisała się pod pismem, jest nieprzydatne do konkretnego ustalenia, co i w jakich dokumentach zostało utrwalone. Zdaniem sądu wniosek ten w sposób oczywisty zmierza do przedłużenia postępowania – mówiła sędzia Małgorzata Adamczyk.
Po tej decyzji sąd zamknął przewód sądowy. Mowy końcowe nie zostały jednak wygłoszone. Strony przedstawią je podczas kolejnej rozprawy, wyznaczonej na 15 października. Niewykluczone, że tego samego dnia zostanie ogłoszony wyrok.
Biskup Andrzej Jeż jest oskarżony o zbyt późne zawiadomienie organów ścigania o podejrzeniu przestępstw seksualnych wobec małoletnich, których mieli dopuścić się dwaj podlegli mu księża. Hierarcha nie przyznaje się do winy. Grozi mu kara do trzech lat pozbawienia wolności.