Hiszpan zostawił wyrwę w ataku
Jordi Sánchez pod Wawelem bez wątpienia odzyskał wysoką formę i wyrósł na czołową postać całej ligi. Sam zawodnik zawdzięcza krakowskiemu klubowi bardzo wiele – to tutaj odbudował swoją pewność siebie i stał się łakomym kąskiem na rynku, co ostatecznie zaowocowało transferem. Pytanie, czy hiszpański napastnik będzie w stanie prezentować równie wysoką dyspozycję i strzelecką skuteczność w nowym otoczeniu w Szczecinie, pozostaje na razie otwarte. Tymczasem w Krakowie priorytetem stało się znalezienie jego godnego następcy.
Odrzucona oferta i trudny rynek
Wisła bardzo mocno poszukuje wzmocnień na pozycję numer dziewięć. Jak udało się ustalić dziennikarzom Radia Kraków, "Biała Gwiazda" już w czerwcu próbowała zabezpieczyć linię ataku, zaginając parol na Amarildo Gjoniego, najlepszego napastnika Puszczy Niepołomice, . Według tych doniesień, władze Wisły złożyły w letnim oknie propozycję opiewającą na kwotę 150 000 euro. Oferta ta została jednak wówczas odrzucona przez klub z Niepołomic.
Czy Krakowianie ponowią próbę?
Prezes Wisły Jarosław Królewski deklaruje, że nie będzie działał w pośpiechu i gorączkowo szukał napastnika. Dodał, że nie należy spodziewać się wzmocnieć w zamykającym się 9 września okienku transferowym. Mając do dyspozycji środki z transferu Sáncheza, Wisła ma większe możliwości negocjacyjne, jednak prezes Białej Gwiazdy przekonuje, że klub ma konkretne cele transferowe i nie będzie ich realizował w ciągu jednego czy dwóch dni. Choć zawodnik z Niepołomic wciąż zbiera świetne rekomendacje, jego sytuację komplikuje niedawny uraz. Pewne jest natomiast to, że czas nagli, a krakowski zespół pilnie potrzebuje bramkostrzelnego snajpera.
Informacyjnie: nie będziemy podpisywać żadnego napastnika w trybie ASAP tylko po to, żeby zdążyć przed zamknięciem okienka. To nie jest nasz styl, więc nawet tego nie oczekujcie :)
— Jarosław Królewski (@jarokrolewski) September 8, 2026
Będziemy przyglądać się sytuacji, ale ewentualnych wzmocnień należy spodziewać się raczej w…