Od tygodni poziom wody w Jeziorze Klimkowskim jest bardzo niski, a zbiornik jest wypełniony jedynie w niewielkiej części.
Podczas suszy przez zaporę może wypływać nawet cztery razy więcej wody, niż wpływa do jeziora. Odpływu nie można jednak po prostu ograniczyć. Obowiązujące zasady mają zapewnić odpowiednią ilość wody w Ropie poniżej zapory, między innymi dla życia biologicznego w rzece oraz ujęcia wody pitnej dla Gorlic w Ropicy Polskiej. Zbiornik pełni też funkcję przeciwpowodziową.
Samorządowcy z okolic Klimkówki oraz Polski Związek Wędkarski od miesięcy zabiegają o zmianę tych zasad. Postulują zmniejszenie minimalnego odpływu z 2 do 1 metra sześciennego na sekundę. Dzięki temu podczas suszy więcej wody pozostawałoby w jeziorze.
Ekspertyza ma wykazać, czy takie rozwiązanie jest możliwe bez zagrożenia dla środowiska, dostaw wody dla mieszkańców oraz ochrony przeciwpowodziowej. Jeśli analizy wykażą, że można bezpiecznie zmniejszyć odpływ ze zbiornika, instrukcja gospodarowania wodą na Klimkówce zostanie zmieniona. Wody Polskie już w maju mówiły, że ekspertyza hydrologiczno-hydrauliczna jest konieczna przed zmianą obowiązujących zasad.
W ubiegłym roku zostało 12 procent wody
Problem niskiego poziomu Klimkówki nie jest nowy. W 2025 roku, po wyjątkowo suchych miesiącach, w najgorszym momencie zbiornik był wypełniony zaledwie w 12 procentach.
W marcu tego roku sytuacja wyglądała lepiej – jezioro było wypełnione w około 60 procentach. Samorządowcy już wtedy obawiali się jednak kolejnego suchego sezonu. Zima była niemal bezśnieżna, a obowiązujące zasady wymagały wypuszczania wody ze zbiornika także wtedy, gdy dopływ do niego był niewielki.
Niski poziom wody uderza również w turystykę. Według danych podawanych w marcu przez wójta gminy Ropa Karola Górskiego w 2024 roku Klimkówkę odwiedziło około 30 tysięcy turystów, a w 2025 roku około 8 tysięcy.
Problemy były widoczne również na początku tegorocznych wakacji. Pod koniec czerwca zbiornik był wypełniony w około 60 procentach, ale lustro wody nie sięgało do miejsca przygotowanego pod kąpielisko. Gmina Ropa nie mogła więc go uruchomić.