Policja wskazuje na kilka rodzajów wykroczeń. Chodzi między innymi o utrudnianie ruchu oraz niestosowanie się do poleceń funkcjonariuszy.
Na chwilę obecną nie chciałbym mówić, jak to dalej będzie wyglądało. Te sprawy są przez nas procedowane. O wysokości kar oczywiście zdecyduje sąd, który będzie je rozpatrywał
– mówi rzecznik zakopiańskiej policji Roman Wieczorek.
Okoliczności protestów bada również prokuratura, zawiadomiona przez starostwo tatrzańskie. Śledczy sprawdzają, czy przedstawiciele Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt znieważyli funkcjonariuszy publicznych oraz nawoływali do nienawiści wobec górali.
Był Goralenvolk, ale oprócz tego była wielka akcja kurierska, była Konfederacja Tatrzańska, była walka naszych ludzi na wielu frontach. Totalne nazywanie nas wszystkich potomkami zdrajców nie może mieć miejsca
– mówił starosta tatrzański Andrzej Skupień.
Osobne śledztwo dotyczy podpalenia samochodu DIOZ kilka godzin po proteście. Zarzuty w tej sprawie usłyszeli dwaj mężczyźni. Policja nie informuje, skąd pochodzą podejrzani.
Spór o transport konny do Morskiego Oka przeniósł się także do Warszawy. Aktywiści protestowali przed Ministerstwem Klimatu i Środowiska, a do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów trafił list otwarty. Domagają się całkowitego zakończenia przewozów konnych na trasie do Morskiego Oka.