Rzecznik prasowy Prokuratora Generalnego, prokurator Anna Adamiak podczas konferencji prasowej w siedzibie Prokuratury Krajowej w Warszawie. Briefing dotyczący zakończenia czynności w śląskim wydziale PZ PK ws. Zondacrypto. (aldg) PAP/Leszek Szymański.
Posłuchaj rozmowy Jacka Bańki z Piotrem Rachwałem.
Adwokat Piotr Rachwał z Uniwersytetu Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Krakowie zwraca uwagę przede wszystkim na ryzyko ponoszone przez osoby powierzające oszczędności instytucjom finansowym, których sposobu działania nie rozumieją. Odnosząc się do informacji, że estoński sąd już pod koniec 2022 roku uznał giełdę za niewypłacalną, choć miała ona przyjmować pieniądze jeszcze przez kolejne lata, prawnik opisuje mechanizm charakterystyczny – jak mówi – dla oszustw finansowych.
Według Rachwała początkowo klienci mogą rzeczywiście otrzymywać pieniądze, co zwiększa wiarygodność przedsięwzięcia i zachęca kolejne osoby do wpłat. Prawnik przestrzega przed obietnicami szybkiego i wysokiego zysku oraz inwestowaniem pieniędzy w mechanizmy, których inwestor nie potrafi sam wyjaśnić:
Jeżeli nie rozumiecie jakiejś instytucji, to znaczy, że ona jest zła. Człowiek normalny pewnych rzeczy może nie rozumieć. Jak nie rozumie, to dobrze. I trzyma się tego z daleka. To, że media społecznościowe nas mamią, że każdy może być i musi być multimilionerem, to jest kłamstwo dzisiejszego świata.
Przemysław Kral i znaczenie współpracy z prokuraturą
Przemysław Kral może próbować skorzystać z instytucji małego świadka koronnego. Rachwał przypomina, że Zondacrypto wywodzi się z giełdy BitBay założonej przez zaginionego Sylwestra Suszka, a następnie przejętej przez Krala. Prawnik łączy tę historię z prowadzonymi postępowaniami i osobami pojawiającymi się w śledztwie.
Szczególne znaczenie może mieć współpraca Krala z organami ścigania. Jak mówi Rachwał, jego informacje miały doprowadzić między innymi do działań wobec Radosława P., któremu zarzucono powoływanie się na wpływy w UOKiK. Prawnik podkreśla, że informacje przekazywane przez osobę zabiegającą o złagodzenie własnej odpowiedzialności muszą zostać zweryfikowane przez śledczych.
- Przemysław Kral przyznaje się do popełnienia czynu i będzie sypał. I stąd pojawia się popłoch na szeroko rozumianej prawicy, bo coś na sumieniu mają prawdopodobnie nie ludzie z PiS-u, ale także z Konfederacji.
Na czym polega instytucja małego świadka koronnego? Rachwał wyjaśnia, że osoba korzystająca z mechanizmu określanego jako „mały świadek koronny” ujawnia informacje o przestępstwach, w których uczestniczyła, a w określonych przypadkach także o innych poważnych przestępstwach, o których ma wiedzę.
W zależności od spełnienia ustawowych warunków sąd może albo musi zastosować przewidziane prawem złagodzenie odpowiedzialności. Istotne jest między innymi to, czy informacje przekazane organom ścigania były wcześniej prokuraturze nieznane.
Musi powiedzieć wszystko, co wie o wszystkich przestępstwach, w których brała udział lub o przestępstwach, których nie brała udziału, ale o nich wie. (...) Jeżeli prokurator wcześniej o tych przestępstwach nie wiedział, to może wnioskować do sądu o nadzwyczajne złagodzenie kary lub zawieszenie jej wykonania.
- tłumaczy prawnik.
Zeznania małego świadka koronnego wymagają innych dowodów
Korzyści, które może uzyskać osoba współpracująca z prokuraturą, rodzą pytanie o wiarygodność składanych przez nią wyjaśnień. Rachwał przyznaje, że zarówno obrońcy, jak i organy wymiaru sprawiedliwości powinny podchodzić do takich zeznań krytycznie. Istnieje bowiem ryzyko pomówienia innych osób, żeby poprawić własną sytuację procesową.
Dlatego same wyjaśnienia małego świadka koronnego nie wystarczą. Potrzebne są także inne dowody. O winie nie powinno decydować samo oskarżenie wypowiedziane przez osobę, która liczy na złagodzenie kary.
- Zawsze musimy sobie zadać pytanie, czy nie dochodzi do pomówienia, bo ta osoba korzysta z różnych beneficjów, więc jej wyjaśnienia muszą znaleźć odzwierciedlenie w pozostałym materiale dowodowym. (...) Jeżeli są wątpliwości, należy uniewinnić - tłumaczy Rachwał.
Prawnik mówi też o podwójnej roli Romana Giertycha – posła koalicji rządzącej oraz adwokata Przemysława Krala. Uważa, że przepisy nie zabraniają łączenia funkcji posła i adwokata. Dostrzega jednak problem - obrońca ma dostęp do informacji pochodzących z postępowania i równocześnie jest zaangażowany politycznie.
Rachwał odwołuje się przy tym nie tylko do konkretnych zakazów zawartych w zasadach etyki adwokackiej, lecz także do obowiązku dbania o godność zawodu i zaufanie do adwokatury:
Może będzie musiało dojść do zmiany naszych przepisów korporacyjnych i uznania, że nie można łączyć funkcji adwokata z funkcją posła. Oczywiście jest to wymóg etyczny, być może postulowany na przyszłość, ale w chwili obecnej działalność Romana Giertycha prawdopodobnie nie jest sprzeczna z prawem.
Czy mogło dojść do konfliktu interesów?
Osobną kwestią jest wcześniejszy kontakt Romana Giertycha z Nicol Suszek, siostrą zaginionego Sylwestra Suszka. Rachwał zaznacza, że znaczenie ma charakter tej relacji. Samo przeprowadzenie rozmowy nie oznacza jeszcze powstania relacji adwokat - klient.
Jeżeli jednak Suszek powierzyła adwokatowi informacje, robiąc to w zaufaniu charakterystycznym dla relacji z klientem, sytuacja wymagałaby oceny z punktu widzenia zasad etyki zawodowej. Rachwał wyraźnie zastrzega, że nie zna ustaleń w tej sprawie i przedstawia jedynie możliwy wariant prawny.
Tu nie chodzi o wzięcie wynagrodzenia, tu chodzi o powierzenie pewnych informacji i zaufanie adwokatowi. To być może właśnie doszło do naruszenia paragrafu 46 Kodeksu Etyki Adwokackiej, ale to trzeba wyjaśnić. To są tylko moje spekulacje - tłumaczy.
Prawnik odnosi się również do kandydatury Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, negatywnie ocenionej przez dziewięć organizacji społecznych, w tym Helsińską Fundację Praw Człowieka. Rachwał rozdziela legalność wyboru od pytania o odbudowę społecznego zaufania do TK. Nie kwestionuje zgodności kandydatury z prawem, ale uważa, że silne kojarzenie Berka z obecnym obozem rządzącym może utrudniać odzyskanie przez Trybunał pozycji instytucji postrzeganej jako niezależna od bieżącej polityki. Jednocześnie odpowiedzialnością za obecny kryzys TK obarcza Prawo i Sprawiedliwość.
Jeżeli mam odpowiadać na pytanie, czy jest to zgodne z prawem, to powiem: jest to zgodne z prawem. (...) Czy to przybliża do naprawy Trybunału Konstytucyjnego? Nie, nie przybliża do naprawy Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ pan Berek jest szeroko kojarzony z obozem władzy
- dodaje.
Przesłuchanie prezydenta Karola Nawrockiego
Rachwał nie widzi przeszkód prawnych w wezwaniu prezydenta Karola Nawrockiego na przesłuchanie przez prokuraturę, bo obowiązek stawienia się na wezwanie dotyczy również głowy państwa.
Znacznie bardziej krytycznie ocenia jednak zasadność prowadzenia tego konkretnego postępowania dotyczącego ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Przekonuje, że konflikt ma charakter przede wszystkim polityczny. Rachwał wskazuje również na ograniczoną skuteczność Trybunału Stanu jako mechanizmu odpowiedzialności konstytucyjnej najwyższych przedstawicieli państwa.
- Prezydent nie korzysta z żadnego uprzywilejowania. Natomiast hucpą jest wzywanie w tej sprawie prezydenta. (...) Rządzący mówią: «Nasza prokuratura, wasz Trybunał Konstytucyjny». No i tak sobie dwa zwaśnione plemiona grają naszym kosztem - puentuje.