Na początek chciałbym zapytać o posła Koalicji Obywatelskiej Wojciecha Króla, któremu Prokuratora Europejska zarzuca przyjęcie ponad miliona złotych łapówki za pomoc w uzyskaniu unijnej dotacji. Tam jest też przyjęcie 27 tysięcy za pomoc w załatwieniu pracy. Zarzutów podobno ma być zresztą więcej. Czy polska prokuratura współpracowała w tej sprawie z europejską, czy nie mieli państwo z tym nic wspólnego?
- Z reguły prokuratury są rozdzielone. Nie mogę zdradzać pewnej kuchni. Prokuratura Europejska jest autonomiczna. Są jakieś zagadnienia sporne, ale nie dla mnie. Czy Prokuratura Europejska może do Marszałka Sejmu zgłaszać się z wnioskiem o uchylenie immunitetu posła? Ja uważam, że nie musi to przechodzić przez ręce prokuratora generalnego. Autonomia Prokuratury Europejskiej jest taka, że ona może podejmować samodzielne działania, bo wiemy, że ma określony zakres czynności w sprawie na przykład defraudacji unijnych pieniędzy. Po to jest powołana. Jak korupcja toczy gdzieś rząd i zagadnienia dotyczą jakichś przestępstw, wtedy prokurator generalny jest ministrem i członkiem rządu. Mógłby roztaczać parasol. Po to jest Prokuratura Europejska, żeby mieć autonomię. Tutaj nie było sporu. Czekamy na efekty prac.
Sam pan mówił, że kontrowersje jakieś tam były. Nawet sam poseł Król wystąpił do pana o ocenę właściwości - tak to prawniczo brzmi - Prokuratury Europejskiej w tej sprawie. On twierdzi, że część zarzutów nie należy do kompetencji śledczych unijnych, tylko do polskiej prokuratury. Jak rozumiem, pan się z tym nie zgadza?
- Nie zgadzam się. Wystosowałem pismo do pełnomocnika posła. On się zwrócił formalnie do mnie. Ja to pismo wysłałem. Tych zagadnień nie trzeba ujawniać. Można powiedzieć jednym zdaniem, że nie podzieliłem tych zastrzeżeń. Po działaniach Prokuratury Europejskiej będzie tryb procesowy. Może być taka sytuacja, że sąd powie, że jedna ze stron miała rację. Patrzę na to ze spokojem. Potem ocenia to niezawisły sąd. Przyjmiemy to, co sąd powie.
Jak pan ocenia głosowania w sprawie posła Króla w Sejmie? Co prawda uchylono mu immunitet, ale posłowie nie wyrazili zgody na jego ewentualne zatrzymanie i areszt. Zawsze przy podobnych głosowaniach, a było ich trochę, dotyczących parlamentarzystów PiS, słyszeliśmy o tym, że to przecież posłowie tylko decydują o możliwości, a tak naprawdę to potem decyzję podejmuje sąd. Dlaczego tym razem było inaczej?
- Ja nie jestem członkiem żadnej partii, ani klubu. Nie znam argumentów za tym, żeby tego wniosku nie uwzględnić. Ja mam swoje zdanie. Mamy złe doświadczenia z parlamentarzystami różnych partii. Ja składam wnioski o uchylenie immunitetu, bez znaczenia na barwy partyjne. Było ich 14 i są tam przedstawiciele praktycznie wszystkich ugrupowań. Wiem, że europoseł Braun nie stawia się na czynności. Wniosek trzeba było więc rozszerzać, bo on uciekał z prokuratury i utrudniał postępowanie. Prokuratorzy już się zabezpieczają i występują o możliwość doprowadzenia. To utrudnia postępowanie karne. Nie chcę tego oceniać. Zbiorowe głosowania trudno ocenić merytorycznie. Nie wiemy, jak głosowali posłowie, jakie były motywy, czy ktoś z nimi rozmawiał. Trudno dużą grupę przekonać, jak mają głosować. Pewnie nie było dyscypliny partyjnej. Pewnie tak wyszło na głosowaniu. Mam tyle pracy, że mnie na głosowaniu nie było. Nie mam takiego obowiązku.
251 posłów zagłosowało przeciwko zgodzie na areszt. Cała Koalicja Obywatelska, PSL, Polska 2050, Centrum i większość Konfederacji. Skoro już wspomnieliśmy o głosowaniach w sprawie immunitetów i zgody na areszt posłów PiS również, chciałbym zapytać o Zbigniewa Ziobro. Czy może otrzymał pan jakikolwiek sygnał ze Stanów w sprawie jego ekstradycji? Minęło już trochę czasu.
- Musimy się uzbroić w cierpliwość. Takie wnioski nie są szybko rozpoznawane. To sytuacja bez precedensu. Wniosek ekstradycyjny liczy prawie 300 stron. Nie spodziewam się szybkiego tempa. Wystąpiłem do instytucji znana jako ICE, która skutecznie działa wobec osób, które są nielegalnie w USA. Zbigniew Ziobro ma uchylone dokumenty przez rząd węgierski. Moim zdaniem nie może być jakiejś wizy w próżni. Może w sposób legalny wjechał do USA, ale nie ma teraz dokumentów podróży. Ciekaw jestem odpowiedzi, ale jej jeszcze nie ma. Jest obawa, że jest parasol polityczny. Rządzący w USA muszą jednak wiedzieć, że media i Demokraci już ten wniosek pokazują. Pokazują inne traktowanie. To nie powinno mieć miejsca. Przestrzegam. Orban też spotykał się z Ziobrą. Oby decydowało prawo, nie polityka i kiedyś postawimy Ziobrę przed sądem.
Mówi pan o tym możliwym parasolu politycznym. Wydaje mi się, że on jest oczywisty, bo przecież gdyby nie decyzja ze ścisłego centrum zarządzania Stanami w Waszyngtonie, to Ziobro by do Stanów nie wjechał po prostu. To była decyzja polityczna. Ja nie wiem, czy samego Trumpa. Tego nikt nie wie. Ale kogoś z otoczenia raczej tak.
- Dlatego mówię jak prawnik. Jak miałbym dowód, bym to upublicznił. Ziobro może być ciężarem dla administracji USA. Będziemy to nagłaśniać, żeby Amerykanie poznali zarzuty. Oni są czuli jak ktoś defrauduje publiczne pieniądze lub kupuje system inwigilujący opozycję. To im przypomina Watergate. Ja bym nie spał spokojnie na miejscu pana Ziobry.
Zostawmy byłego ministra sprawiedliwości, bo przecież za przekręty w Funduszu Sprawiedliwości, a między innymi o tym mówimy, prokuratura ściga też jego zastępcę, pana Marcina Romanowskiego. Czy podziela pan zdanie Adama Bodnara, że być może Romanowski ukrywany jest przez Ordo Iuris w jednym z serbskich klasztorów?
- Nie chcę spekulować. Rozumiem, że to spekulacje Adama Bodnara. Grupa policyjna, która nad tym intensywnie pracuje, ma duże sukcesy na całym świecie. Pewnie biorą wszystko pod uwagę. Spotkałem się z prokuratorką generalną Serbii. Ona mi sprawdziła dane. Podobnie było na Węgrzech, w Chorwacji. Współpraca jest dobra. Wiemy, że jak ktoś ma pomocników, a w tym wypadku jest to pewne, ci ludzie stanowią siatkę, która może chronić osobę, dzięki której dorobili się wielkich pieniędzy nielegalnie. Wszystko trzeba brać pod uwagę.
Jeszcze jedną aferę króciutko zapytam, nierozliczoną wciąż po rządach Prawa i Sprawiedliwości, czyli o RARS. Pamiętamy wszyscy te respiratory z gigantyczną marżą, miał węglowy w cenie czystego antracytu i wizyty Pawła S. w Kancelarii Premiera. Podobno są w tej sprawie ciekawe zeznania podejrzanych świadków. Czy i kiedy będą zarzuty dla Mateusza Morawieckiego? Może pan coś powiedzieć na ten temat?
- Nigdy nie uprzedzam takich sytuacji. Zabrałem się ostro do pewnych zmian w strukturach prokuratury. Śledztwa toczą się w sposób nieprawidłowy. Media to opisywały. Lepiej późno niż wcale. Zabrałem się za to, byłem krytykowany z różnych stron, że zmieniam niemoc w niektórych śledztwach. Mamy trudną sytuację. Zabetonowano prokuraturę. Moi zastępcy to w dużej części ludzie Ziobry. Ja się zacząłem do tego dobierać w sposób prawny. Musimy przestrzegać prawa o każdy milimetr, żeby nie stać się tymi ludźmi, jak w czasach Ziobry. To trudne, ale jestem zdeterminowany. Oby w najbliższych miesiącach były znane efekty tej pracy. Śledztwa idą teraz do przodu w innym tempie. Ktoś prowadził je celowo opieszale. Teraz to nabrało tempa. Na efekty trzeba poczekać.
Chciałem jeszcze o Romana Giertycha zapytać. Rzecznik prokuratury, pan Piotr Skiba, publicznie sugerował, że to Giertych wyniósł niejawne nagrania zeznań Jarosława Kaczyńskiego w tej słynnej sprawie Dwóch Wież. Premier wczoraj zareagował, stwierdził, że „oczekuje natychmiastowego wszczęcia dochodzenia w tej sprawie. Roman Giertych nie jest świętą krową”. Pan w Polsacie uchylił się od oceny działań Giertycha, ale ja nie o te działania nawet chciałbym zapytać, tylko o to postępowanie, o to dochodzenie. Prokuratura zajmie się tą sprawą?
- Prokuratura się tym zajmuje. Jak jednak nie ma dowodów, lepiej takich sugestii nie składać. Jestem ostrożny. Albo mamy dowody, jest śledztwo i będą efekty… Wskazywanie palcem utrudnia śledztwo. Nie dam się naciągnąć na takie wypowiedzi. Miałem podsumowanie roku swojej pracy. Zapraszam na strony internetowe ministerstwa. Osiągnięć jest dużo. Wiele sytuacji kryzysowych rozwiązałem. Posuwa się reforma sądów. Ruszyłem z Funduszem Sprawiedliwości, który zamarł i jak przyszedłem, to nie było wydanej złotówki, a dzisiaj 158 mln jest w bardzo transparentnych konkursach wydanych. Rozwijamy zagadnienia ws. młodych prawników. Informatyzujemy wymiar sprawiedliwości. Spraw jest dużo.