Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
Czego dowiesz się z tej rozmowy:
- Program CPN ma charakter nadzwyczajny. Zuber uważa, że jeśli wysokie ceny ropy staną się trwałym zjawiskiem, rząd będzie musiał zdecydować, czy przedłużać specjalne rozwiązania, czy zastosować inne narzędzia.
- Cena 5,19 zł za litr jest według ekonomisty możliwa, jeśli uspokoi się sytuacja na Bliskim Wschodzie i mocno spadną światowe ceny ropy.
- Zuber oczekiwał większego spadku cen paliw, niż wynikało z pierwszych rządowych zapowiedzi. Przy zastosowaniu pełnego zestawu mechanizmów CPN wyliczał około 6,50–6,70 zł za litr benzyny.
- Zadłużenie Krakowa nie oznacza według niego niewypłacalności miasta, ale kandydaci powinni powiedzieć konkretnie, jak zamierzają zatrzymać jego dalszy wzrost.
- Sam audyt miejskich finansów nie wystarczy. Zuber oczekuje planu operacyjnego: konkretnych działań, terminów i informacji, w jaki sposób miasto chce ograniczać deficyt i zarządzać długiem.
Posłuchaj rozmowy Jacka Bańki z Markiem Zuberem.
CPN jako rozwiązanie nadzwyczajne. Co będzie po końcu roku?
Marek Zuber zwraca uwagę, że obecne rozwiązania dotyczące opodatkowania nadmiarowych zysków firm paliwowych mają charakter czasowy. Tłumaczy, że jeśli wysokie ceny ropy utrzymają się przez dłuższy czas i staną się nową rzeczywistością, trzeba będzie zdecydować, czy nadal stosować rozwiązania nadzwyczajne, czy sięgnąć po inne narzędzia, na przykład obniżkę VAT.
Ekonomista zakłada jednak, że sytuacja na światowym rynku może się zmienić. Kluczowe znaczenie przypisuje sytuacji na Bliskim Wschodzie. Zwraca też uwagę na zwiększanie wydobycia w innych częściach świata, między innymi w Stanach Zjednoczonych i Wenezueli. Uspokojenie sytuacji geopolitycznej mogłoby sprowadzić cenę baryłki ropy z obecnych około 95–100 dolarów do 60–70 dolarów.
Jeśli bardzo wysokie ceny utrzymałyby się przez dłuższy czas i stały się nową rzeczywistością, ta ustawa trochę traci sens. Wtedy trzeba się zdecydować: albo obniżamy VAT, jeśli rządzący uznają, że cena paliwa jest za wysoka, albo wszyscy będziemy musieli przyzwyczaić się do wyższych cen
-mówi ekonomista.
Zuber dopuszcza również przedłużenie specjalnego opodatkowania firm paliwowych na kolejny rok. Zastrzega jednak, że oznaczałoby to dalsze stosowanie rozwiązania, które z założenia ma być nadzwyczajne. Jednocześnie przypuszcza, że polityczne znaczenie może mieć kalendarz wyborczy i wybory parlamentarne w 2027 roku. To jego prognoza, a nie przesądzony scenariusz.
Benzyna po 5,19 zł? Zuber: taki poziom jest możliwy
Marek Zuber uważa, że powrót cen benzyny do 5,19 zł za litr jest możliwy, ale wiąże go przede wszystkim z sytuacją na światowym rynku ropy. Przypomina gwałtowne zmiany cen surowca w przeszłości: w 2008 roku baryłka kosztowała w szczytowym momencie 147 dolarów, a osiem miesięcy później – 32 dolary.
Wymienia też czynniki, które mogą zwiększać światową podaż ropy: wzrost wydobycia w Stanach Zjednoczonych, powrót międzynarodowych koncernów do Wenezueli i zmiany na rynku producentów ropy. Zaznacza jednak, że obecnie decydujące znaczenie ma sytuacja na Bliskim Wschodzie:
Wyobrażam sobie paliwo nawet poniżej poziomu 5,19 zł. Jeśli nie będzie tak poważnych zakłóceń jak obecnie na Bliskim Wschodzie, bardzo wiele czynników może doprowadzić do mocnego spadku ceny ropy.
Istnieje jednak ryzyko składania bardzo precyzyjnych obietnic cenowych - przypomina analityk. Cena paliwa zależy od wielu zmiennych, a warunki rynkowe mogą się szybko zmienić. Dlatego konkretna kwota podana w jednej sytuacji gospodarczej może wracać w debacie publicznej także wtedy, gdy otoczenie rynkowe jest już zupełnie inne.
Dług Krakowa. „Jakoś to będzie” nie wystarczy
W Radiu Kraków rozmawialiśmy też o finansach Krakowa. Zuber wyróżnia dwa podejścia, które dostrzega w kampanii. Pierwsze zakłada, że miasto może nadal korzystać z długu, jeśli pożyczone pieniądze służą inwestycjom, a rozwój gospodarczy pozwoli w przyszłości ustabilizować finanse. Mówi, że taki scenariusz nie musi oznaczać katastrofy – Kraków pozostaje wiarygodnym kredytobiorcą – ale nie jest odpowiedzią na pytania o wciąż rosnące zadłużenie.
Drugie podejście oznacza szukanie dodatkowych dochodów i ograniczanie części wydatków. Zuber przywołuje między innymi opłatę pobieraną od turystów oraz możliwość rezygnacji z części planowanych inwestycji, jeśli miasto nie otrzyma na nie zewnętrznego finansowania. Zwraca też uwagę, że w kampanii kandydaci mogą unikać propozycji, które oznaczałyby odczuwalne dla mieszkańców oszczędności.
Jesteśmy najbardziej zadłużonym dużym miastem w Polsce, ale to nie jest tak, że Kraków upada. Rating miasta, czyli ocena jego wiarygodności, cały czas jest niezły. Pytanie brzmi jednak, czy kandydaci mają konkretne pomysły, żeby zahamować narastanie długu, a może nawet zacząć go zmniejszać
- pyta analityk.
Nie przedstawia więc samego zadłużenia jako dowodu na kryzys finansowy miasta. Rozróżnia możliwość obsługi długu od potrzeby przygotowania planu, który pokaże, jak miasto chce nad nim zapanować.
Audyt nie wystarczy. Kraków potrzebuje konkretnego planu
Od czego powinien zacząć nowy prezydent? Zuber przestrzega przed zatrzymaniem się na hasłach takich jak „audyt” czy „racjonalizacja”. Nie przekonuje go również szukanie dużych oszczędności przede wszystkim w redukcji zatrudnienia w urzędzie. Jak mówi, administracja samorządowa już ma trudności ze znalezieniem pracowników, a oszczędności osiągnięte w ten sposób byłyby niewielkie wobec skali finansów Krakowa.
Za ważniejsze uważa przełożenie istniejącej strategii zarządzania długiem na szczegółowy plan operacyjny. Mieszkańcy powinni wiedzieć nie tylko, że miasto chce zahamować wzrost zadłużenia czy ograniczyć roczne deficyty, ale również jakimi konkretnie decyzjami zamierza te cele osiągnąć:
Strategia strategią, ale trzeba przejść do planu operacyjnego. Nie wystarczy powiedzieć, że chcemy, żeby dług nie narastał albo że chcemy ograniczyć roczne deficyty. Trzeba poinformować krakowian, w jaki sposób te cele mają zostać osiągnięte.