Fot. pexels
Afera wokół upadłej giełdy Zondacrypto może stać się poważnym problemem politycznym przede wszystkim dla Prawa i Sprawiedliwości, choć w sprawie pojawia się również nazwisko polityków Konfederacji. Zdaniem prof. Anny Pacześniak z Uniwersytetu Wrocławskiego to właśnie PiS znajduje się dziś pod największą presją.
– Myślę, że najtrudniejszy powrót z wakacji ma prezes Prawa i Sprawiedliwości – mówiła w Radiu Kraków. Jak zauważyła, politycy obozu rządzącego zdecydowanie częściej łączą sprawę z PiS niż z Konfederacją. Jednym z powodów jest to, że do 2023 roku politycy tej partii współtworzyli polskie prawo. Pacześniak zwracała też uwagę na wcześniejsze weta prezydenta wobec kolejnych prób uregulowania rynku kryptowalut.
Dlaczego Konfederacja może odczuć mniejsze skutki afery?
Zdaniem rozmówczyni Radia Kraków sytuacja Konfederacji jest inna. Partia nigdy nie sprawowała władzy, a postulat ograniczania regulacji jest od dawna częścią programu środowiska Nowej Nadziei Sławomira Mentzena.
To może sprawić, że część jej wyborców nie będzie zaskoczona stanowiskiem polityków tej formacji wobec rynku kryptowalut. Pacześniak zaznaczyła jednak, że wśród osób poszkodowanych mogą znajdować się także sympatycy Konfederacji, a wtedy sprawa może przełożyć się na ich decyzje wyborcze.
– Teoretycznie uderzyć to powinno w roku wyborczym również Konfederację – oceniła.
W jej ocenie afera ma potencjał, by ciągnąć się przez dłuższy czas, ale wiele zależy od sposobu, w jaki będzie przedstawiana opinii publicznej. PiS próbuje już budować własną narrację: część polityków umniejsza znaczenie poszczególnych wątków, inni przekonują, że odpowiedzialność ponosi obecny rząd.
Pacześniak zwróciła jednak uwagę, że im bardziej skomplikowana staje się sprawa, tym trudniej może być utrzymać zainteresowanie nią przeciętnego odbiorcy.
– Każda tego typu afera, która ciągnie się długo, po jakimś czasie staje się coraz mniej zrozumiała dla przeciętnego obywatela – mówiła.
Odzyskanie pieniędzy byłoby politycznym sukcesem rządu
Duże znaczenie dla dalszego przebiegu sprawy może mieć to, czy poszkodowani odzyskają swoje pieniądze. Zdaniem prof. Pacześniak, gdyby udało się je zwrócić przed wyborami w 2027 roku, politycznie skorzystałby na tym przede wszystkim obóz rządzący.
– Jeżeli ludzie odzyskają te pieniądze, to już będą mniej pamiętali o tym, że może z jakichś powodów państwo powinno zadziałać wcześniej i ich zabezpieczyć – oceniła.
Rząd mógłby wówczas przypominać, że podejmował próby wprowadzenia regulacji dotyczących rynku kryptowalut, które wcześniej nie weszły w życie.
Karol Nawrocki ponownie zawetuje ustawę?
Tu pojawia się temat zapowiadanej kolejnej próby uregulowania rynku kryptowalut. Zdaniem Anny Pacześniak prezydent Karol Nawrocki może mieć polityczny problem z podpisaniem ustawy, jeżeli ponownie trafi ona na jego biurko.
W jej ocenie zaakceptowanie nowych przepisów mogłoby zostać odebrane jako przyznanie, że wcześniejsze decyzje były błędne, a prezydent zmienił zdanie pod presją rządu.
– Cały wizerunek, jaki sobie stwarza Karol Nawrocki, przeczy przewidywaniu, że jest to możliwe, bo w żadnym razie nie chce pokazać się jako polityk słaby i ulegający konkurentom politycznym – mówiła Pacześniak.