Pomysł narodził się w 2022 roku, gdy Rybnik brał udział w konkursie „Miasto odporne na kryzysy”, organizowanym w związku ze Światowym Forum Miejskim w Katowicach. Miasto zwróciło uwagę na problem osób, które otrzymują pomoc żywnościową, ale nie mają możliwości przygotowania posiłku.
– Osoby w kryzysie bezdomności otrzymywały na przykład suchy makaron, suchy ryż, gotowy sos w słoiku. I pytanie: co te osoby miały z tym zrobić – wspomina Monika Kubisz z Urzędu Miasta Rybnika.
Podczas forum młodzi ludzie szukali rozwiązań zgłoszonego przez miasto problemu. Tak powstała koncepcja Wspólnego Stołu. W październiku 2022 roku uruchomiono pierwszą kuchnię społeczną.Dziś projekt łączy kilka celów: pomoc osobom potrzebującym, przeciwdziałanie marnowaniu żywności i budowanie relacji między mieszkańcami.
Trzy tony żywności miesięcznie
Każdego miesiąca przez projekt przechodzą nawet około trzy tony żywności. Są to między innymi produkty o krótkim terminie przydatności do spożycia, nadwyżki oraz produkty, które nie wyglądają już wystarczająco atrakcyjnie, by trafić do sprzedaży, ale nadal są świeże i dobre.Z tych produktów powstają normalne, pełnowartościowe posiłki.
– Gdyby ktoś podał taki posiłek, jaki my jemy we Wspólnym Stole, w innym miejscu i nie powiedział, skąd pochodzi, naprawdę założę się, że nikt by nie zgadł, że to jest posiłek ugotowany z nadwyżek żywności – mówi Monika Kubisz.
W projekt włączyło się także Rybnickie Centrum Edukacji Zawodowej. Uczniowie podczas zajęć gastronomicznych uczą się gotowania z produktów, które mogłyby zostać zmarnowane. Przygotowane przez nich posiłki trafiają później do Wspólnego Stołu i lodówek społecznych. Tygodniowo powstaje w ten sposób około stu trzydaniowych posiłków.
Nie jadłodajnia dla ubogich, ale kuchnia dla mieszkańców
Początkowo projekt miał przede wszystkim odpowiadać na potrzeby osób w kryzysie bezdomności. Szybko jednak okazało się, że jego rola jest znacznie większa.Przy wspólnym stole zaczęli spotykać się seniorzy, rodziny, wolontariusze, osoby samotne, a także mieszkańcy, którzy chcieli pomagać innym.
– To nie jest taka jadłodajnia dla ubogich. To jest kuchnia, w której wszyscy gotują– podkreśla Monika Kubisz.
Dwa niewielkie pomieszczenia stały się miejscem, w którym ludzie mogą nie tylko zjeść, ale przede wszystkim pobyć razem. W czasie kryzysu energetycznego do Wspólnego Stołu przyszła kobieta z blachą nieupieczonego ciasta. Jak powiedziała, nie było jej stać na włączenie piekarnika.Szczególne znaczenie to miejsce ma dla seniorów.
– To są często osoby bardzo samotne i czujące się już niepotrzebne, a we Wspólnym Stole one się po prostu czują potrzebne – mówi przedstawicielka miasta.
Organizowane były tam między innymi spotkania seniorek z dziećmi z placówek opiekuńczo-wychowawczych. Starsze kobiety uczyły dzieci gotowania – dzieci, które nie mają własnych babć.
Pomoc, która czasem zmienia życie
Za Wspólnym Stołem stoją także historie konkretnych ludzi. Osoby, które wcześniej były w kryzysie bezdomności, zaczęły przychodzić, gotować i angażować się w życie tego miejsca. Niektóre z nich później otrzymały staże, pomoc mieszkaniową i zaczęły inaczej układać swoje życie.Jednym z fundamentów projektu jest bowiem współpraca z Ośrodkiem Pomocy Społecznej. Pracownicy nie tylko nadzorują funkcjonowanie miejsca, ale prowadzą również pracę socjalną.
Istotną rolę odgrywa także streetworker, który zna osoby przebywające poza systemem pomocy i potrafi do nich dotrzeć.
– To się zaczyna od takich drobnych kroczków, od takiej mrówczej pracy wielu, wielu ludzi i wielu interesariuszy – podkreśla Monika Kubisz.
Z czasem Wspólny Stół zaczął oddziaływać również na lokalnych przedsiębiorców. Właściciele restauracji i innych punktów gastronomicznych zaczęli pytać, co mogą zrobić z jedzeniem, które pozostaje pod koniec dnia.W ten sposób rozwinęła się sieć lodówek społecznych.
Jak stworzyć podobne miejsce?
Czy taki model można przenieść do innego miasta? Zdaniem Moniki Kubisz – tak, choć wymaga to współpracy wielu środowisk.Kluczowe jest między innymi zaangażowanie organizacji pozarządowej i banku żywności. Samorząd nie może bowiem sam odbierać produktów ze sklepów wielkopowierzchniowych.
W Rybniku żywność odbiera lokalna organizacja pozarządowa – Stowarzyszenie Pomocownia – współpracująca ze Śląskim Bankiem Żywności. Następnie produkty trafiają do Wspólnego Stołu.Miasto radzi innym samorządom, by zaczęły od własnego otoczenia.
Szkoły, placówki publiczne i miejskie kuchnie mogą stać się pierwszym ogniwem systemu. Potem można zapraszać do współpracy przedsiębiorców, organizacje społeczne i mieszkańców.
Godność przy stole
Najważniejsze w tym projekcie nie jest jednak tylko to, ile kilogramów żywności udało się uratować.
Wspólny Stół różni się od tradycyjnego wydawania pomocy żywnościowej tym, że ludzie mogą usiąść i zjeść wspólnie przygotowany, ciepły posiłek. Czasem jest to obiad dwudaniowy, czasem trzydaniowy, z deserem.
Jedzenie podawane jest na porcelanie.
– To jest jedzenie na porcelanie, nie na jakichś miskach – mówi Monika Kubisz.
Wspólnie obchodzone są również święta. Wigilia odbywa się w Wigilię, a nie kilka dni wcześniej. Tak samo pierwszy i drugi dzień Bożego Narodzenia czy śniadanie wielkanocne.
– To są właśnie relacje i to jest ta godność – podkreśla.
Wspólny Stół jest czynny dla osób w kryzysie trzy razy w tygodniu – w poniedziałki, środy i piątki. Gotowanie trwa jednak codziennie, a nadwyżki trafiają do siedmiu lodówek społecznych działających w różnych częściach miasta.
Pomysł, który może pójść dalej
Do Rybnika przyjeżdżają już przedstawiciele innych miast i instytucji, aby zobaczyć, jak działa projekt. Organizowane są wizyty studyjne, a doświadczeniami miasta interesowali się nie tylko goście z Polski, ale również z zagranicy.
Wspólny Stół pokazuje, że walka z marnowaniem żywności może być czymś więcej niż przekazywaniem produktów z jednego miejsca do drugiego. Może stać się początkiem systemu, który łączy pomoc społeczną, edukację, przedsiębiorców, samorząd i zwykłych mieszkańców.
A przede wszystkim – miejscem, w którym człowiek nie jest tylko odbiorcą pomocy.Jest kimś, kto może usiąść przy stole razem z innymi.