Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej musiało powtórzyć postępowanie, ponieważ wybór wykonawcy w pierwszym przetargu został unieważniony przez sąd po odwołaniu konkurencyjnej firmy. Władze Tarnowa i miejskiej spółki obawiały się, że w drugim postępowaniu ceny będą znacznie wyższe i MPEC-u może nie być stać na realizację inwestycji. Po otwarciu ofert okazuje się jednak, że sytuacja nie wygląda źle – podkreśla w rozmowie z Radiem Kraków prezes tarnowskiego MPEC-u Tadeusz Sieńczak.
– Oferty mieszczą się w przedziale od 281 do 319 milionów złotych, więc rozbieżność między nimi jest dosyć podobna jak w pierwszym przetargu. Najniższa oferta jest tylko o 7 milionów złotych wyższa od tej, którą wybraliśmy w poprzednim postępowaniu. Biorąc pod uwagę upływ czasu i inflację, uważamy, że ceny są na właściwym poziomie - mówi Radiu Kraków prezes Sieńczak.
Jak podkreśla prezes tarnowskiego MPEC-u, wszystkie oferty trzeba jeszcze sprawdzić pod względem formalnym. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, umowa na inwestycję, o której w Tarnowie mówi się od kilkunastu lat, zostanie podpisana przed końcem roku.
Instalacja ma spalać odpady, których nie da się już posegregować, i dzięki temu pokrywać nawet 30 procent zapotrzebowania Tarnowa na ciepło. MPEC mógłby jednocześnie ograniczyć zużycie węgla, a inna miejska spółka – MPGK – nie musiałaby płacić za wywóz i zagospodarowanie tych odpadów. Tarnowska spalarnia miałaby powstać do 2030 roku.