Zdaniem szefa stowarzyszenia Rozwój Plus, obecny rząd i władze spółki są odpowiedzialne za ciągłe zadłużenie Azotów.
- Widzimy ogromne marnotrawstwo. Widzimy, że w samym tylko 2025 roku na tak zwane usługi prawne, usługi doradcze zarząd wydał około 96 milionów złotych. Dla porównania w 2023 roku było to około 6 milionów złotych. Pytam, czy to nie jest sposób na wyprowadzanie pieniędzy ze spółki Grupy Azoty? Chcecie likwidować biuro projektowe? Chcecie wyprzedawać aktywa kolejowe? Dlaczego nie zajmiecie się rzeczywistym planem ratowania Azotów? Piąty prezes w ciągu kilku ostatnich lat. Co to w ogóle jest? To jest kpina z Polaków - mówił Morawiecki.
Szef stowarzyszenia Rozwój Plus podkreślił, że zadaniem władz państwa powinna być zmiana polityki przemysłowej, by ratować Azoty. Jego zdaniem, spółka Orlen, która m.in. dostarcza Azotom gaz, powinna obniżyć ceny tego surowca.
Morawiecki uważa, że potrzeba także jeszcze bardziej uszczelnić system i wprowadzić całkowite embargo dla nawozów z Rosji czy Białorusi.
Na słowa byłego premiera zareagowała Grupa Azoty.
- Premier Morawiecki miał okazję pomóc Grupie Azoty w czasach, kiedy menedżerowie nadzorowani przez niego i Ministra Skarbu z jego rządu zadłużali spółki z Grupy i demolowali jej wartość. Efektem zarządzania Grupą Azoty w latach 2015-2023 jest wzrost zadłużenia z ok. 3,5 mld zł do ok. 18 mld zł i spadek wartości spółki z ok. 11 mld zł do 1,7 mld zł. W 2023 roku, ostatnim roku zarządzania przez tych menedżerów strata Grupy Azoty wyniosła ponad 2,8 mld zł. Wciąż borykamy się z konsekwencjami tamtych błędów. Ale wtedy takiej interwencji zabrakło. Obecny zarząd wyprowadza spółkę na prostą, wypracowaliśmy pozytywny zysk EBITDA i przywracamy Grupie Azoty należną pozycję. Niemniej tamte błędy ciążą i jeszcze długo będziemy pokrywać ich koszty - powiedział rzecznik prasowy Grzegorz Kulik.