Azoty w Tarnowie. Fot. P. Topolski
Posłuchaj rozmowy Patryka Kubiaka z Jakubem Szkopkiem.
Grupa Azoty zaczyna wychodzić z kryzysu, ale poprawa wyników nie oznacza jeszcze rozwiązania jej najważniejszych problemów – mówi Jakub Szkopek, analityk Erste Securities Polska. Uważa, że do obecnej sytuacji chemicznego giganta doprowadziły zarówno błędne decyzje inwestycyjne, jak i pandemia, wojna w Ukrainie oraz utrata dostępu do taniego rosyjskiego gazu.
Polimery Police pochłonęły ogromne środki, które mogły zostać przeznaczone na modernizację zakładów i poprawę konkurencyjności. Teraz, zamiast szukać kolejnej wielkiej dywersyfikacji, Azoty powinny skoncentrować się na tym, co już potrafią robić – i robić to taniej.
Polimery Police. Projekt urósł z 2 do niemal 7 miliardów złotych
Grupa Azoty złożyła kolejne zawiadomienia do prokuratury dotyczące inwestycji Polimery Police. Obecne władze spółki zarzucają poprzednim kierownictwom podejmowanie decyzji mimo znanych zagrożeń i mówią o wielomiliardowych stratach.
Jakub Szkopek przestrzega jednak przed sprowadzaniem całej historii problemów Azotów do jednej inwestycji. Przypomina, że początki projektu sięgają około 2010 roku, a jego pierwotny koszt szacowano na około 2 mld zł. Kiedy w 2019 roku rozpoczynano realizację inwestycji, budżet był już bliski 7 mld zł.
Zdaniem analityka jednym z problemów było niewystarczające zabezpieczenie finansowania tak dużego i długoterminowego przedsięwzięcia. Przy inwestycji tej skali należało albo pozyskać dodatkowego inwestora, który podzieliłby ryzyko, albo zapewnić większe długoterminowe finansowanie:
Wtedy, kiedy już rozpoczynano w 2019 roku inwestycję, ten budżet urósł prawie do siedmiu miliardów złotych. [...] Wydaje się, że nie było pod ten projekt odpowiednio zdobytego finansowania. W przypadku takich długoterminowych, bardzo dużych projektów albo się szuka dodatkowego inwestora, który zmniejszyłby ryzyko dla Grupy Azoty, albo też szuka się długoterminowego finansowania.
Pandemia, wojna i koniec taniego gazu z Rosji
Sama decyzja o realizacji Polimerów Police nie tłumaczy jednak skali kłopotów Grupy Azoty. W czasie budowy przyszła pandemia COVID-19, która spowodowała opóźnienia oraz wzrost cen materiałów i kosztów pracy. Kolejnym ciosem była rozpoczęta w 2022 roku rosyjska inwazja na Ukrainę.
Dla europejskiego przemysłu chemicznego szczególnie dotkliwe okazało się odcięcie od rosyjskich surowców energetycznych. Grupa Azoty przez lata funkcjonowała w modelu opartym na dostępie do stosunkowo taniego gazu z Rosji. Po zmianie kierunków dostaw koszty wzrosły, a europejska chemia zaczęła przegrywać konkurencję z producentami spoza Unii Europejskiej.
Dodatkową presję wywarł import nawozów ze Wschodu. Rosja, po ograniczeniu możliwości sprzedaży gazu i ropy do Europy, mogła wykorzystywać surowce do zwiększania produkcji nawozów i kierowania ich m.in. na rynek europejski.
- Grupa Azoty to podmiot, który był zaprojektowany na rurociągu gazowym prowadzącym z Rosji. Instalacje Grupy Azoty były budowane pod dostawy taniego gazu z Rosji. Jeżeli przestaliśmy importować ten gaz, automatycznie alternatywne kierunki okazały się po prostu drogie dla Grupy Azoty i GA na rynku polskim straciła konkurencyjność - tłumaczy Szkopek.
Azoty wychodzą z kryzysu, ale „fundamenty mogą być kruche”
Po dwóch latach ujemnej EBITDA sytuacja finansowa Grupy Azoty zaczęła się poprawiać. Szkopek zaznacza jednak, że część tej poprawy wynika z czynników zewnętrznych, które mogą okazać się przejściowe.
Jednym z nich jest sytuacja na Bliskim Wschodzie. Ograniczenie eksportu nawozów z tego regionu podniosło ich ceny, co poprawiło warunki działania europejskich producentów, w tym Grupy Azoty. Jednocześnie nadal naruszone są kowenanty, czyli określone w umowach z instytucjami finansującymi relacje zadłużenia do wyników finansowych spółki.
Jednym ze sposobów na zmniejszenie obciążeń ma być wyodrębnienie projektu Polimery Police i jego sprzedaż Orlenowi. Według Szkopka nie zmienia to jednak faktu, że znaczna część pieniędzy zainwestowanych w projekt nie wróci do Grupy Azoty.
Mam takie wrażenie, że spółka wychodzi z tego kryzysu. Natomiast te fundamenty, na których ona wychodzi z tego kryzysu, mogą być kruche. [...] Konflikt na Bliskim Wschodzie spowodował, że z regionu, z którego eksportowało się gdzieś 30 procent światowego handlu nawozami azotowymi, nagle się nie eksportuje, więc ceny nawozów idą do góry. To pomaga też Grupie Azoty - mówi analityk.
Siedem miliardów w Policach i stracona szansa na inne inwestycje
Koszt Polimerów Police można mierzyć nie tylko pieniędzmi wydanymi bezpośrednio na inwestycję. Szkopek zwraca uwagę na drugi rachunek: inwestycje, których Grupa Azoty w tym czasie nie przeprowadziła.
Europejskie koncerny chemiczne przeznaczały w ostatnich latach duże środki na modernizację, dekarbonizację i dostosowywanie produkcji do coraz ostrzejszych wymogów środowiskowych. Azoty znaczną część własnych możliwości finansowych zaangażowały natomiast w projekt PDH. W tym samym czasie zaczęły tracić udziały w polskim rynku nawozów.
Polimery Police nie były, według analityka, jedyną strategiczną decyzją, która dziś obciąża Azoty. Wskazuje także na zaangażowanie w blok węglowy w okresie, gdy europejski przemysł chemiczny odchodził od wysokoemisyjnych technologii.
To może być coraz większym problemem wraz ze wzrostem kosztów uprawnień do emisji CO2. Szkopek podkreśla, że środki wykorzystane na nietrafione lub ryzykowne przedsięwzięcia mogły służyć budowaniu przewagi konkurencyjnej. Największą stratą ostatniej dekady może być więc nie tylko zadłużenie, lecz także opóźnienie modernizacji.
Ostatnie, można powiedzieć, dziesięć lat, gdzie konkurenci inwestują i starają się utrzymać swoje udziały rynkowe, tutaj niestety to działanie było inne. [...] Błędne decyzje przekładały się na to, że spółka straciła swój czas
- uważa gość Radia Kraków.
Co teraz? Nie kolejna dywersyfikacja, ale tańsza produkcja
Jakub Szkopek nie uważa, że rozwiązaniem problemów Azotów powinna być kolejna próba szerokiej dywersyfikacji działalności. Przypomina, że Polimery Police same były próbą wejścia w nowy obszar biznesowy.
Jego zdaniem spółka powinna skoncentrować się przede wszystkim na modernizacji istniejących instalacji i obniżaniu kosztów produkcji. Jako przykład podaje amoniak – jeżeli jego wytwarzanie w Polsce okaże się zbyt drogie, w przyszłości może być konieczne rozważenie importu. Najważniejszym zadaniem pozostaje utrzymanie udziałów w rynku, bo dalszy spadek sprzedaży przy wysokich kosztach stałych charakterystycznych dla przemysłu chemicznego może pogłębiać problemy finansowe:
Już raz dywersyfikowaliśmy ten biznes. Postawiliśmy instalację PDH. Nie wiem, czy to jest dobra droga. Moim zdaniem większe pole do popisu jest w tym, żeby usprawnić to, co dzisiaj działa. Skupić się nad tym, jak chociażby produkować taniej amoniak, jak zyskać przez to przewagę konkurencyjną.