-
Grupa Azoty odnotowuje kolejne straty, a inwestycja w Polimery Police stała się dla niej ogromnym obciążeniem finansowym.
-
Orlen rozważa przejęcie projektu, co miałoby charakter zarówno biznesowy, jak i polityczny.
-
Zmieniły się realia rynkowe – słaby przemysł motoryzacyjny, cła w USA i konkurencja z Azji utrudniają sprzedaż.
-
Instalacja jest w większości gotowa, ale projekt przekroczył kosztorys i obciążony jest sporem prawnym z Hyundai Engineering.
-
Bez Orlenu Azoty mogą stanąć przed widmem upadłości – nie ma innego podmiotu skłonnego przejąć inwestycję.
- A
- A
- A
Azoty toną w długach, Orlen może przejąć ich największy projekt. Czy to realne?
Dla Grupy Azoty projekt Polimery Police może być biletem w jedną stronę - jeżeli nie uda się go zrealizować, grupa upadnie. A z realizacją nie jest tak prosto - projekt jest drogi, zmieniają się też realia rynkowe. "Grupa Azoty co dwa miesiące dostaje kroplówkę od firm finansujących działalność i wydaje się, że jedyną szansą dla niej jest po prostu pożegnanie się z tym projektem" - tłumaczy Wojciech Żurawski, dziennikarz portalu WNP.pl, który był gościem Radia Kraków.Problemy Grupy Azoty i kosztowna inwestycja w Policach
Inwestycja w kompleks Polimerów Police od początku była oceniana jako „przestrzelona” – koszty znacząco przekroczyły założenia, a sytuacja rynkowa się pogorszyła. Grupa Azoty notuje straty od 12 kwartałów z rzędu (ponad pół miliarda zł w II kwartale tego roku). Firma żyje dzięki krótkoterminowym „kroplówkom” finansowym i nie jest w stanie samodzielnie udźwignąć projektu.
Grupa Azoty co dwa miesiące dostaje kroplówkę od firm finansujących działalność i wydaje się, że jedyną szansą dla niej jest po prostu pożegnanie się z tym projektem
- mówi Wojciech Żurawski.
W sierpniu podpisano memorandum między Grupą Azoty i Orlenem, obejmujące, między innymi, aktywa związane z Polimerami Police i portem w Policach. Nowy minister aktywów państwowych patrzy przychylniej na potrzeby Azotów, a Orlen – analizując wyjście z energetyki (wydzielenie Energi) – może skoncentrować się na przejęciu tej inwestycji.
Kiedy podejmowano decyzję, było inne zapotrzebowanie na gotowe produkty. (…) W tym momencie przemysł motoryzacyjny w Europie jest bardziej zajęty sam sobą, niż rozwijaniem nowych mocy produkcyjnych
- tłumaczy publicysta.
Skala i charakter inwestycji
Projekt miał kosztować 7,2 mld zł, dziś wiadomo, że przekroczy 8,3 mld. Instalacja jest w dużej mierze ukończona, przeprowadzono pozytywne testy technologiczne. Produkcja miała obejmować ok. 437 tys. ton polipropylenu i 490 tys. ton propylenu rocznie – w większości przeznaczonych na eksport.
Problem w tym, że Grupa Azoty jest w sporze z Hyundai Engineering, który miał realizować projekt. Polacy zarzucają opóźnienia i oszustwo, Koreańczycy wskazują na nierealny harmonogram i przeszkody administracyjne.
Problemem jest to, że została rozwiązana umowa z wykonawcą – Hyundai Engineering. Grupa Azoty uważa, że została oszukana, Koreańczycy – że harmonogram był nierealny. Pytanie, jak to się skończy?
- zastanawia się Żurawski.
Jest też ryzyko nadmiernej dywersyfikacji Orlenu – od paliw po media i paczkomaty. Ekspert zauważył, że duże firmy często sprzedają później część aktywów, ale dziś pytanie brzmi: co zrobić z inwestycją wartą miliardy i w dużej mierze gotową:
Czy ta inwestycja miała sens? Nie. Czy wiemy o tym dzisiaj? Tak. (…) Ale dziś mamy status quo i pytanie: czy mamy to wszystko zaorać, wysadzić w powietrze, czy znaleźć pomysł, żeby to dokończyć?
Scenariusze na przyszłość – Orlen albo upadłość
Według eksperta nikt poza Orlenem nie podejmie się tego projektu. Alternatywą jest wyznaczenie przez instytucje finansowe zarządcy, ale wtedy aktywa byłyby wycenione na znacznie mniej, co oznaczałoby miliardowe straty dla Skarbu Państwa. Bez decyzji politycznej i biznesowej o przejęciu przez Orlen, Grupie Azoty grozi upadłość:
Jeśli nie będzie decyzji o tym, że podmiot trzeci przejmuje projekt Polimery Police, to może się okazać, że Grupa Azoty zostanie postawiona w stan upadłości. (…) Jeśli nie Orlen, to nikt.
Komentarze (8)
Najnowsze
-
19:54
PŚ w kajakarstwie górskim - Zwolińska druga, Polaczyk tuż za podium
-
17:21
Psy w złym stanie, w fatalnych warunkach. W Zakrzowie odebrano właścicielowi 48 zwierząt
-
17:15
Sukces nie spada z nieba. Co stoi za fenomenem Mai Chwalińskiej?
-
15:45
Przednówek w Polanach. Kościelisko znów rozbrzmiewa góralską muzyką
-
15:30
Piwniczna ostrzega: uwaga na niedźwiedzie spacerujące po mieście
-
15:04
Medyczny sukces szpitala dziecięcego w Prokocimiu. Jest jednak wielki problem
-
14:55
Prezes Wisły Kraków odsłania karty. Wiemy, jak będzie wyglądać drużyna w Ekstraklasie
-
14:36
Ciężki piątek na małopolskich drogach. Kolizje, stłuczki, wypadki z udziałem motocyklistów
-
14:10
Serial "The Boroughs". Luksusowe osiedle dla seniorów z mroczną tajemnicą
-
13:59
Szef krakowskiej KO nie wyklucza odwołania. „Oddałem się do dyspozycji pani komisarz”
-
13:21
Laureatka Nagrody Bujwidowej: "Niepełnosprawność mnie nie zdefiniowała"
-
13:21
Zakopane uszczelnia system opłat za śmieci. W blokach rachunki będą zależeć od zużycia wody
-
12:58
Nowa premiera Łaźni Nowej. „Larwy” o kobiecym ciele, kontroli i wyborze
-
12:31
Po latach starań Tarnów upamiętni ofiary OUN-UPA. Jest zgoda prezydenta miasta
-
12:11
Jedni płacą tysiące, inni prawie nic. Tak działa składka zdrowotna w Polsce
-
11:42
86-letni kierowca stracił uprawnienia po potrąceniu dziecka na przejściu
-
11:37
Rozpoczyna się przebudowa węzła przy Bagateli. Wielkie zmiany dla pasażerów i kierowców
-
11:19
NFZ vs prywatna opieka psychiatryczna - różnice w dostępie, jakości i kosztach