28 sierpnia to wyjątkowa data w historii polskiego lotnictwa. Tego dnia w 1932 roku Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura odnieśli spektakularne zwycięstwo w międzynarodowych zawodach samolotów turystycznych w Berlinie. Sukces był tym większy, że Polacy zwyciężyli na polskiej konstrukcji. To właśnie na pamiątkę tego wydarzenia obchodzone jest Święto Lotnictwa Polskiego. W Krakowie świętowanie tradycyjnie przenosi się na weekend najbliższy tej dacie.
To wyjątkowa data w historii polskiego lotnictwa – podkreśla Tomasz Kosecki.
Głównym bohaterem tegorocznych obchodów będzie Bolesław Orliński i jego niezwykła wyprawa do Japonii. W 1926 roku Orliński wraz z mechanikiem Leonardem Kubiakiem przeleciał z Warszawy do Tokio, a następnie wrócił do Polski. Piloci mieli do dyspozycji mapę, busolę i zegarek. Lecieli nad ogromnymi, trudno dostępnymi obszarami, w tym nad syberyjską tajgą, gdzie znalezienie miejsca do awaryjnego lądowania mogło graniczyć z cudem. Właśnie tej niezwykłej historii będzie poświęcona specjalna wystawa. Zaplanowano również oprowadzania i prelekcje, podczas których będzie można poznać szczegóły wyprawy oraz realia, w jakich odbywało się pionierskie latanie.
Gdybyśmy chcieli porównać to do dzisiejszych czasów, można powiedzieć, że było to jak lot na Księżyc – mówi.
Bolesław Orliński był jednak kimś znacznie więcej niż tylko bohaterem jednego spektakularnego przelotu. Był pilotem myśliwskim, oblatywaczem i jednym z najbardziej niezwykłych polskich lotników pierwszej połowy XX wieku. Do wojska trafił jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości, a później walczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Lotnictwo stało się jego wielką pasją. Orliński miał wyjątkowy talent do latania i odwagę, która pozwalała mu podejmować się zadań wymagających nie tylko umiejętności, ale i stalowych nerwów. W czasie II wojny światowej chciał służyć w lotnictwie myśliwskim, ale ze względu na wiek nie został tam przyjęty. Trafił więc do lotnictwa bombowego, a później związał się z samolotami Mosquito. Ostatecznie zakończył służbę jako dowódca 305. Dywizjonu Bombowego. Po wojnie pozostał na Zachodzie. Osiedlił się w Kanadzie, gdzie zmarł w 1992 roku.
Jedną z najbardziej wyczekiwanych atrakcji będzie powrót samolotów nad historyczny teren lotniska Rakowice-Czyżyny. W powietrzu ma pojawić się kilkanaście maszyn, przede wszystkim samolotów sportowych wykorzystywanych obecnie w aeroklubach i szkołach lotniczych. Planowane są również skoki spadochronowe, o ile pozwolą na to warunki atmosferyczne.
Naturalnym środowiskiem statków powietrznych jest powietrze, dlatego zdecydowanie lepiej oglądać samolot w locie niż na ziemi – dodaje.
Ostateczny kształt pokazów będzie zależał od pogody, przede wszystkim od siły wiatru.