Początkowo inicjatorzy protestów przeciwko ogromnym farmom fotowoltaicznym w gminie Lisia Góra oraz referendum w sprawie odwołania wójta i rady gminy mówili, że jeśli gmina wycofa się z zapisów umożliwiających OZE w planie ogólnym, to oni także mogą zrezygnować ze swoich działań. Nadal będą jednak dążyli do przeprowadzenia takiego głosowania.
Jak wyjaśnia w rozmowie z Radiem Kraków pełnomocnik komitetu referendalnego Łukasz Kusior, kiedy zaczęli zbierać podpisy, okazało się, że mieszkańcom gminy Lisia Góra nie podoba się więcej spraw.
– Podpisywali się nie tylko ze względu na OZE, ale także z powodu braku wody w kranach, problemów z komunikacją czy zadłużeniem gminy. I dlatego zadawaliśmy mieszkańcom pytanie, czy powinniśmy się wycofać z referendum, jeśli władze gminy posłuchają postulatu w sprawie wykreślenia farm słonecznych z planu ogólnego. Odpowiadali, że chcą zmiany w tej gminie i żeby wypowiedzieli się w referendum w sposób demokratyczny, czy chcą tej władzy, czy nie.
Do doprowadzenia do głosowania w sprawie odwołania wójta gminy Lisia Góra Arkadiusza Mikuły i rady gminy potrzeba co najmniej 1230 podpisów. Inicjatorzy wierzą, że doprowadzą do referendum.
Wójt Mikuła nie chciał się bezpośrednio odnieść do tej inicjatywy. W rozmowie z Radiem Kraków przekonywał jednak, że „od rana do wieczora, a nieraz i dłużej, koncentruje się na pracy dla gminy i mieszkańców”.
– Przypomnę, że w tym roku na terenie gminy Lisia Góra rozpoczęliśmy inwestycje łącznie za ponad 100 milionów złotych. Gmina się rozwija, samorządy zamykają szkoły, a my musimy rozbudować szkołę w Pawęzowie. Przybywa nam mieszkańców, budujemy nowe drogi, wodociągi, kanalizację i tym się na co dzień zajmuję.
„Wycofanie OZE z planu ogólnego ogromnym sukcesem mieszkańców i porażką gminy”
Jakub Skoczeń ze Stowarzyszenia Komitetu Rozwoju, Zrównoważenia i Aktywnej Kontroli Inwestycji (KRZAKI) podczas sesji Rady Gminy Lisia Góra przekonywał, że „stowarzyszenie jest głęboko zawiedzione postawą władz i urzędników, którzy przez tak długi czas nie chcieli usłyszeć głosu mieszkańców”.
– Nie powinno być tak, że ludzie muszą przez niemal 2 lata walczyć na przeróżne sposoby, w wielkich nerwach, a momentami w poczuciu totalnej bezsilności, aby ich zdanie w sprawie miejsca, w którym żyją, zostało potraktowane poważnie. Mieszkańcy powinni być partnerami urzędu, o czym zupełnie zapomnieliście. Mamy nadzieję, że te 2 lata będą lekcją na przyszłość. Że głos społeczeństwa jest słyszany wtedy, gdy jest wypowiadany po raz pierwszy, a nie dopiero wtedy, gdy staje się protestem setek mieszkańców. Udowodniliśmy, że warto zabierać głos.
Jednak wójt gminy Lisia Góra Arkadiusz Mikuła przekonywał podczas sesji, że nie ma mowy o porażce urzędu. Jego zdaniem zadziałała procedura.
– Przyjęcie planu ogólnego w takiej, a nie innej formie jest dowodem na to, że mieszkańcy wiedzieli o całej procedurze. Skorzystali ze swojego prawa do konsultacji, złożenia uwag, a wójt, jak i rada gminy, przychylili się do większości tych wniosków wynikających z konsultacji, które były prowadzone zgodnie z ustawą. I to też niczyja wina, że procedura trwała długo, ponieważ takie są przepisy. Bardzo się cieszę, że plan ogólny jest przyjęty. Jest przygotowany w najlepszy możliwy sposób, biorąc pod uwagę wnioski mieszkańców.
Wójt Mikuła dodał, że przyjęcie planu ogólnego przed końcem sierpnia pozwoli gminie starać się o zwrot części pieniędzy wydanych na przygotowanie takiej dokumentacji.
Plan ogólny dla gminy Lisia Góra został przyjęty jednogłośnie przez 13 radnych, ale wejdzie w życie dopiero pod koniec roku. Wcześniej samorząd chce przyjąć plany miejscowe dla wszystkich sołectw. Zdaniem wójta Mikuły i urzędników gminy w ten sposób uda się uratować więcej terenów budowlanych.