Na początku roku wydawało się, że wieś doprowadziła protestami do wycofania się z planów budowy pół tysiąca paneli słonecznych. Tymczasem, jak już informowaliśmy w Radiu Kraków, podtarnowska gmina chce w planie ogólnym pozostawić furtkę do zabudowy 5 tysięcy hektarów przed odnawialne źródła energii. To na tyle zbulwersowało mieszkańców, którzy poczuli się oszukani, że wynajęli dwa bilbordy i umieścili na nich informacje o swoim sprzeciwie.
W sobotę na konferencję prasową przyszło ponad 100 mieszkańców Łukowej.
Ponad 600 osób protestowało, podpisało się pod tą petycją. A patrząc na mapę projektu planu ogólnego można odnieść wrażenie, że tego chcą, bo cały teren zaznaczony jako możliwy do zabudowania przez takie instalacje. Nie spodziewaliśmy się takiego oporu wójtów
- mówili dziennikarzom protestujący mieszkańcy.
Z kolei europoseł PiS Arkadiusz Mularczyk, który przybył na konferencję na zaproszenie protestujących mieszkańców podkreślał, że w Polsce nie ma przepisów regulujących kwestie techniczne budowy farm fotowoltaicznych. Zapowiedział skierowanie petycji do Parlamentu Europejskiego w sprawie rozpoczęcia dyskusji nad zobowiązaniem Polski i krajów członkowskich do uchwaleniu przepisów dotyczących budowy farm fotowoltaicznych.
Gdy chcemy wybudować dom, altankę to potrzebujemy zgód wielu instytucji. Natomiast gdy budowane są wielkie farmy fotowoltaiczne w pobliżu gospodarstw rolnych, panale słoneczne, które zmieniają krajobraz danej wsi, gminy, nie potrzeba na to żadnych warunków technicznych. To jest w mojej ocenie potężne zaniedbanie, bo transformacja energetyczna naszego kraju, za którą idą potężne fundusze unijne nie można oznaczać wolnej amerykanki. To się musi zmienić. Widzimy też potężną determinację władz gminy Lisia Góra, żeby sprzyjać inwestorowi.
Europoseł PiS chce także, żeby wojewoda małopolski skontrolował, czy przygotowanie projektu planu ogólnego odbywało się zgodnie z przepisami dotyczącymi przede wszystkim możliwości udziału mieszkańców w konsultacjach projektu planu ogólnego.
Władze Gminy Lisia Góra wyjaśniają, że zaproponowany wpis do projektu planu ogólnego mówi jedynie o możliwości budowy farm fotowoltaicznych, ale jej nie przesądza.
Urzędnicy podkreślają także także, że inwestorzy musieliby przekonać do sprzedaży lub wydzierżawienia terenów pod takie inwestycje samych mieszkańców, także tych protestujących.
Kiedy inwestor dążył do budowy w Łukowej nawet pół miliona paneli słonecznych, to miał podpisane umowy dzierżawy terenów z częścią właścicieli właśnie z Łukowej. Protestujący przekonywali, że te osoby zostały wprowadzone w błąd przez rzekomo nachalnych przedstawicieli firmy.