Marek Bałata, fot. Lidia Jazgar
Marek Bałata: Jazz jest przestrzenią wolności
Od grafiki po jazz, od kameralnych recitali po wielkie widowiska – Marek Bałata od ponad czterech dekad konsekwentnie udowadnia, że artysta nie musi zamykać się w jednej definicji. W rozmowie opowiada o swojej drodze twórczej, fascynacji improwizacją i przekonaniu, że sztuka rodzi się z wolności.
Jazz jako spotkanie kultur
Dla Marka Bałaty jazz nie jest jedynie gatunkiem muzycznym. To zjawisko kulturowe, które narodziło się ze spotkania wielu tradycji i doświadczeń.
– „Bogactwo świata, które zjechało do Ameryki, mogło rozpostrzeć swoje skrzydła dzięki wolności i możliwościom rozwoju. Dało coś, co jest kompilacją obecności wielu kultur” – mówi artysta.
W jego opowieści jazz jawi się jako symbol otwartości, dialogu i nieustannego poszukiwania. To właśnie ta różnorodność sprawia, że muzyka improwizowana pozostaje żywa i nieprzewidywalna.
Od Akademii Sztuk Pięknych do sceny
Niewiele osób pamięta, że zanim Marek Bałata na dobre związał się z muzyką, studiował grafikę na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych.
– „Po dostaniu się na Akademię Sztuk Pięknych byłem najszczęśliwszym z ludzi. Równolegle pracowałem nad muzyką, a konkretnie nad gitarą.”
Przez lata rozwijał obie pasje. Dopiero zwycięstwo na Międzynarodowych Spotkaniach Wokalistów Jazzowych w Zamościu w 1988 roku sprawiło, że postawił na śpiew.
– „Ta wygrana pozwoliła mi skupić się jedynie na śpiewaniu.”
Samotność malarza, wspólnota muzyków
Bałata z niezwykłą szczerością porównuje dwie dziedziny swojej twórczości.
– „Malarstwo to absolutna samotność. To odpowiedzialność i deklaracja jednego człowieka. W muzyce, szczególnie jazzowej, odpowiedzialność jest rozłożona, bo wszystko opiera się na współpracy.”
Choć koncerty stopniowo wyparły działalność plastyczną, artysta nie ukrywa, że do rysunku i malarstwa wciąż wraca. Traktuje je jako przestrzeń skupienia i wewnętrznego wyciszenia.
Improwizacja jako sposób myślenia
W całej rozmowie wielokrotnie powraca temat wolności twórczej. Dla Bałaty nie jest ona efektem przypadku, lecz wieloletniej pracy i zaufania, jakim obdarzali go wybitni kompozytorzy oraz reżyserzy.
– „Jazz daje wielkie szczęście przez to, że jest tak tolerancyjny.”
Dodaje również:
– „Jeśli ktoś daje mi wolność, mogę dawać coś z siebie, co jest bardzo elastyczne, przepełnione różnymi wątkami, a nie tylko jednym stylem.”
To właśnie improwizacja sprawia, że każdy koncert jest dla niego nowym doświadczeniem – zarówno dla wykonawcy, jak i dla publiczności.
Kraków – miejsce, do którego się wraca
Choć urodził się w Rzeszowie, dzieciństwo spędził w Mielcu, a dziś od lat związany jest z Krakowem.
– „Kocham Kraków.”
Nie mówi o mieście wyłącznie jako o miejscu zamieszkania. Opowiada o jego historii, duchowości i artystycznej atmosferze, które nieustannie go inspirują.
Współpraca z najlepszymi
Na swojej drodze spotkał dziesiątki wybitnych muzyków – od Włodka Pawlika i Dominika Wani po Zygmunta Koniecznego czy Jana Szurmieja. Nigdy jednak nie przedstawia tych relacji jako własnych sukcesów.
– „To jest zaufanie, jakie dano mi poprzez zaproszenie.”
Zdaniem artysty właśnie zaufanie otwiera drogę do twórczego rozwoju i pozwala przekraczać własne ograniczenia.
Najważniejsze jest zdążyć
Zapytany o marzenia nie mówi o wielkich scenach ani kolejnych nagrodach. Odpowiada krótko, ale niezwykle wymownie.
– „Takie, żeby zdążyć.”
Kiedy prowadząca dopytuje, co dokładnie chciałby jeszcze zrobić, dodaje:
– „Cały czas pracuję nad materiałem gitarowym. Chciałbym pokazać, że jest jakaś ciekawość.”
To zdanie dobrze podsumowuje jego postawę. Po kilkudziesięciu latach działalności artystycznej Marek Bałata wciąż pozostaje człowiekiem poszukującym, dla którego najważniejsza jest nie powtarzalność sukcesów, lecz zachowanie twórczej ciekawości i wolności. Właśnie dlatego jego koncerty trudno zamknąć w jednej definicji – są spotkaniem muzyki, teatru, słowa i improwizacji, a przede wszystkim osobowości artysty, który od lat konsekwentnie podąża własną drogą.
Pat Metheny
# Marek Bałata: Jazz jest przestrzenią wolności
**Od grafiki po jazz, od kameralnych recitali po wielkie widowiska – Marek Bałata od ponad czterech dekad konsekwentnie udowadnia, że artysta nie musi zamykać się w jednej definicji. W rozmowie opowiada o swojej drodze twórczej, fascynacji improwizacją i przekonaniu, że sztuka rodzi się z wolności.**
## Jazz jako spotkanie kultur
Dla Marka Bałaty jazz nie jest jedynie gatunkiem muzycznym. To zjawisko kulturowe, które narodziło się ze spotkania wielu tradycji i doświadczeń.
– **„Bogactwo świata, które zjechało do Ameryki, mogło rozpostrzeć swoje skrzydła dzięki wolności i możliwościom rozwoju. Dało coś, co jest kompilacją obecności wielu kultur”** – mówi artysta.
W jego opowieści jazz jawi się jako symbol otwartości, dialogu i nieustannego poszukiwania. To właśnie ta różnorodność sprawia, że muzyka improwizowana pozostaje żywa i nieprzewidywalna.
## Od Akademii Sztuk Pięknych do sceny
Niewiele osób pamięta, że zanim Marek Bałata na dobre związał się z muzyką, studiował grafikę na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych.
– **„Po dostaniu się na Akademię Sztuk Pięknych byłem najszczęśliwszym z ludzi. Równolegle pracowałem nad muzyką, a konkretnie nad gitarą.”**
Przez lata rozwijał obie pasje. Dopiero zwycięstwo na Międzynarodowych Spotkaniach Wokalistów Jazzowych w Zamościu w 1988 roku sprawiło, że postawił na śpiew.
– **„Ta wygrana pozwoliła mi skupić się jedynie na śpiewaniu.”**
## Samotność malarza, wspólnota muzyków
Bałata z niezwykłą szczerością porównuje dwie dziedziny swojej twórczości.
– **„Malarstwo to absolutna samotność. To odpowiedzialność i deklaracja jednego człowieka. W muzyce, szczególnie jazzowej, odpowiedzialność jest rozłożona, bo wszystko opiera się na współpracy.”**
Choć koncerty stopniowo wyparły działalność plastyczną, artysta nie ukrywa, że do rysunku i malarstwa wciąż wraca. Traktuje je jako przestrzeń skupienia i wewnętrznego wyciszenia.
## Improwizacja jako sposób myślenia
W całej rozmowie wielokrotnie powraca temat wolności twórczej. Dla Bałaty nie jest ona efektem przypadku, lecz wieloletniej pracy i zaufania, jakim obdarzali go wybitni kompozytorzy oraz reżyserzy.
– **„Jazz daje wielkie szczęście przez to, że jest tak tolerancyjny.”**
Dodaje również:
– **„Jeśli ktoś daje mi wolność, mogę dawać coś z siebie, co jest bardzo elastyczne, przepełnione różnymi wątkami, a nie tylko jednym stylem.”**
To właśnie improwizacja sprawia, że każdy koncert jest dla niego nowym doświadczeniem – zarówno dla wykonawcy, jak i dla publiczności.
## Kraków – miejsce, do którego się wraca
Choć urodził się w Rzeszowie, dzieciństwo spędził w Mielcu, a dziś od lat związany jest z Krakowem.
– **„Kocham Kraków.”**
Nie mówi o mieście wyłącznie jako o miejscu zamieszkania. Opowiada o jego historii, duchowości i artystycznej atmosferze, które nieustannie go inspirują.
## Współpraca z najlepszymi
Na swojej drodze spotkał dziesiątki wybitnych muzyków – od Włodka Pawlika i Dominika Wani po Zygmunta Koniecznego czy Jana Szurmieja. Nigdy jednak nie przedstawia tych relacji jako własnych sukcesów.
– **„To jest zaufanie, jakie dano mi poprzez zaproszenie.”**
Zdaniem artysty właśnie zaufanie otwiera drogę do twórczego rozwoju i pozwala przekraczać własne ograniczenia.
## Najważniejsze jest zdążyć
Zapytany o marzenia nie mówi o wielkich scenach ani kolejnych nagrodach. Odpowiada krótko, ale niezwykle wymownie.
– **„Takie, żeby zdążyć.”**
Kiedy prowadząca dopytuje, co dokładnie chciałby jeszcze zrobić, dodaje:
– **„Cały czas pracuję nad materiałem gitarowym. Chciałbym pokazać, że jest jakaś ciekawość.”**
To zdanie dobrze podsumowuje jego postawę. Po kilkudziesięciu latach działalności artystycznej Marek Bałata wciąż pozostaje człowiekiem poszukującym, dla którego najważniejsza jest nie powtarzalność sukcesów, lecz zachowanie twórczej ciekawości i wolności. Właśnie dlatego jego koncerty trudno zamknąć w jednej definicji – są spotkaniem muzyki, teatru, słowa i improwizacji, a przede wszystkim osobowości artysty, który od lat konsekwentnie podąża własną drogą.