date_range
Dzisiaj 17:01
(
Edytowany Dzisiaj 18:59 )
Cicha ulica, spokojne osiedle, w pobliżu duży park. W sobotnie popołudnie przy ulicy Niepodległości w Skawinie trudno dostrzec ślady dramatu, który rozegrał się tu dzień wcześniej. O wydarzeniach przypominają jedynie resztki żółtej policyjnej taśmy. Nic nie wskazuje na to, że właśnie w tym mieszkaniu doszło do jednej z najbardziej wstrząsających rodzinnych tragedii ostatnich miesięcy.
W piątek po godzinie 15.00 służby siłowo weszły do jednego z mieszkań po tym, jak policję zaalarmował ojciec 27-letniej kobiety i dziadek nowo narodzonej dziewczynki. Zaniepokoiło go, że nikt nie odpowiada, a mieszkanie pozostaje zamknięte.
W środku strażacy i policjanci zastali makabryczny widok. Znaleźli ciała 35-letniego mężczyzny, jego 27-letniej żony, ich zaledwie 8-dniowej córki oraz 56-letniej matki kobiety.
Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że ojciec dziecka najpierw zabił żonę, noworodka i teściową, a następnie odebrał sobie życie. Prokuratura odtwarza przebieg tragedii. Wiadomo już, że wszystkie ofiary miały rozległe obrażenia. Śledczy zabezpieczyli zarówno ostre narzędzia, jak i przedmioty, którymi mogły zostać zadane śmiertelne ciosy. Ciała przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej.
W poniedziałek mają zostać przeprowadzone sekcje zwłok całej czwórki. Pozwolą one ustalić dokładny czas i bezpośrednie przyczyny śmierci. Jak poinformował prokurator Tomasz Waszczuk z Prokuratury Okręgowej w Krakowie, wstępne wyniki powinny być znane we wtorek, natomiast na pełne opinie biegłych trzeba będzie poczekać dłużej.
Nic nie zapowiadało rodzinnej tragedii
Najbardziej uderza jednak to, że wśród mieszkańców niemal nikt nie potrafi powiedzieć o tej rodzinie czegokolwiek. Choć Skawina nie jest dużym miastem, wielu napotkanych przez Radio Kraków mieszkańców przyznaje, że o tragedii dowiedziało się dopiero z mediów. Ci, którzy o niej słyszeli, nie kryją poruszenia. Młode małżeństwo było w okolicy praktycznie nieznane. Z relacji sąsiadów wynika, że przeprowadzili się tu stosunkowo niedawno.
– To niewyobrażalne. Usłyszałem o tym od sąsiadów. Całą noc nie mogłem spać, tak mną to wstrząsnęło. To przecież takie małe, spokojne miasto – mówi dziennikarce Radia Kraków starszy mężczyzna spotkany przy dworcu kolejowym.
Cicha ulica, spokojne osiedle, w pobliżu duży park. W sobotnie popołudnie przy ulicy Niepodległości w Skawinie trudno dostrzec ślady dramatu, który rozegrał się tu dzień wcześniej. O wydarzeniach przypominają jedynie resztki żółtej policyjnej taśmy. Nic nie wskazuje na to, że właśnie w tym mieszkaniu doszło do jednej z najbardziej wstrząsających rodzinnych tragedii ostatnich miesięcy.
Skawina - tu doszło do niewyobrażalnej tragedii. Fot. Aleksandra Sobczak
crop_free
1
/ 5
Podobnie reaguje seniorka z sąsiedniej miejscowości.
– Dla mnie to nie do pomyślenia. Nie kojarzyłam tej rodziny, ale mieszkańcy o tym rozmawiają. Nikt nic nie wiedział, nikt nie podejrzewał, że w tym mieszkaniu może wydarzyć się coś takiego. Wszystko rozegrało się nagle. Gdyby dziadek nie zaalarmował policji, nikt nawet nie wiedziałby, co stało się za zamkniętymi drzwiami – mówi.
– Wszyscy są w szoku, przede wszystkim przez to maleńkie dziecko. Dlaczego do tego doszło? Tego nikt nie wie. To bardzo trudna sprawa i trudno ją oceniać – dodaje kobieta odpoczywająca na ławce w pobliskim parku.
Więcej o nastrojach w mieście mówi młode małżeństwo spacerujące z córeczką w wózku.
– Byłem na zakupach i słyszałem, jak ludzie o tym rozmawiali. To ogromna tragedia, zwłaszcza że zginęło 8-dniowe dziecko. Przeraża mnie, że coraz częściej słyszymy o podobnych wydarzeniach w różnych częściach Polski. Nie wiedzieliśmy, kim byli ci ludzie, ale trudno zrozumieć, co musi wydarzyć się w czyjejś głowie, żeby doszło do czegoś takiego.
Na spacerze spotykamy także mamę z kilkuletnią córką i babcią.
– Najpierw myślałyśmy, że doszło do zatrucia gazem. Dopiero później dowiedziałyśmy się, że było to zabójstwo i samobójstwo rozszerzone – mówi starsza kobieta.
Przekaz wszystkich rozmówców jest podobny. Dominuje niedowierzanie. Mieszkańcy nie potrafią pogodzić obrazu spokojnego osiedla z tym, co wydarzyło się za drzwiami jednego z mieszkań. Nic wcześniej nie zapowiadało rodzinnego dramatu.
Rodzina nie była objęta Niebieską Kartą
Potwierdzają to także ustalenia policji. Mundurowi rozmawiali z mieszkańcami budynku i sprawdzili historię interwencji. Rodzina nie figurowała w policyjnych kartotekach, nie była objęta procedurą Niebieskiej Karty, a w ostatnich latach pod tym adresem nie odnotowano żadnych zgłoszeń dotyczących przemocy domowej ani innych interwencji. To sprawia, że okoliczności tej tragedii są dla mieszkańców jeszcze trudniejsze do zrozumienia.
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z
opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 –
recepcja), a także na nasz profil na
Facebooku oraz
Twitterze
Radio Kraków informuje,
iż od dnia 25 maja 2018 roku wprowadza aktualizację polityki prywatności i zabezpieczeń w zakresie przetwarzania
danych osobowych. Niniejsza informacja ma na celu zapoznanie osoby korzystające z Portalu Radia Kraków oraz
słuchaczy Radia Kraków ze szczegółami stosowanych przez Radio Kraków technologii oraz z przepisami o ochronie
danych osobowych, obowiązujących od dnia 25 maja 2018 roku. Zapraszamy do zapoznania się z informacjami
zawartymi w Polityce Prywatności.