Piątek był kolejnym ważnym dniem dla polskich kajakarzy, bowiem zaplanowano wówczas półfinały oraz finały królewskiej konkurencji K-1. Tym bardziej, że zarówno wśród juniorów, jak i młodzieżowców biało-czerwoni mieli duże szanse medalowe. Mowa przede wszystkim o Dominice Brzeskiej, która na co dzień jest w kadrze seniorskiej oraz Marku Kulczyckim, czyli młodym zawodniku z ogromnym potencjałem, który udowadniał już, że jest bardzo mocny. Oboje zresztą zdobyli już medale podczas tegorocznych MŚ w Krakowie, a dokładniej w time trialu kayak crossa.
Przejazdy półfinałowe rozpoczęto od młodzieżowców. I tutaj niespodzianki nie było, bo pewnie do finału awansowała Dominika Brzeska, która po świetnym występie wygrała rywalizację, a Hanna Danek była dziesiąta i również uzyskała przepustkę do przejazdu medalowego. Szkoda jedynie Dominiki Danek, która zajęła 15. miejsce, więc nie znalazła się w finałowej dwunastce.
W finale Danek niestety tym razem zaliczyła słabszy przejazd, jednak trzeba mieć na uwadze, że to jej pierwszy rok w kategorii młodzieżowca i większość zawodniczek, z którymi musiała rywalizować, jest o cztery lata starsza. Ostatecznie zajęła jednak 10. miejsce na świecie! Duży dramat spotkał natomiast Brzeską. Na trasie dotknęła dwóch bramek, mimo to w drugiej części przejazdu przyspieszyła i… miała trzeci czas! Niestety, po weryfikacji sędziowie dopatrzyli się ominięcia jednej z bramek, a to oznaczało 50 punktów karnych… Niestety, nasza największa nadzieja medalowa ostatecznie zakończyła zawody na 11. pozycji…
Hania jest dopiero w pierwszym roku rywalizacji w kategorii młodzieżowej, więc cała kariera jeszcze przed nią. Jestem przekonany, że będzie miała jeszcze wiele okazji, aby odrobić ten wynik. Tym bardziej szkoda tego finałowego przejazdu. Jeśli chodzi o Dominikę, widać, że jest w bardzo dobrej dyspozycji. Praktycznie w każdym przejeździe pokazywała swój charakter i ogromny potencjał. W finale uzyskała najlepszy czas spośród wszystkich zawodniczek. Gdyby nie punkty karne, dałoby jej to złoty medal. Niestety na trasie pojawiły się błędy, za które otrzymała punkty karne. Później próbowała odrobić straty, ryzykując jeszcze bardziej, jednak po analizie wideo jej wynik został skorygowany do 50 punktów karnych. To sprawiło, że dziś nie możemy cieszyć się z medalu
– zaznacza Marcin Pochwała, jeden z trenerów reprezentacji Polski, którą wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.
Jeśli chodzi o juniorki, to niestety żadnej z Polek nie zobaczyliśmy w finale. A była na to duża szansa, bowiem Patrycja Iwaniec zanotowała niezły czas, ale została ukarana ośmioma punktami karnymi i to pozbawiło ją awansu do przejazdu medalowego (15. miejsce). Aleksandra Dusik również nie zdołała awansować dalej, a ostatecznie zajęła 19. pozycję. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.
Dużo większe nadzieje mieliśmy wśród juniorów, ale tutaj też biało-czerwoni pojechali poniżej oczekiwań. Krzysztof Dusik ominął jedną bramkę, więc otrzymał 50 punktów kary, a Szymon Mazurek również został sklasyfikowany w trzeciej dziesiątce po swoim przejeździe (gdyby nie sześć punktów karnych, miałby awans). Na szczęście do finałowej dwunastki załapał się Marek Kulczycki, choć też nie bez problemów. Lider naszej męskiej kadry juniorskiej dwukrotnie dotknął bramki, jednak miał na tyle dobry czas, że po półfinale był dziesiąty. W decydującym przejeździe nasz zawodnik też nie ustrzegł się błędów. Do ostatniego przeciwnika pozostawał na trzecim miejscu, a Niemiec Kilian Kaeding ominął jedną z bramek, co oznaczało, że Polak wywalczył brązowy medal! A przypomnijmy, że wcześniej miał już złoto w time trialu kayak crossa!
Półfinał był naprawdę trudny. Niespodziewanie odbiłem się od jednej z figur, ale udało mi się to uratować. Najważniejsze, że psychika wytrzymała. Co prawda zaliczyłem jeszcze kilka dotknięć bramek, ale wystarczyło to, żeby awansować do finału. W finale liczyłem na złoty medal, ale jestem zadowolony z tego, co udało się osiągnąć. Popłynąłem bardzo bezpiecznie, bo zależało mi przede wszystkim na tym, żeby zdobyć jakikolwiek medal. Wiedziałem, że walka o złoto będzie bardzo trudna, więc cieszę się z brązu. Do pełnego kompletu medali z mistrzostw brakuje mi już tylko srebra, ale oczywiście w przyszłości będę walczył o złoto
– komentuje Kulczycki.
Biało-czerwoni w Krakowie dają z siebie wszystko i ich wyniki lub sama postawa w Krakowie udowadnia, że w polskiej młodzieży drzemie ogromny potencjał i w przyszłości będziemy się jeszcze cieszyć z ich sukcesów.
Polskie kajakarstwo, zarówno slalom, jak i sprint od lat pokazują, że należymy do światowej czołówki. W slalomie droga do najwyższego poziomu jest szczególnie wymagająca, ponieważ zawodnicy potrzebują więcej czasu na rozwój techniczny. Każdy start jest dla nich niezwykle cennym doświadczeniem. Jestem przekonany, że młodzi zawodnicy już wkrótce będą liczyć się na arenie międzynarodowej i jeszcze nieraz będziemy cieszyć się z ich sukcesów. Organizacja zawodów stoi na bardzo wysokim poziomie. Wszyscy chwalą Kraków i tor na Kolnej za świetne przygotowanie imprezy. Wszystko jest dobrze zorganizowane i kompaktowe, co zapewnia zawodnikom komfort zarówno podczas rozgrzewki na wodzie, jak i przemieszczania się po obiekcie. Jestem przekonany, że nikt nie wyjedzie stąd zawiedziony, nawet ci, którym tym razem nie udało się zdobyć medalu. Dla nich będzie to kolejna motywacja do dalszej pracy
– podsumowuje Grzegorz Kotowicz, prezes Polskiego Związku Kajakowego, który osobiście wspiera Polaków w Krakowie.
W sobotę rano odbędą się półfinały w kategorii C-1, a następnie rozpocznie się bezpośrednia walka o medale w kanadyjkach. Będzie to kolejna szansa na medale dla Polaków.
Serdecznie zapraszamy na tor Kolna, gdzie wstęp jest bezpłatny, a młodzi zawodnicy na pewno docenią doping
– kończy Kotowicz.