Jak potwierdził w rozmowie z dziennikarką Radia Kraków prokurator Tomasz Waszczuk z Prokuratury Okręgowej w Krakowie - wszystko wskazuje na to, że 35-letni mężczyzna zabił swoją żonę, córeczkę oraz teściową, a potem popełnił samobójstwo.
Radio Kraków ustaliło, że 56-letnia kobieta odwiedziła w piątek swoją córkę, która kilka dni temu urodziła dziecko. Do mieszkania wszedł sprawca i doszło do tragedii.
Wszystkie cztery ciała znalezione w mieszkaniu miały obrażenia. To zarówno rany kłute, jak i rany zadane ciężkimi przedmiotami. Wszystkie narzędzia zbrodni zostały zabezpieczone.
Tragedia rozegrała się w jednym z mieszkań przy ulicy Niepodległości w Skawinie. Mieszkanie było zamknięte. Strażacy weszli do środka siłą na prośbę policji. W lokalu znaleziono ciała dwóch kobiet, mężczyzny i dziecka.
O godzinie 15.14 otrzymaliśmy zgłoszenie dotyczące konieczności otwarcia mieszkania przy ulicy Niepodległości w Skawinie. Na prośbę policji po wejściu do lokalu ujawniono zwłoki dwóch kobiet, dziecka oraz mężczyzny
– relacjonował Hubert Ciepły, rzecznik małopolskich strażaków.
Policję zawiadomił ojciec kobiety, który przez dłuższy czas nie mógł się z nią skontaktować. Zaniepokojony pojechał do jej mieszkania, ale zastał zamknięte drzwi.
Funkcjonariusze rozmawiali z sąsiadami, by dowiedzieć się więcej o ofiarach. Jak przekazuje policja, rodzina nie figurowała w kartotekach, nie miała też założonej niebieskiej karty. W ostatnich latach w miejscu ich zamieszkania nie było żadnej interwencji.
Z sąsiadami rodziny rozmawiała też reporterka Radia Kraków, Ola Sobczak. Mieszkańcy są wstrząśnięci tym, co się stało.
To niewyobrażalna tragedia, jesteśmy w szoku. Trudno uwierzyć w to, co się stało. Początkowo myśleliśmy, że doszło do zatrucia gazem
- mówili w rozmowie z Radiem Kraków.
Dokładny czas oraz bezpośrednie przyczyny śmierci wszystkich 4 osób będą znane po sekcji zwłok, którą zaplanowano na poniedziałek.