Czy plany zatrzymania rotacji żołnierzy amerykańskich w naszym kraju znacząco obniżą poziom bezpieczeństwa Polski? Czy ten amerykański parasol ochronny przestaje być już parasolem, który chroni?
- Nie. Z informacji, które posiadamy, wiemy, że przesunięcia wojsk USA mają dotyczyć kontyngentu z Niemiec. To 5000 żołnierzy. Wiemy, że w środę minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz spotka się z doradcą prezydenta Trumpa i ministra wojny z USA. Będą rozmawiali o wojskach USA w Polsce. Może część wojsk przenoszonych z Niemiec trafi do Polski. We wtorek generał Kukuła spotka się z szefem wojsk amerykańskich w Europie. To będą owocne rozmowy. Nasi wiceministrowie jadą do USA. Informacje medialne nie powinny obniżyć poziomu bezpieczeństwa. W Polsce nic się nie dzieje z wojskami USA.
Na pewno są niepokojące te doniesienia, o których pani mówi. Wielokrotnie też z drugiej strony słyszeliśmy także od szefa MON-u, jednocześnie szefa Ludowców Władysława Kosiniaka-Kamysza, że jesteśmy najważniejszym partnerem strategicznym Stanów Zjednoczonych w Europie. Jeśli jednak doszłoby do redukcji, co by to mówiło o tym naszym partnerstwie wspólnym?
- Rozmowy i partnerstwo jest na wysokim poziomie. Świadczą o tym ciepłe słowa prezydenta Trumpa pod adresem prezydenta Nawrockiego. Nie sądzę, żeby w temacie bezpieczeństwa coś się zmieniało. Prawdą jest, że USA myśli o wzmocnieniu obecności w Grenlandii. Mają tam powstać trzy bazy. To wymaga zmian w ich planach. Z informacji z USA wynika, że w stosunku do Polski nic się nie zmieni. Ten temat nas nie dotyczy.
Skoro pani mówi o tych ciepłych słowach, jakie płyną ze strony Donalda Trumpa w stronę prezydenta Karola Nawrockiego, czy na to, co się dzieje nie wpłynęła także nasza polityka, ale w tym wymiarze międzynarodowym, choćby aktywność marszałka Czarzastego? W ocenie polityków Prawa i Sprawiedliwości dwa lata rządów Koalicji 15 października, mimo wszystko przyniosły pogorszenie stosunków ze Stanami Zjednoczonymi.
- Każdy z polityków odpowiada za swój sposób kreowania polityki. Ja mogę wypowiadać się w imieniu PSL. Nasze relacje z prezydentem, Pentagonem, władzami USA i generałami są na bardzo dobrym poziomie. Dialog jest. Z naszej strony nie widzę zagrożeń.
Mówiła pani o tym spotkaniu Władysława Kosiniaka-Kamysza z szefem kolegium połączonych sztabów Stanów Zjednoczonych. Czy są w planach jakieś wspólne działania szefa MON-u i prezydenta Karola Nawrockiego?
- Relacja między prezydentem i szefem MON jest cały czas. W ramach BBN, informacji prezesa Kosiniaka dla prezydenta, to się odbywa. Te relacje są. To obowiązek obu stron. Szef MON i prezydent odpowiadają za wojsko. Nie wyobrażam sobie, żeby tu było oziębienie w stosunkach. To by było niedopuszczalne. Póki ministrem obrony narodowej jest szef PSL, relacje będą pielęgnowane.
Pytanie teraz o prace związane z ustawą o statusie osoby najbliższej. Prace, które dobiegają końca. Projekt ustawy ma być gotowy już przed wakacjami, ale czy wzbudza on jeszcze jakieś wątpliwości polityków Polskiego Stronnictwa Ludowego?
- Rozmowy trwają u nas cały czas. Jesteśmy konserwatystami. Dla nas artykuł 18 Konstytucji to fundament dla rodziny. On jasno podkreśla, czym jest rodzina i związek małżeński. To związek kobiety i mężczyzny. Tego fundamentu nie można naruszać. Ustawa o statusie osoby najbliższej dotyczy osób wspólnie zamieszkujących, ale nie będących małżeństwem. To jest uregulowanie w ramach umowy cywilnoprawnej kwestii rozliczania podatków, dziedziczenia. To ułatwienia. Część tego już działa w naszym porządku prawnym.
Czy też związków jednopłciowych?
- Ta ustawa dotyczy też osób w związkach jednopłciowych. Nie mówimy o małżeństwie. Jako PSL nie zgodzimy się na zmianę modeli. Transkrypcja jest naruszeniem Konstytucji. Polska nie rządzi się precedensami w porządku prawnym. Dla nas to jasne.
Gdyby teraz pani usłyszała pytanie od pary jednopłciowej, czy lepiej iść do notariusza po wejściu w życie tej ustawy, czy może po pierwszej transkrypcji małżeństwa jednopłciowego, lepiej jednak wyjechać za granicę i tam zawrzeć małżeństwo, co co by pani powiedziała? Czekać na ustawę i iść do notariusza?
- Jako przedstawicielka PSL uważam, że rozwiązanie w ustawie o statusie osoby najbliższej rozwiązuje wiele problemów. Małżeństwo osób jednopłciowych nie mieści się w moim światopoglądzie. Dla mnie małżeństwo to jest związek kobiety i mężczyzny. Natomiast związek osób będących w związku jednopłciowym to jest związek, który może być ewentualnie usankcjonowany umową cywilnoprawną u notariusza. Dla mnie rzeczą niezrozumiałą i niedopuszczalną jest to, że dopuszczamy się transkrypcji, czyli uznawania związków małżeńskich, które są zawierane za granicą, u nas w Polsce. Konstytucja mówi, czym jest małżeństwo. Wychodzenie naprzeciw rozwiązaniom, o których pan wspominał, jest według mnie złamaniem porządku prawnego i konstytucji.
Jeszcze pytanie o referendum w Krakowie. Jak ważne dla Koalicji 15 października, w kontekście przyszłorocznych wyborów parlamentarnych, jest to referendum odwoławcze w Krakowie? To pytanie o ewentualny efekt domina, bo też opozycja czy też prawica na to liczy.
- Oponenci pewnie zacierają ręce. Nie zmienia to faktu, że musi wziąć udział 3/5 wyborców głosujących w II turze. Obywatele zdecydują, czy chcą zmiany w Krakowie. Według mnie działania prezydenta Krakowa nie są działaniami, które by zaburzały rozwój miasta. Są kwestie dyskusyjne, jak SCT. My wyrażaliśmy swoje zdanie, że to błędne ograniczenie. Co do budowy metra, było spotkanie w Warszawie, gdzie było mówione, że są środki europejskie dla Krakowa. To duża zasługa obecnego prezydenta Krakowa.
Czy referendum, jego wynik, będzie miało wpływ na decyzję Ludowców o samodzielnym lub nie starcie w wyborach parlamentarnych?
- Decyzja o samotnym starcie w wyborach zapadła dawno temu. To zatwierdzone. Wynik referendum w Krakowie nie ma tu znaczenia. Idziemy taką drogą, nic nie zmieniamy.
Ale jak rozumiem, poszerzając środowiska, które będą obecne na listach Polskiego Stronnictwa Ludowego?
- Prezes Kosiniak-Kamysz na kongresie w listopadzie mówił, że idziemy samodzielnie, ale nie osamotnieni. Na naszych listach będą różne środowiska, które z nami współdziałają, ale idziemy pod szyldem PSL.