Według Jakuba Głowacza z Młodzieżowej Rady Miejskiej, opuszczonym kioskom należy się drugie życie, bo to część historii Tarnowa.
- Dają wspomnienia innym ludziom, więc myślę, że warto by było je zachować - mówi.
Przykładem może być stworzenie mini muzeum. Mógłby tam wejść każdy. Zobaczyłby atrapy przedmiotów, które przez lata były sprzedawane w tych punktach.
- Proszek, gazety, gumy. Po prostu by można otworzyć drzwiczki i poczuć się jak pani w kiosku - dodaje.
Marcin Pałach z Tarnowskiego Centrum Informacji przyznaje, że to ciekawa koncepcja.
- Zdjęcia na szybach, czy po jakimś egzemplarzu na witrynie z jakimiś elementami oznaczającymi, że tak to dawniej bywało. To jest fajny pomysł - powiedział.
Problem może być jednak z realizacją. Musiałby się tym zająć podmiot prywatny, ponieważ opuszczone kioski nie są własnością miasta.
Obecnie w centrum Tarnowa jest kilka opuszczonych kiosków Ruchu. Dla niektórych z nich udało się znaleźć zastosowanie - są teraz sklepami z pieczywem.