„Jest rozbieżność zdań w administracji amerykańskiej”
Jeszcze dwa tygodnie temu sekretarz stanu Marco Rubio i ambasador USA w Polsce Tom Rose twierdzili, że nie chcą Zbigniewa Ziobry w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem były minister sprawiedliwości, pozbawiony paszportu, pojawił się w USA. Jak to możliwe?
To dlatego chyba, że według doniesień i przecieków z administracji amerykańskiej jest tam rozbieżność zdań na ten temat. Z jednej strony mamy prezydenta, a więc najmocniejszą postać amerykańskiej polityki, który jest w doskonałej komitywie z polskim prezydentem i w związku z tym życzliwym okiem patrzy na tych wszystkich, którzy z prezydentem Nawrockim są, byli lub potencjalnie są powiązani.
Z drugiej strony mamy innych przedstawicieli administracji, którzy z różnych powodów byli przeciwni ugoszczeniu Zbigniewa Ziobry w Stanach Zjednoczonych. To się może zmieniać. Sam fakt, że zmieniła się władza na Węgrzech i Zbigniew Ziobro musiał stamtąd uciekać, jest też pewnym prognostykiem, co może się stać w przyszłości, gdy zmieni się władza, gdy zmieni się administracja w Stanach Zjednoczonych.
Czy Zbigniew Ziobro zostanie wiecznym tułaczem, który będzie co kilka lat musiał zmieniać miejsce swojego pobytu, aby uniknąć polskiego wymiaru sprawiedliwości? Wiele na to wskazuje.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości coraz częściej mówią, że to dla nich kłopot. Czy rzeczywiście może to wpływać także na spadające sondaże?
Sondaże spadają prawdopodobnie z różnych innych względów. Ten może też mieć jakieś znaczenie, ale myślę, że drugorzędne. Tak, to jest nieprzyjemna sytuacja dla Prawa i Sprawiedliwości, dla tej formacji politycznej, której Zbigniew Ziobro, aczkolwiek wywodzący się z nieco innego obozu politycznego, tak zwanej Solidarnej Polski, a potem Suwerennej Polski, był przez cały okres sprawowania władzy przez Zjednoczoną Prawicę reprezentatywnym przedstawicielem.
Był takim szeryfem, który zaprowadzał w Polsce porządki. Przez osiem lat dwóch minionych kadencji oraz dwa lata poprzedniej, skróconej, czyli w sumie przez dziesięć lat, dokonywał zasadniczych zmian – jak sam twierdził, reform – w polskim wymiarze sprawiedliwości. Jak teraz zapewnia, tenże wymiar sprawiedliwości przez dziesięć lat przez niego zmieniany, reformowany i usprawniany jest mu nieprzychylny. On uważa, że ten wymiar sprawiedliwości nie gwarantuje mu uczciwego procesu.
Kłopot dla stosunków polsko-amerykańskich?
Czy to będzie problem dla relacji polsko-amerykańskich?
To jest kłopot z pewnością, ponieważ żyjemy teraz w okresie niezwykle delikatnych kwestii związanych z postępowaniem administracji amerykańskiej, kaprysami Donalda Trumpa, jego nieprzewidywalnością, wycofywaniem się z części Europy, działalnością na rzecz rozbijania jedności europejskiej.
Krótko mówiąc, stosunki polsko-amerykańskie są uwikłane w kontekst europejski, w którym jako państwo członkowskie Unii Europejskiej jesteśmy nieuchronnie zanurzeni. To sprawia, że te relacje są bardzo delikatne. Dlatego stawianie na ostrzu noża jakiejkolwiek konkretnej kwestii, a już tym bardziej tak drugorzędnej jak losy Zbigniewa Ziobry, byłoby dla obecnej ekipy rządzącej absolutnie niewygodne.
Ale niewygodny jest także sam fakt ucieczki Ziobry. Zobaczymy, jak nowy premier Węgier poradzi sobie z rozliczaniem poprzedniej ekipy. Jeśli okaże się, że rozlicza poprzedników skutecznie, szybko i radykalnie, to sam fakt, że ktoś taki jak Zbigniew Ziobro wymyka się od kilku lat polskiemu wymiarowi sprawiedliwości i polskim władzom, jest dla tych władz też niewygodny.
Mówi się, że Zbigniew Ziobro mógł wyjechać na podstawie wizy dziennikarskiej, a sam zapowiadał w Telewizji Republika, że będzie komentował politykę polską i amerykańską. Widzi pan w byłym ministrze dziennikarza?
Obecnie za dziennikarzy podają się najrozmaitsze osoby – albo wypisujące coś w internecie, albo zbierające materiały w dziwny sposób. Dziennikarzem może się obwołać, mianować, ale także być mianowaną dowolna osoba.
To jest oczywiście niewygodne z punktu widzenia statusu zawodu dziennikarskiego, że ktoś taki jak Zbigniew Ziobro może się za dziennikarza podawać. Ale niestety takie są obecne okoliczności funkcjonowania mediów i dziennikarstwa w Polsce, że nawet ktoś taki jak Zbigniew Ziobro może się obwołać i zostać obwołany dziennikarzem. Ubolewam nad tym, ale wiem, że bardzo trudno jest to ukrócić.
Ekstradycja i pomoc w ucieczce
Polski rząd deklaruje, że będzie robił wszystko, żeby sprowadzić Zbigniewa Ziobrę do Polski. Jakie są szanse na ekstradycję?
To jest kwestia ściśle proceduralna i trzeba by się odwołać do wiedzy specjalistów z zakresu prawa międzynarodowego, ale także specyfiki stosunków polsko-amerykańskich. Ponieważ Donald Trump jest człowiekiem tak kapryśnym, że każdego dnia może zmienić decyzję wydaną dnia poprzedniego, wszystko jest możliwe.
Tu nawet nie chodzi tylko o to, czy istnieją jakieś proceduralne podstawy albo jak mocne byłyby polskie argumenty. Humory i kaprysy Donalda Trumpa mogą mieć decydujące znaczenie. Gdy z jakichś powodów uzna, że gościna dla Ziobry nie jest wygodna dla amerykańskiego państwa czy administracji, może się go pozbyć.
Wziąwszy pod uwagę specyfikę obecnej prezydentury amerykańskiej, uważam, że nie tyle same procedury, które Trump już wielokrotnie naruszał w rozmaitych sprawach, lecz jego humory, kaprysy i kalkulacja przede wszystkim własnego interesu, w mniejszym stopniu państwa amerykańskiego, będą przesądzać, jak długo Zbigniew Ziobro będzie mógł liczyć na gościnę w Stanach Zjednoczonych.
Prokuratura Krajowa ustala, czy ktoś pomógł byłemu ministrowi w ucieczce oraz uniknięciu odpowiedzialności karnej. Co to może oznaczać dla osób, które pomagałyby w uzyskaniu wizy?
Sprawa jest z punktu widzenia prawa oczywista. Pomocnictwo w unikaniu odpowiedzialności, w ucieczce lub ukrywaniu przestępcy jest opisane dość precyzyjnie w kodeksie karnym i za to w sposób oczywisty grożą kary.
Gdyby ktokolwiek z nas ukrywał jakiegokolwiek przestępcę, w sposób oczywisty narażałby się na rozmaite sankcje karne. To jest elementarz kodeksu karnego. Pomaganie przestępcy w ucieczce czy ukrywaniu się jest karane, więc nic dziwnego, że prokuratura w tej sprawie jest aktywna.
Jak to się skończy, to jeszcze inna kwestia, bo dochodzi tu także cała procedura koncesyjno-emisyjna. Telewizja Republika działa na podstawie różnych przepisów prawa, także ustawy o radiofonii i telewizji. To stwarza dodatkowy kontekst. Ale z punktu widzenia prawa karnego sprawa jest elementarna: pomocnictwo w ucieczce czy ukrywaniu przestępcy jest ścigane i karane.