Maj to intensywny miesiąc. Z jednej strony egzaminy ósmoklasisty, które dla czternasto- i piętnastolatków stają się pierwszym tak poważnym sprawdzianem w życiu. Z drugiej, komunie i związana z nimi presja prezentów, porównań i oczekiwań. W tym wszystkim bardzo łatwo zgubić prawdziwe potrzeby dzieci. Egzamin ósmoklasisty to wyjątkowo trudne doświadczeniem. Nie tylko dlatego, że decyduje o dalszej edukacyjnej ścieżce młodego człowieka, ale przede wszystkim dlatego, że odbywa się w momencie bardzo intensywnych zmian rozwojowych.
Czternaście czy piętnaście lat to moment ogromnej przebudowy mózgu. Nastolatek jest rozchwiany emocjonalnie, niekonsekwentny, ma problemy z koncentracją, a jednocześnie słyszy, że od tego egzaminu zależy jego przyszłość – mówi Katarzyna Wnęk-Joniec.
Dla wielu młodych ludzi to pierwszy egzamin, którego nie da się poprawić. I właśnie to budzi największe napięcie. W przeciwieństwie do matury czy studiów egzamin ósmoklasisty wydaje się jednorazowym "wyrokiem", od którego zależy dostanie się do wymarzonego liceum, czy technikum. Bardzo ważne jest budowanie wokół dzieci narracji, że nawet słabszy wynik nie przekreśla przyszłości. – "To nie jest koniec świata. Czasem droga do celu wygląda inaczej, niż planowaliśmy" – dodaje. Kluczowe jest dziś coś innego, by rodzice stali się dla dzieci wsparciem. Miejscem, gdzie można rozładować napięcie, odreagować stres i poczuć bezpieczeństwo. Dzieci po egzaminach potrzebują przestrzeni do regulowania emocji.
W maju odbywają się także komunie. Dzieci coraz częściej dostają kosztowne prezenty. Wśród najpopularniejszych podarunków pojawiają się dziś konsole, smartfony, tablety, hulajnogi elektryczne, słuchawki bezprzewodowe czy projektory. Problemem nie jest wyłącznie cena prezentów, ale przede wszystkim ich niedostosowanie do wieku i potrzeb dziecka. Współcześni rodzice bardzo często zalewają dzieci przedmiotami, zapominając, że najmłodsi nie potrzebują nieograniczonej liczby zabawek czy elektronicznych gadżetów.
Dziecko nie pokocha kolejnej zabawki, jeśli ma ich za dużo. Najważniejszy miś jest jeden właśnie dlatego, że jest wyjątkowy – dodaje.