Temat jest gorący tak, że aż parzy w palce od samego przewijania tablicy na Facebooku. Scenariusz niemal jak z filmu. Upadek potężnego sojusznika, zmiana warty w Budapeszcie i polityk, który według internautów w panice szuka bramki na lotnisku, byle dalej od nowej ekipy rządzącej. Ludzie w komentarzach już mu kupują bilety do Mińska albo do posiadłości Trumpa.
Musimy jednak wylać kubeł zimnej, krakowskiej wody na te rozgrzane głowy. Te zdjęcia to klasyczny odgrzewany kotlet i to taki prosto z zamrażarki sprzed roku.
Zacznijmy od tego zdjęcia, gdzie minister idzie korytarzem z taką miną, jakby układał w głowie plan B. To nie jest Budapeszt 2026 rok, to jest grudzień 2025 i to wcale nie Węgry, a Strasburg. Autorem tej wrzutki był wtedy europoseł Dariusz Joński, który spotkał Ziobrę w Parlamencie Europejskim.
To drugie to słynne ujęcie, na którym polityk skanuje bilet przy bramce. Tutaj to już mamy prawdziwą podróż w czasie, bo dziennikarze Faktu upolowali to zdjęcie na lotnisku w Brukseli w styczniu 2025 roku.
Dlaczego to teraz tak się poniosło w sieci? Kontekst jest idealny. Skoro partia Tisza wygrała na Węgrzech i ma większość konstytucyjną, a ich lider zapowiedział, że Ziobrę wyda pierwszego dnia, nasze mózgi chcą wierzyć, że te zdjęcia są świeże.
Internauci widzą to, co chcą zobaczyć - ucieczkę. Prawda jest jednak nudniejsza niż internetowe memy. Ktoś po prostu wyciągnął stare fotki z archiwum, dopisał nową historię i patrzył, jak świat płonie. Więc jeśli zobaczycie Zbigniewa Ziobrę z walizką na tle węgierskich barw, sprawdźcie datę. Może się bowiem okazać, że to po prostu podróż do folderu "stare zdjęcia z ubiegłego sezonu".
W tym przypadku to ewidentny fejk.