Czy uciekający przed wymiarem sprawiedliwości Zbigniew Ziobro z Węgier do Stanów Zjednoczonych, to dla Prawa i Sprawiedliwości dzisiaj obciążenie, czy wartość dodana?
- Nikt przed niczym nie ucieka. Pan Zbigniew Ziobro jest legalnie na terenie USA. To sformułowanie… Wiem, że w tym serialu z poszukiwaniem Zbigniewa Ziobro minister Żurek ma taki plan, żeby wydźwięk negatywny tu był. Zbigniew Ziobro został do tego zmuszony. Ja nie widzę uzasadnienia jednak dla takiego sformułowania.
Powiedział pan, że Zbigniew Ziobro został zmuszony. Były minister sprawiedliwości dla pana dzisiaj jest bohaterem, czy ściganym uciekinierem?
- Zbigniew Ziobro jest człowiekiem, który nie może się bronić uczciwie we własnym kraju. Wiele jest rzeczy nielegalnych, niezgodnych z konstytucją, które ten rząd nam funduje. Ta sytuacja nie powinna występować w demokratycznym państwie prawa w środku Europy.
Dlaczego Prawo i Sprawiedliwość nie zdecydowało się jeszcze na taką gremialną obronę Zbigniewa Ziobry w rodzaju - „murem za Ziobrą”, tak jak wielokrotnie robiło?
- Nie uważam, że obrony Zbigniewa Ziobro nie ma. Nie ma wypowiedzi, które krytykują jego działania. Może być różne spojrzenie na tę sprawę, mniej lub bardziej radykalne, ale w PiS nie znajdzie pan polityka, który powie, że Zbigniew Ziobro nie jest represjonowany politycznie. To całe postępowanie to zemsta.
Teraz ważą się losy ekstradycji. Umowę ekstradycyjną dokładnie 20 lat temu ze Stanami Zjednoczonymi podpisał właśnie Zbigniew Ziobro. Pamiętamy, że potem domagał się m.in. ekstradycji Romana Polańskiego, a gdy było mu odmówione, to przekonywał, że reżysera broni śmietanka towarzyska. To jaka śmietanka dzisiaj broni byłego ministra?
- Jak chodzi o ekstradycję, słyszę to kolejny raz. Porozmawiajmy o faktach. Jak chodzi o prawodawstwo USA, nie poddaje się ekstradycji osób chorych. To pierwsza rzecz. Zbigniew Ziobro zmaga się z chorobą onkologiczną. Do tego kuriozalny zarzut, który jest wystosowany o prowadzenie zorganizowanej grupy przestępczej… Ta grupa kupowała wozy strażackie i naczynia dla Kół Gospodyń Wiejskich z publicznych pieniędzy. Jak podobny przepis amerykańskiego adekwatny do polskiego zarzutu nie występuje w USA, w tamtym prawodawstwie, argument o wydanie takiej osoby spada.
Myśli pan, że wniosek ekstradycyjny w jakiś sposób wpłynąłby na relacje polsko-amerykańskie? Tak też mówią przedstawiciele obozu rządzącego, że gdyby na jednej szali położyć kwestię bezpieczeństwa i pogorszenia relacji, a na drugiej sprawę byłego ministra sprawiedliwości, no to ważniejszy jest jednak interes Polski.
- Cieszę się, że ktoś na to wpadł z tej władzy, że najważniejszy jest interes Polski. Dla patrioty i Polaka powinno to być oczywiste, nawet dla ekipy dzisiaj rządzącej. Liczę, że rządzący przestaną brnąć w ten polityczny kabaret. Tak to można interpretować. To kolejna próba przedstawienia obrazka, że Zbigniew Ziobro wychodzi w kajdanach zespolonych, pomarańczowym stroju na przesłuchanie, jest wożony między aresztami. O to chodzi tej władzy.
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości przygotowali projekt ustawy o zakazie handlu kryptowalutami w Polsce. Jak to jest? Jeszcze kilka miesięcy temu prezydent Nawrocki mówił w kontekście kryptoaktywów, że to innowacyjne rozwiązanie. Dziś posłowie Prawa i Sprawiedliwości chcą zakazać w Polsce innowacji finansowych?
- Jak chodzi o ten temat, ja przed oczami mam wielką aferę Amber Gold. Pewnie nie wszyscy pamiętają… Ja pamiętam tę aferę. Przypomnę. 850 milionów złotych i 24 tysiące poszkodowanych. To sprawa bez precedensu. Co łączy aferę…
Chciałby pan zakazać handlu kryptowalutami w Polsce?
- Skończę tylko. Dzisiaj Zondacrypto to strata 350 milionów złotych i problem dotknął około 30 tysięcy Polaków. Co łączy te sprawy? Te same rządy. Amber Gold było za Tuska. Dziś też rządzi Tusk.
Zondacrypto nie działa od wczoraj, poprzednik Zondacrypto także. Kancelaria Prezydenta notabene przygotowała nawet projekty ustawy o kryptowalutach. Ustawy, o której minister Bogucki mówił, że jest to ręka wyciągnięta w stronę rządu. Dlaczego tę rękę chcą odrąbać dzisiaj posłowie Prawa i Sprawiedliwości i zakazać w ogóle handlu kryptowalutami?
- To co powiedziałem, to naoczny przykład tego, z czym mamy do czynienia, jakie są ryzyka kryptowalut, piramidy finansowe, cyberprzestępczość, kradzież... Kilka razy słyszałem przekazy ludzi, których znam. Zostały im skradzione takie środki. Jest tego wiele. To niebezpieczne zjawisko.
Co na to koledzy z Konfederacji?
- Stanowisko Konfederacji jest jasne. Mówię o panu Mentzenie. Rozumiem, że oni sprzyjają tej tematyce. Co do naszej ustawy, pewnie czas pokaże, jak będzie ona się zmieniała, ale co do jej zamysłu… Rynek jest niebezpieczny. Jest wielka afera Zondacyrpto. Rząd powinien za wszelką cenę nie doprowadzić do tego, żeby 350 milionów złotych zniknęło z kont Polaków.
Jeszcze pytanie o pana okręg. W pana okręgu nie powiodły się dwie inicjatywy referendalne. Nie udało się ani w Kalwarii, ani w Lanckoronie. Pan by coś zmienił w przepisach o referendach lokalnych?
- Tak. Zmieniłbym głównie to, że zmniejszyłbym próg. Dziś, żeby móc odwołać jakiegoś włodarza w trakcie kadencji, jest to praktycznie niemożliwe. 3/5 frekwencji z wyborów to jest liczba osób, które muszą iść i oddać ważny głos w referendum, żeby w ogóle decyzja była brana pod uwagę. To za dużo. Wiemy, że inny nastrój jest podczas wyborów. Wszyscy o tym, mówią, świadomość ludzi jest wyższa. Jak jest referendum, jest to inicjatywa lokalna. Ciężko jest ludzi poinformować i skutecznie doprowadzić do udziału.