Początek sprawy i stanowisko Ekstraklasy
To tak na początek, pewnie najbardziej ogólnie jak się da. Jak pan zapatruje się na tę całą sytuację? Przypomnijmy, że w poniedziałek Legia Warszawa poinformowała, że z różnych przyczyn nie jest w stanie przyjąć kibiców, między innymi Wisły Kraków. Stadion ma być zamknięty do końca roku 2026. Wiemy, że sprawa na razie dotyczy najbliższego meczu, 11 października z Wisłą Kraków.
Według informacji, opieram się też na dokumentach, które do nas dotarły i z Legii, i z Wisły, sprawa dotyczy nie tylko meczu z Wisłą, dotyczy kilku pozostałych spotkań. Na ten moment wygląda to z formalnego punktu widzenia tak, że poprosiliśmy Legię o przedstawienie dodatkowych informacji w tym zakresie, żebyśmy mogli się zapoznać, jak wygląda sytuacja. Sytuacja jest dynamiczna, różni się od tej związanej ze Śląskiem Wrocław, ponieważ mamy tutaj dokumenty, które zostały również złożone przez organy zewnętrzne, więc trzeba się będzie z tym wszystkim zapoznać i przede wszystkim poznać stanowisko Legii, która powinna się w jakiś sposób odnieść do pisma wysłanego przez Wisłę. Na ten moment tak wygląda sytuacja, po prostu czekamy, jesteśmy i przyglądamy się temu.
Problem bojkotu i sprzedane bilety
Czy byliście na to przygotowani? Wiadomo, że Wisła jest beniaminkiem w Ekstraklasie, ale wiadomo, jak sytuacja wyglądała na boiskach pierwszej ligi, że nie wpuszczano kibiców Wisły Kraków na stadiony. Wydawało się, że tutaj w pewnym momencie ten problem jest zażegnany. Usłyszałem dzisiaj takie stanowisko ze środowiska Ekstraklasy, że ludzie są zdumieni, że Legia Warszawa sięga po takie środki, że zachowuje się w taki sposób. Oczywiście będzie śledztwo, będziecie tę sytuację badać, ale czy pan też jest zaskoczony, że Legia z jednej strony sprzedała bilety, które rozeszły się w pół godziny dla kibiców Wisły Kraków, a teraz dzieje się taka sytuacja? Przecież już kilka tych meczów Legia Warszawa w tym sezonie zorganizowała u siebie i kibice gości byli obecni.
Braliśmy duży udział w tym, żeby kibice Wisły byli na wszystkich poprzednich meczach. Jak widać, nasze działania były skuteczne i myślę, że spotkały się z aprobatą, czy wręcz z wdzięcznością Wisły Kraków. My z naszej strony dokonujemy dużo takich działań, na podstawie których kluby współpracują, staramy się rozwiązywać różnego rodzaju problemy. Natomiast tutaj odrzucam wszelkie emocje. Ja generalnie, jako osoba prowadząca w pewien sposób rozgrywki ligowe, działam na dokumentacji, więc jakiekolwiek decyzje, które mogą być podejmowane, są oparte na dokumentach, które są przedkładane, które obowiązują. Mamy tutaj szereg różnych systemów prawnych. Z jednej strony mamy wewnętrzne regulacje Polskiego Związku Piłki Nożnej, ale z drugiej strony mamy też prawo powszechne, w tym ustawę o bezpieczeństwie imprez masowych, która reguluje kwestie zasad organizacji imprez. Chcemy się po prostu zapoznać z dokumentacją w tym zakresie. Na ten moment czekamy.
Potencjalna wizja lokalna i scenariusze
Ja wiem, że to na razie jest trochę gdybanie, ale czy dopuszcza pan taką możliwość, że będziecie chcieli, żeby obie strony się spotkały, żeby odbyła się jakaś wizja lokalna, żeby faktycznie sprawdzić stan faktyczny tego, co tam się dzieje na tym stadionie przy Łazienkowskiej?
Te kwestie zostawiamy przede wszystkim obydwu klubom, jeżeli chodzi o ich wzajemne relacje w tym zakresie. Tak jak mówiłem, my się skupiamy na tym, jak wygląda dokumentacja, jak wyglądają przepisy. Trzeba też zwrócić uwagę, że mamy szereg regulacji, i przykładowo, gdy zostaje wydana decyzja o zakazie organizacji imprezy masowej, to w takiej sytuacji ten mecz jako impreza masowa w ogóle nie może się odbyć. To, co my sobie wewnętrznie ustalimy w naszych przepisach piłkarskich, nie ma znaczenia, ponieważ decyduje najważniejszy dokument, który jest w ogóle podstawą do organizacji danego meczu, czyli zezwolenie na organizację imprezy masowej. Oczywiście zachęcamy kluby do współpracy, to jest nasza rola i do tej pory pokazywaliśmy, że można było wypracować porozumienie. Mamy przykłady, że kibice Wisły weszli na stadiony. Natomiast trzeba zwrócić uwagę na to, że w obiegu dokumentów istnieją już dwa wydane przez organy zewnętrzne, które wskazują na konieczność dokonania pewnych działań przez warszawski klub, i to jednocześnie nie okazuje się z tego samego dnia, tylko Legia o tym wiedziała troszkę dłużej. Ja działam na podstawie dokumentów, które są mi przekazywane. O całości sprawy dowiedzieliśmy się dokładnie w tym samym momencie, co Wisła. I tak samo o stanowisku Wisły dowiedzieliśmy się w tym samym momencie, co Legia.
Co zrobicie wtedy, kiedy kibice Wisły Kraków, patrząc na to, co działo się w pierwszej lidze, kiedy nie byli wpuszczani, pojadą i zostaną pod bramami stadionu? Gdyby była taka sama sytuacja, to co wtedy?
Nie będę gdybał, ponieważ czekam na dokumenty, nie chcę tworzyć jakichś scenariuszy, bo z tych 10, 12 scenariuszy pewnie na końcu będzie jakiś jeden. Na ten moment procedura w pewien sposób ruszyła. Zresztą ona jest wielowątkowa, bo Wisła zwróciła się o szereg działań do różnych instytucji. My z naszej strony zrobiliśmy to, co do nas należało – poprosiliśmy klub o przedstawienie dokumentów i czekamy na to. Jest na to czas, żeby to otrzymać.
Cios wizerunkowy dla ligi
Dwie wielkie firmy, wielkie marki, dwa wielkie kluby, Legia i Wisła. To dla was też na pewno jest taki cios jednak marketingowy, bo zamiast mówić wiele o tym, co może się dziać na murawie, zwłaszcza że i Wisła, i Legia są w tym sezonie w czołówce Ekstraklasy, na razie mówimy o rzeczach niestety pozaboiskowych, o których byśmy nie chcieli mówić.
Myślę, że to też jest taka sytuacja, która jest skomplikowana. Natomiast każdy z klubów powinien się tutaj zastanowić, jakie są przyczyny tych działań.
Potencjalne kary i walkowery
Śląsk Wrocław na poziomie pierwszej ligi został ukarany karą miliona złotych za to, że wtedy nie wpuścił kibiców Wisły Kraków. Wiemy, jak to się zakończyło, Wisła nie pojechała na ten mecz, została ukarana walkowerem. Wizerunkowo wyglądałoby to bardzo słabo, gdyby ponownie ten mecz zakończył się oddaniem walkowerem.
Ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji, mówiąc szczerze.
A o jakich karach pieniężnych możemy mówić na poziomie Ekstraklasy w takiej sytuacji? W stosunku do Legii, która nie chce wpuścić kibiców Wisły, gdyby okazało się, że jednak było to nieuzasadnione?
Na razie nie prowadzimy dywagacji, bo możemy zacząć dywagacje, co by było, gdyby jakakolwiek drużyna nie przyjechała. Bądźmy pozytywni, zobaczymy, jakie będzie ostateczne rozwiązanie tej sytuacji. Ono musi się opierać na przepisach, przede wszystkim prawa powszechnego w tym zakresie, bo to jest istotne. Wszystkie kluby organizujące mecze muszą robić to zgodnie z warunkami wydanymi w zezwoleniu i muszą się temu podporządkowywać. Więc poczekamy, zobaczymy, jak wygląda stan na dzień dzisiejszy. Pojawiły się elementy, których do tej pory w historii z ostatnich lat zdecydowanie nie było, mianowicie pojawiło się zdecydowanie negatywne stanowisko policji, jeżeli chodzi o możliwość przyjęcia kibiców gości w tym zakresie. Stąd jest nasze pytanie, jakie to będzie miało oparcie w dokumentacji. Dlatego ta sprawa nie jest zero-jedynkowa. Oczywiście ona jest z punktu widzenia Warszawy inna niż w Krakowie i każdy patrzy na to od swojej strony. Natomiast nas przede wszystkim ciekawi, jak wygląda kwestia dotycząca tego, że ma być możliwe wyłączenie części stadionu na okres do końca roku. Będziemy chcieli patrzeć na sprawę bardziej kompleksowo niż tylko na to, że dotyczy to sprawy Wisły. Wiadomo, jest to najbardziej medialne i interesujące, ale każdy musi spojrzeć, jak raczej pozytywnie rozwiązywać to długofalowo. Zależy nam na tym, żeby w dłuższej perspektywie nie mówiło się o takich kwestiach, czy kogoś wpuścić, czy sektor jest zamknięty. Chcemy się skupić na części stricte sportowej.
Oczekiwania przed meczem
Rozmawiamy 1 października, 11 dni do meczu. Uważa pan, że to jest wystarczający czas i wyobraża sobie pan, że na trybunach zasiądą kibice obu stron?
Ciężko mi powiedzieć. Ja się nie chcę wypowiadać, że tak lub nie, bo z pozoru bardzo dużo z tej decyzji zależy nie od Wisły i nie od Legii.
Znamy też jednak trochę tło tych wszystkich sytuacji, że to są sprawy tych środowisk kibicowskich, o których ja tutaj nie chcę mówić...
To jest też pytanie... wiadomo, jak to jest. Ja zawsze patrzę na to, że każdy powinien dokonać jakiegoś rachunku sumienia i spojrzeć, jak raczej pozytywnie to rozwiązywać. Meczów Legii z Wisłą w kolejnych latach będzie pewnie jeszcze bardzo dużo, więc raczej bym patrzył na to w perspektywie długofalowej. Nam się do tej pory udaje te szereg potencjalnych animozji łagodzić, ale patrzymy na to długofalowo, bo zależy nam, żeby w dłuższej perspektywie właśnie nie mówiło się o takich kwestiach.