Kiedy jesteśmy w napięciu, świat robi się ciasny
Stres ma to do siebie, że zawęża perspektywę. Kiedy coś nas mocno porusza, łatwo zafiksować się na jednym rozwiązaniu, jednej myśli albo jednej reakcji. Ktoś nas zdenerwował, dziecko po raz kolejny czegoś chce, w pracy pojawia się konflikt i nagle trudno zobaczyć cokolwiek poza tym, co właśnie doprowadza nas do szału.
W naszym cyklu programów zawsze najpierw doradzamy „powrót do ciała”. Zaciśnięta szczęka, drżące ręce, zmieniony głos, rosnące ciśnienie, przyspieszone bicie serca- to sygnał, że coś się dzieje, ale zauważenie go pozwala na krótką chwilę refleksji. Niedużą, na początek. Jeśli jesteśmy w kontakcie z własnym ciałem, możemy zauważyć napięcie, zanim przejdzie ono w automatyczną reakcję.
Ale co zrobić chwilę później, kiedy już wiadomo, że sytuacja jest nerwowa? Sposobów jest wiele, zaczynając od głębokiego oddechu albo liczenia do dziesięciu. Jedną z mniej znanych możliwości jest świeża metafora, skojarzenie, które pozwala chwycić dystans do tego, co się dzieje. Nie po to, żeby zaprzeczyć temu, co czujemy, ale żeby na moment przestawić sposób, w jaki na to patrzymy.
Świeżość metafory polega na jej takiej bezbronności, niewinności. Że moją intencją nie jest naprawianie albo zmienianie rzeczywistości
– mówi Katarzyna Mroczek.
Pingwiny w brzuchu, górnik w kopalni i odkręcana głowa
Świeża metafora nie musi być mądra. Właściwie im bardziej nieoczywista, tym lepiej. Jej zadaniem nie jest znalezienie idealnego porównania ani udzielenie komuś kolejnej lekcji. Chodzi o to, żeby na chwilę wyjść z utartego toru.
Dobrym przykładem jest dziecko, które chce zjeść kolejną porcję lodów, choć zdaniem rodzica lodów było już zdecydowanie wystarczająco dużo. Można oczywiście powiedzieć „nie, już dość”. Można też spróbować wejść w świat wyobraźni: Kolejna porcja lodów, lądująca w brzuchu może zamienić go w Antarktydę, pojawią się pingwiny, a nawet niedźwiedzie polarne. Brzmi absurdalnie. I właśnie w tym tkwi siła takiej metafory.
Świeżość metafory ma uruchomić inną przestrzeń w naszym mózgu. Chodzi o to, żeby na moment odejść od myślenia, w którym jesteśmy skupieni na osądach, strachu i jednym możliwym rozwiązaniu, i uruchomić bardziej kreatywną perspektywę
- tłumaczy trenerka.
Podobnie można potraktować sytuację, w której dziecko nie chce zabrać się za szkolne zadanie. Zamiast kolejnego ponaglenia można podzielić się refleksją, że młody człowiek jest utrudzony jak górnik w kopalni. To nie sprawi magicznie, że trudne zadanie stanie się łatwe. Może jednak sprawić, że dziecko poczuje się zauważone w swoim wysiłku. Metafora może powiedzieć: widzę, że jest ci ciężko.
Czasem metafora może być skierowana do samego siebie. Ktoś od dawna miele w głowie problem, na który tego dnia nie ma rozwiązania. Można wtedy wyobrazić sobie, że głowę da się na chwilę odkręcić, odłożyć gdzieś obok, a później z powrotem przykręcić. I właśnie o ten moment chodzi, o niewielkie pęknięcie w napięciu, o uśmiech i zaskoczenie.
Metafora nie ma nas naprawiać
To ważne rozróżnienie. Świeża metafora nie jest kolejnym sposobem na powiedzenie komuś: „przestań się przejmować”. Nie ma też przekonać nas, że problem jest błahy. Jej zadaniem jest raczej zmiana centrum uwagi.
Kiedy jesteśmy mocno skupieni na jednej myśli, możemy mieć poczucie, że istnieje tylko jedno rozwiązanie i jedna możliwa interpretacja. Metafora pozwala na chwilę otworzyć inne drzwi. Możemy nadal być zdenerwowani, ale nie jesteśmy już całkowicie zamknięci w jednej narracji. Dlatego tak istotna jest intencja. Metafora może być zabawna, absurdalna, nawet trochę dziwaczna, ale nie powinna być szyderstwem.
Metafora może być komiczna. Ona może być tak absurdalna, że aż śmieszna. Humor pomaga odzyskać dystans, szczególnie kiedy jest używany po to, by wesprzeć, a nie wyśmiać.
– zastrzega gościni Radia Kraków.
Dowcipna odpowiedź nie sprawdzi się w każdej sytuacji. Jeśli ktoś jest bardzo zdenerwowany, żart rzucony przez osobę, z którą nie łączy go bliska relacja, może tylko zwiększyć napięcie. Zupełnie inaczej działa podobny żart między ludźmi, którzy czują się ze sobą bezpiecznie i wiedzą, że druga strona nie próbuje ich ośmieszyć.
A gdyby wszystkie problemy zamieniły się w kwiaty?
Metafora może być również sposobem na wejście w świat całkowicie nierealny. Jedną z propozycji Sarah Peyton, której metody pojawiają się w rozmowie, jest „zgadywanie niemożliwych marzeń”. Kiedy dzień jest wyjątkowo trudny, można zapytać, czy nie byłoby cudownie, gdybyśmy wszyscy fruwali na różowych batonikach z waniliowymi lodami. Albo wyobrazić sobie, że osoba, która od dawna działa nam na nerwy, nagle przychodzi pod nasze drzwi z kwiatami i obiecuje, że od tej pory będzie działać wyłącznie w naszym interesie. Nie chodzi oczywiście o to, żeby uwierzyć, że tak właśnie będzie. Chodzi o chwilę, w której wyobraźnia pozwala nam odejść od tego, co aktualnie najbardziej nas nakręca.
Absurdalność takich rozwiązań bawi, a kiedy zaczynam się śmiać, no to automatycznie puszcza mi napięcie w ciele i zaczynam widzieć świat w trochę bardziej różowych okularach
– mówi trenerka.
W takim podejściu jest też zgoda na to, że nie zawsze musimy traktować siebie i własne myśli śmiertelnie poważnie. Czasem możemy pozwolić sobie na absurd, fantazję i coś, co nie ma żadnego praktycznego sensu. Paradoksalnie właśnie wtedy może pojawić się trochę przestrzeni.
Podobną funkcję jak humor czy poezja może pełnić nawet przekleństwo. Trzeba jednak pamiętać, że nie może ono służyć atakowaniu drugiego człowieka.
Jeśli moje uczucia zostaną zauważone i nazwane, to wtedy mogę puścić i przestaję się nakręcać w spirali nienawiści czy złości, czy bezsilności
– stwierdza Katarzyna Mroczek.
Być może więc następnym razem, kiedy napięcie zacznie rosnąć, nie trzeba od razu szukać idealnego rozwiązania. Najpierw można zauważyć, że ciało właśnie wciska hamulec. A potem spróbować znaleźć coś, co otworzy w głowie choćby małe boczne drzwi. Pingwiny w brzuchu, górnik w kopalni, odkręcana głowa, różowe batoniki albo kwiaty pod drzwiami. Nie dlatego, że problem znika, ale dlatego, że przez chwilę nie jest już jedyną rzeczą, którą potrafimy zobaczyć.