W krakowskim Teatrze STU premiera spektaklu na podstawie filmu, który podbił światowe kino. "Na rauszu", hit duńskiego reżysera Thomasa Vinterberga z 2020 roku na krakowską scenę przenosi Artur "Baron" Więcek. To historia czterech przyjaciół, którzy liczą, że utrzymanie określonego poziomu alkoholu we krwi będzie lekiem na życiowe niepowodzenia. Sytuacja jednak szybko wymyka się spod kontroli. To nie jest historia o piciu - podkreśla reżyser Artur Więcek.
Chodzi o pewien rodzaj stanu, gdzie dochodzimy do jakiejś ściany, do momentu, w którym czujemy się wypaleni, że straciliśmy jakiś sens, nie wiemy do czego to wszystko zmierza. Zwłaszcza teraz, w obecnych czasach mamy takie poczucie, że to wszystko gdzieś się kręci w kółko i to jest właśnie ten moment, kiedy trzeba sobie zadać pytanie, czy po to żyjemy? Czy tylko o to chodzi w życiu? Czy może jeszcze jednak spróbujemy zawalczyć?
W spektaklu wystąpi czterech bohaterów. Wcielą się w nich Szymon Mysłakowski, Paweł Kumięga, Marcin Kalisz, Tomasz Schimscheiner, Michał Majnicz, Dominik Nowak, Piotr Franasowicz i Łukasz Szczepanowski. Spektakl nie będzie kurczowo trzymał się filmu - zaznacza Tomasz Schimscheiner, grający Martina.
Specjalnie unikaliśmy konkretnych nazw i konkretnych imion własnych, które by się kojarzyły ze Skandynawią, albo z jakimkolwiek krajem. Puszczamy to szeroko, żeby na wszelki wypadek widz nie mógł powiedzieć "a to tylko tak w Skandynawii, a nie u nas". Staramy się, żeby to było bardzo uniwersalne. Każdy z nas ma taki moment chyba, kiedy nie wie jak znaleźć motywację do następnego kroku. I chyba o tym jest ta historia - mówi aktor.
Premiera "Na rauszu" w Teatrze STU odbędzie się w sobotę (3.10) o godzinie 19.