Trwająca w muzeum od kwietnia kontrola PIP zakończyła się w sierpniu, Radio Kraków dotarło do jej wyników. Kontrola była związana z wewnętrzną sytuacją w muzeum i zarzutami, które pracownicy sformułowali przeciw ówczesnemu dyrektorowi instytucji Adamowi Budakowi. Przypomnijmy, że Budak został odwołany ze stanowiska zaledwie dziewięć miesięcy od rozpoczęcia siedmioletniej kadencji. Sam zainteresowany twierdzi, że bezprawnie.
Choć zeznania pracowników dotyczące niewłaściwych zachowań dyrektora zebrano w obszernym rozdziale zatytułowanym „Mobbing”, Państwowa Inspekcja Pracy nie ma uprawnień do stwierdzenia, czy do mobbingu doszło. Wyjaśnia to w rozmowie z Radiem Kraków Anna Majerek, rzeczniczka Okręgowego Inspektoratu Pracy w Krakowie.
Inspekcja Pracy nie stwierdza mobbingu. To jest kompetencja sądu pracy. Sprawdzamy, czy procedura antymobbingowa była wdrożona. Ewentualnie możemy zbadać środowisko pracy za zgodą pracodawcy w badaniu ankietowym. Ma to służyć pracodawcy, żeby wyciągnął wnioski
- mówi Majerek.
Takie ankiety PIP w MOCAKu przeprowadziła. W badaniu udział wzięło 18 osób. Ankietowani wskazali na bardzo złą atmosferę pracy i brak poczucia satysfakcji zawodowej. Jako główne źródła niezadowolenia pracownicy podawali niejasne zasady oceniania pracy i złe relacje z pracodawcą. Ankietowani opisywali również częste ograniczanie możliwości wypowiadania się, przerywanie wypowiedzi, unikanie kontaktu i ignorowanie pracowników. Większość osób zadeklarowała, że doświadczyła ze strony dyrektora działań „stanowiących zagrożenie lub polegających na wyrządzaniu szkód psychicznych”. Pięć osób miało spotykać się z takimi zachowaniami przynajmniej raz w tygodniu.
Co usłyszał od pracowników MOCAK-u inspektor pracy i czy protokół kontroli PIP wnosi do sprawy coś nowego?
Pracownicy: zła atmosfera i brak satysfakcji z pracy
Pracownicy MOCAK-u mówili Państwowej Inspekcji Pracy o nierównym traktowaniu: "Nowe osoby są traktowane z dużą wyrozumiałością i przychylnością, podczas gdy doświadczeni pracownicy spotykają się z konfrontacją, umniejszaniem ich zasług".
Inna osoba twierdziła, że dyrektor od samego początku był nastawiony negatywnie: "Nieraz zaznaczał że powinniśmy mu być wdzięczni że nas wszystkich nie pozwalniał co, jak twierdził, sugerowali mu wszyscy jego doradcy".
Ktoś inny wspomniał o wulgarnych krzykach: "W dzień wernisażu, w czasie wykonywania prac na ekspozycji podszedł do mnie krzycząc: „Gdzie są k***** wszyscy tu, k***** nikt nie pracuje”. Na moją odpowiedź: „Ja jestem i pracuję” odpowiedział: „Jasne k***”. To były zachowania furiata wycelowane w losowego pracownika, mnie".
Kolejny pracownik: "Na spotkaniach nie raz usłyszałam jak dyrektor podważał zasadność zwolnień lekarskich i omawiał na forum indywidualne nieobecności pracowników. Inny ze świadków dodaje, że dyrektor miał na spotkaniach insynuować kupowanie zwolnień przez nieobecne osoby: "Był taki moment w pracy, gdzie, pomimo że byłem chory, to jednak przychodziłem do pracy, ponieważ w czasie zebrań pracowników dyrektor podważał zasadność korzystania ze zwolnień".
Przesłuchiwani mówili także o stałym podważaniu kompetencji, którego doświadczali ze strony dyrektora. W protokole kontroli pojawia się przykład dotyczący muzealnego działu redakcji (zajmującego się m.in. przygotowywaniem do druku muzealnych publikacji, informacji prasowych, czy opracowywaniem tekstów do internetu).
"Miały miejsce zachowania polegające na deprecjonowaniu pracy pracujących tam doświadczonych specjalistów, między innymi poprzez polecenia zastępowania tej pracy narzędziami takimi jak Chat GPT. Gdy pracownicy zgłaszali, sprzeciw względem niektórych zachowań dyrektora, i że obawiają się powtórzenia tego typu zachowań ze strony dyrekcji, dyrektor skwitował słowami „coraz bardziej szanuję Potocką” - przyznała następna osoba.
"Kolejna sytuacja miała miejsce na zebraniu wszystkich pracowników. Rozmawialiśmy o pracy Katarzyny Krakowiak-Bałki. Była mowa o doświetleniu tych prac. Brałam udział w tej rozmowie. Zaproponowałam oświetlenie pracy od dołu. Powiedziałam, że inaczej będzie ciemno i dziura na dole, na co dyrektor odpowiedział - tu cytat - czy „oświetlić mi dziurę” - czytamy w protokole.
Opisano też sytuację w MOCAK-u po kwietniowym artykule Radia Kraków informującym o powołaniu miejskiej komisji. "Po tym artykule (…) rozpoczęło się polowanie na czarownice. Przejawiało się to wzmożoną negatywną atmosferą. (…) Dyrektor zaatakował mnie, że przygotowując życzenia wielkanocne (grafikę do mediów społecznościowych - przyp. red.) obcięłam celowo jego nazwisko, chcąc go znieważyć czy upokorzyć. To był tzw. czeski błąd. Ja nie zrobiłam tego celowo to jest niedopatrzenie, byłam wówczas bardzo obłożona pracą. Następnie dyrektor pytał agresywnie czy podpisałyśmy pismo o mobbingu przeciwko niemu do Urzędu Miasta. Dla mnie to spotkanie skończyło się bardzo niekomfortowo, byłam zapłakana, zastraszona".
Wnioski po kontroli?
Radio Kraków zwróciło się w tej sprawie bezpośrednio do Okręgowego Inspektoratu Pracy w Krakowie. Otrzymaliśmy treść wystąpienia skierowanego do MOCAK-u 11 sierpnia 2026 roku.
"Po zapoznaniu się z treścią protokołu kontroli mogę stwierdzić, że treść zeznań jak i anonimowych ankiet zebranych wśród pracowników, które stanowią część protokołu kontroli, potwierdza niewłaściwe zachowania wobec pracowników. Jednocześnie z uwagi na odwołanie poprzedniego dyrektora (którego zachowania były przedmiotem tego postępowania) z pełnionej funkcji jeszcze w trakcie trwania kontroli, ustał stosunek służbowy i kontakt byłego dyrektora z pracownikami. Nie zostały w związku z tym sformułowane żadne dalsze zalecenia wobec jego osoby. Po stronie dyrekcji Muzeum aktualnie pozostaje przestrzeganie powszechnie obowiązujących przepisów oraz wewnętrznych regulaminów, których celem jest zapewnienie braku dyskryminacji i ochrona przed mobbingiem - napisał w mailu do Radia Kraków Grzegorz Kuźma, pełniący obowiązki dyrektora MOCAKu.
Podsumowując: przeprowadzająca kontrolę inspektor „stwierdziła fakty naruszające przepisy prawa pracy”. Wśród naruszonych przepisów znalazły się między innymi te, które nakładają na pracodawcę obowiązek przeciwdziałania mobbingowi i dyskryminacji. Co do samego mobbingu, nie znalazła jednak podstaw do zawiadomienia prokuratury o "o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa".