Gościem Marzeny Florkowskiej jest Katarzyna Winiarczyk, kustoszka, Muzeum Krakowa
- A
- A
- A
Śmierć na Wieży Mariackiej i inne zagadki czasu
Praca zegarmistrza miejskiego była bardzo uciążliwa. Wieża, kręte, wysokie schody. Nieogrzewana, więc w zimie wiatr hula, temperatura niska. A tu nie ma uproś, to jest służba. To jest służba czasu. Na tarcze zegarowe patrzą mieszkańcy i ten czas musi być właściwy.500 obrotów korbą
Zegary najstarsze mechaniczne trzeba było bardzo często nakręcać, nawet raz dziennie. Potem tutaj źródła z XIX wieku mówią mniej więcej o raz na trzy dni.
Nakręcanie takiego zegara to było wyzwanie. Bardzo ciężki mechanizm musi mieć odpowiednie zabezpieczenie, ale mechanizm jest poruszany przez opadające ciężary. Były to kamienie większe, były to wiadra wypełnione czymś ciężkim, ale one, żeby opadać, musiały mieć miejsce. Więc te wieży zegarowe, one były, można powiedzieć, puste w środku.
W takim sensie, że te liny musiały gdzieś opadać, a potem trzeba było właśnie korbą z powrotem nakręcić. Źródła podają, że to było 500 obrotów. Wysiłek niesamowity.
Praca zegarmistrza miejskiego była bardzo uciążliwa. Wieża, kręte, wysokie schody. Nieogrzewana, więc w zimie wiatr hula, temperatura niska. A tu nie ma uproś, to jest służba.
To jest służba czasu. Na tarcze zegarowe patrzą mieszkańcy i ten czas musi być właściwy. Tak więc to jest takie uwiązanie troszkę do tego miejsca.
Od jego opieką był zegar na Wieży Ratuszowej na Rynku Głównym i na Wieży Ratusza Kazimierskiego.
Służący z pięciorgiem dzieci
Nie zegarmistrzowie ten czas wyznaczają, a właśnie astronomowie. I od końca XVIII wieku w Krakowie funkcjonowała gwiazdarnia, czyli Obserwatorium Astronomiczne na Wesołej. 19 lutego 1838 roku po raz pierwszy z dachu tegoż obserwatorium nadano krakowski sygnał czasu.
Oczywiście wyznaczenie godziny południowej należało do astronomów. Natomiast służący Obserwatorium wspinał się na dach Obserwatorium i stamtąd machał chorągiewką i przekazywał na Wieżę Mariacką znak, że oto nadeszło południe.
Zarówno zegarmistrz, jak i właśnie ten służący, to były osoby, które tak dosłownie były związane z czasem i miejscem.
Michał Windak utrzymał się bardzo długo na tym stanowisku. Z żoną Marią wychowywali pięcioro dzieci. Tak liczna rodzina mieszkała wręcz w opłakanych warunkach. Pisał w tej sprawie list do Uniwersytetu Jagiellońskiego”
„Z całą tą familią zamieszkuję jeden pokoik mający 22 metry kwadratowe powierzchni, gdzie w porze zimowej występuje tak straszna wilgoć, że ze ścian krople wody ściekające na podłogę trzeba kilka razy dziennie wycierać. Wskutek tej wilgoci jest z całą familią narażony na ciągłą utratę zdrowia. I tak, podpisany cierpi na silny reumatyzm.
Dzieci w porze zimowej rwą palcami chwiejące się zęby, a żona od zimy do dziś dnia choruje na nogi”.
Śmierć na hejnalicy
W lipcu 1901 roku na hejnalicy pełniąc służbę, zmarł plutonowy Antoni Dołęga. Jeden z hejnalistów krakowskich. Ta śmierć nie przeszła bez echa, bo było to coś wyjątkowego, niesamowitego. Śmierć hejnalisty podczas pełnienia służby czasu. Został on upamiętniony tablica na Kościele Mariackim, na której jest przedstawiony razem z gołębiami. W pamiętniku innego hejnalisty Stanisława Syrka czytamy:
„Kolega świętej pamięci Antoni Dołęga był ulubieńcem ptaków i potrafił sobie oswoić gołąbka białego z czarną obwódką na szyi, który był stałym mieszkańcem wieży, do tego stopnia, że gołąbek później tak się nauczył, że gdy kończył służbę, on już na dole u wyjścia towarzyszył i leciał za nim do domu. Tak samo odczuwał, jak wychodził z domu do służby na wieżę i był mu towarzyszem podczas samotnego spędzania obowiązków, rozmawiając z nim jakoby z przyjacielem”.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
23:10
Anna Twardosz i Kacper Tomasiak mistrzami Polski w skokach narciarskich
-
20:00
Remis z Widzewem, Wisła Kraków nadal bez wyjazdowej wygranej. OPIS
-
19:16
Barbara Gawryluk tworzyła nie tylko dla dzieci
-
18:55
„Trudno mi wyobrazić sobie radio bez Basi”. Katarzyna Fortuna wspomina Barbarę Gawryluk
-
18:50
Góralska kultura oficjalnie chroniona. Tradycje polskich Karpat trafiły na prestiżową listę
-
18:16
Ile Kraków zarobi po wprowadzeniu opłaty turystycznej? Marek Zuber: 100 milionów to optymistyczna wersja
-
17:24
Konkurs na dyrektora muzeum MOCAK – odwołany. Powód?
-
17:06
Barbara Gawryluk. Miała jeszcze tyle historii do opowiedzenia
-
17:06
Polska tenisistka na pewno zagra w finale w Wuhan! Świątek i Chwalińska w historycznym półfinale
-
16:43
PiS zarzuca koalicji zaniedbania przy inwestycjach drogowych w Małopolsce. KO odpowiada
-
16:31
Wieczysta znów dała sobie wydrzeć zwycięstwo. RELACJA MINUTA PO MINUCIE
-
16:10
Najdłuższy tunel kolejowy w Polsce walczy o międzynarodową nagrodę. Można głosować
-
15:10
Żegnaj, Basiu
-
14:57
Nie żyje Barbara Gawryluk, Radio Kraków w żałobie. Była nie tylko naszą koleżanką
-
14:43
Zderzenie dwóch samochodów na A4. Dziewięciokilometrowy korek w kierunku Tarnowa
-
13:10
Groźny dla pszczół szerszeń dotarł do Małopolski. „Jeśli to pojedyncze gniazdo, mamy szansę go zatrzymać”
-
10:45
Kraków prof. Agnieszki Chłosty-Sikorskiej - Służba zdrowia - odc. 18 - Żeromski. Szpital zbudowany dla nowego miasta
-
15:05
Najważniejsza jest diagnoza