Gościem Marzeny Florkowskiej jest Katarzyna Kobylarczyk, autorka książki „Kobiety Nowej Huty”, współorganizatorka Nowohuckiego Archiwum Społecznego przy Ośrodku Kultury im. Norwida
- A
- A
- A
Kilkaset dzieci miesięcznie rodziło się w mieszkaniu w bloku na os. Willowym. „To było po sąsiedzku”
Większości dzieci, która w tamtym czasie przychodziła na świat, rodziła się właśnie w tym miejscu. Nie było jeszcze Szpitala Żeromskiego, a do Krakowa trzeba było jechać 10 kilometrówBlok podobny do tego, w którym mieszkają
Osiedle Willowe to jest jedno z tych pierwszych osiedli nowohuckich, przy niedużym placu, który dzisiaj się nazywa Placem przy Poczcie.
To jest takie centrum ówczesnej, rodzącej się Nowej Huty. Jeszcze zanim powstanie Plac Centralny i to całe wielkie założenie urbanistyczne, tam powstają pierwsze bloczki. Nieduże, ze skośnymi dachami. Wyglądają jak domki.
I właśnie jeden z takich piętrowych bloczków zostaje zaanektowany na Izbę Porodową. Kobiety tam przychodzą z zaufaniem. Bo to był taki blok ten, w którym mieszkają.
To jest sekret, to jest wielka tajemnica, ponieważ my do końca nie wiemy przez kogo ta Izba Porodowa jest urządzona. Kto to zrobił? Czy zrobił to samowolnie? Czy zrobił to, bo taka była wielka potrzeba społeczna? Bo w tym nowym, budującym się mieście kobiety zaczęły rodzić dzieci. Wtedy nie było jeszcze Szpitala Żeromskiego. Do Krakowa jest 10 kilometrów. Nie ma żadnego dojazdu.
Jeśli zaczynała się akcja porodowa, to nie było co zrobić. I te pierwsze nowohuckie dzieci przychodzą na świat bardzo często w przeróżnych warunkach. Pomagają położne i akuszerki, które mieszkają w okolicznych wioskach. W Czyżynach, w Bieńczycach, w Mogile. Kiedy nagle buduje się to wielkie robotnicze miasto, one ruszają na pomoc i zaczynają pomagać rodzącym robotniczkom. Rodzącym murarkom, szklarkom, spawaczkom, które tam przyjechały. Te pierwsze nowohuckie dzieci rodzą się w tych hotelach robotniczych. I kiedy jeden z takich bloczków zostaje wykończony, być może to właśnie te położne, te akuszerki zajmują go, mówiąc to będzie nasze, tu kobiety będą rodzić dzieci. I tak zaczyna się izba porodowa.
Na ośmiu mężczyzn przypadały dwie kobiety
Z tej wielkiej takiej powojennej biedy, nędzy, rodzi się nagle Nowa Huta. Rodzi się miejsce, gdzie będzie można znaleźć pracę i będzie można wybudować sobie dom. Taki przekaz idzie w świat. Więc niektóre kobiety, których los jest naprawdę trudny i ciężki, wyruszają tam.
To musiała być ogromna odwaga, żeby rzucić się w nieznane, na głęboką wodę, zupełnie samemu. W to środowisko bez rodziny, bez księdza, bez władzy właściwie jakiejś. Milicjantów, którzy pilnują tej budującej się Nowej Huty, jest niewielu.
Jakbyśmy popatrzyli na proporcje, to na ośmiu mężczyzn, przypadały dwie kobiety. Są w mniejszości. Pracują, zdobywają zawody, zakochują się i mają dzieci.
Nowohucka Izba Porodowa czyli akcja „Rodzić po ludzku”
Istnienie Izby Porodowej jest poświadczone od około 1951 roku. Stoi blok, pojawiają się informacje, że w Izbie pracują położne. Jedną z nich jest Regina Cecuga. Pani Cecugowa, jak jest często tytułowana, to jest położna, która przyjmuje na świat na pewno tysięczne dziecko urodzone w Nowej Hucie, tak zwanego tysięczniaka, ale poza tym na pewno wiele, wiele więcej dzieci przez jej ręce na świat przyszło.
Warunki są trudne, brakuje wszystkiego, brakuje prześcieradeł, łóżek. Brakuje lekarza.
Ale jest miejsce bezpieczne i to jest niesamowicie ważne. To jest też taki moment, kiedy polskie państwo trochę się budzi. Bo ten powojenny boom urodzeniowy lat pięćdziesiątych, on się dzieje nie tylko w Nowej Hucie, nie tylko w Krakowie, tylko w całej Polsce. I ponieważ brakuje szpitali, a szpital wybudować to nie jest takie proste, więc zaczyna się akcja organizowania izb porodowych w całej Polsce. Ich powstają setki. W przeróżnych miejscach. W Nowej Hucie to akurat jest blok mieszkalny. Ale to bardzo często są albo znacjonalizowane dwory, albo pałace. W Niepołomicach zamek.
Jadwiga Beaupré z domu Klemensiewicz czyli poród nie musi boleć
Doktor Jadwiga Beaupré, znakomita lekarka, ginekolożka, położniczka, kobieta, która ma niesamowity dar troski o kobiety, niesamowitą wiedzę i dużą odwagę, żeby się dowiadywać nowych rzeczy. Ona pracuje w Izbie Porodowej w Nowej Hucie.
Dowiaduje się w latach pięćdziesiątych, że w Wielkiej Brytanii i Francji pojawia się idea porodu bezbolesnego. To znaczy lekarze francuscy i brytyjscy stwierdzają, kobieta nie musi cierpieć, kiedy rodzi. Wystarczy, żeby wiedziała, co się dzieje z jej ciałem, żeby wiedziała, jak ma reagować, żeby się nie bała, bo kiedy się boi, to spina wszystkie mięśnie, zaczyna się stresować, wydzielają się hormony stresu. I jeszcze bardziej boli. Uwaga, nie mówimy o porodach ze znieczuleniem. Mówimy o tym, że o naturalnych porodach, które możemy sobie ułatwić naturalnymi metodami.
I uczy te nowohucianki, hutniczki, murarki, uczy, że poród nie musi boleć. Kobiety w ogóle w tym czasie się wstydzą. Kobiety często nie idą do ginekologa przez całą ciążę, ani do położniczki przecież. Więc ona wychodzi im naprzeciw i na przykład chodzi na pogadanki do szkół, do hoteli robotniczych, na stołówki. Tam, gdzie te kobiety się zbierają. Skoro one nie chcą przyjść do niej, to ona przyjdzie do nich. Publikuje bardzo dużo broszurek, niedużych książeczek, które mają wielotysięczne nakłady. I rzeczywiście te kobiety się o tym dowiadują i przychodzą na spotkania z nią. Mówi, zakładam szkołę rodzenia w Nowej Hucie.
Pozostała poręcz i pamięć
W dawnej Izbie Porodowej obecnie znajduje się ośrodek dla dziewcząt, więc nie ma tam wolnego wstępu.
W środku niezmieniona klatka schodowa. Przepiękna kuta balustrada z taką drewnianą, wyślizganą poręczą.
I ja wiem, że te położnice wspinały się po tych schodach, więc moja wyobraźnia jest oczywiście od razu uruchomiona, że ta poręcz jest tak wyślizgana dłońmi tych położnic, które już w bólach maszerują na piętro. Więc to może jest taki ostatni ślad materialny po Izbie Porodowej.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
07:32
"Koń to nie owca". Od dziś fasiągi jadą krócej. Spór na trasie do Morskiego Oka tylko się rozpędza
-
06:32
We wtorek w Małopolsce do 24 stopni. Wieczorem wyraźnie chłodniej
-
22:34
Triumf charakteru i ostrzeżenie przed burzą. Polskie siatkarki wkraczają w decydującą fazę ME
-
22:25
Polscy strażacy wrócili z Hiszpanii. Ostatnia grupa wylądowała w Balicach
-
22:00
Co zdjęcie z Tyraspola zmienia w sprawie Marcina Romanowskiego? „Kluczowe jest ustalenie miejsca pobytu”
-
21:28
Daria Gosek-Popiołek chce zmniejszyć Strefę Czystego Transportu. „Jej granicą będzie strefa płatnego parkowania”
-
21:20
Jan Hoffman złożył podpisy. Inicjator referendum chce zostać prezydentem Krakowa
-
20:34
Nie będzie powrotu do bojkotu. Kibice Wisły obejrzą mecze w Opolu i Kielcach
-
20:13
Wojewoda o aktywistach DIOZ: „Nie może być tak, że ktoś zastrasza ludzi”
-
19:47
Strajk nauczycieli podczas przyszłorocznych matur? Szef małopolskiego ZNP nie wyklucza takiego scenariusza
-
18:57
Zmiany w krakowskiej KO. Zarząd rozwiązany, Szczęsny Filipiak odwołany
-
18:20
Tarnów i gmina Tarnów razem? Jest petycja w sprawie połączenia samorządów
-
17:58
Nowa ustawa o pieczy zastępczej - szanse i zagrożenia
-
17:51
Małopolska prokuratura przejęła śledztwo w sprawie pożaru w zakładzie produkującym drony
-
17:18
Szkoła jest, uczniowie do niej nie wrócą. Spór w Stadłach trwa
-
17:05
Nie żyje polski turysta, który stracił przytomność na szlaku w Tatrach Wysokich
-
16:55
Śmiertelny wypadek na DK79. Nie żyje kierowca samochodu osobowego
-
15:05
Szkolna rewolucja i lekcja, której każda kobieta potrzebuje
-
12:35
Kraków prof. Agnieszki Chłosty-Sikorskiej - Służba zdrowia - odc. 11 - Kraków pod kontrolą