W czwartek przed sądem mieli składać wyjaśnienia wszyscy oskarżeni, ale jednak do tego nie doszło.
- To prawo oskarżonych do tego, żeby w sposób bezpośredni zapoznać się z dowodami z zeznań świadków. Świadkowie zostali wezwanii, będą przesłuchiwani. Żeby zdynamizować postępowanie, będą chcieli całościowo odnieść się do tego po przesłuchaniach świadków. Oskarżeni nie przyznali się do zarzucanych im czynów. Zadeklarowali wolę składania obszernych wyjasnień. Są w stanie wykazać swoją niewinność. O to będą walczyć - tłumaczy mecenas Krzysztof Nosek, jeden z obrońców Henryka Łabędzia i Roberta Pacany.
Z tego samego prawa postanowił skorzystać także Janusz F., który wniósł o rozpatrzenie przez sąd kolejnych wniosków dowodowych. Kwestionował także legalność przeprowadzonych wobec wszystkich oskarżonych działań operacyjnych, czyli podsłuchów. Do tego przychylili się także obrońcy Łabędzia i Pacany.
- To jest sprawa kluczowa. Faktem jest, że Dariusz Barski, jako prokurator krajowy, podpisał wniosek o wyrażenie zgody na przedłużenie kontroli operacyjnej wobec oskarżonych Henryka Łabędzia i Roberta Pacany. Sąd Okręgowy w Warszawie przychylił się do tego wniosku i przedłużył kontrolę operacyjną o trzy miesiące. My uważamy, że przedłużenie tej kontroli było nielegalne. Dowody, którymi posiłkuje się prokurator, właśnie pochodzą z tego okresu - podkreśla adwokat Dawid Rasiński.
Sąd postanowił, że będzie prowadził postępowanie m.in. w oparciu o stenogramy rozmów, z których została zdjęta klauzula tajności i uznał te dowody.
Proces miał się rozpocząć w listopadzie, ale wtedy obrońcy złożyli szereg wniosków m.in. o wyłączenie jawności, ale także o zmianę sędziego, przez co wszystko się opóźniło.
Oskarżonym grozi do 8 lat więzienia.