Jeszcze 9 lat temu wszystko zaczynało się w mieszkaniu. W dużym pokoju mieściło się około 25 widzów, reflektory były wypożyczane specjalnie na spektakle, a po przedstawieniach publiczność zostawała na rozmowy przy kawie i winie. Dziś Scena Supernova to rozpoznawalny punkt na mapie krakowskiej kultury niezależnej, który każdego roku organizuje ponad sto wydarzeń – od spektakli teatralnych, przez koncerty, improwizację i wystawy, po spotkania z artystami z Polski i zagranicy. Początki były efektem potrzeby stworzenia własnej przestrzeni dla grupy pasjonatów teatru.
Była grupa ludzi, którzy nie mieli swojej siedziby. Graliśmy w mieszkaniach, między innymi u mnie. Kiedy zwolnił się lokal przy ulicy Gazowej, postanowiliśmy spróbować. Chcieliśmy stworzyć miejsce nie tylko dla teatru, ale dla całego kolektywu artystycznego – mówią.
Nowa nazwa nie była przypadkowa. Wcześniej zespół działał jako Teatr Kosmos, a fascynacja przestrzenią kosmiczną pozostała z twórcami do dziś. W repertuarze znalazły się spektakle poświęcone Janowi Heweliuszowi czy najnowsza produkcja "Mars", wpisująca się w charakterystyczny dla Supernovy motyw eksploracji nieznanego. Współczesny teatr offowy nie musi definiować się przez sprzeciw wobec instytucji. Scena Supernova współpracuje zarówno z zawodowymi aktorami, jak i amatorami, studentami oraz artystami różnych dziedzin. Obok aktorów pojawiają się performerzy, tancerze, plastycy czy muzycy.
Bardziej patrzymy na off jako coś, co łączy ludzi, niż coś, co buduje opozycję. W naszych spektaklach grają również aktorzy teatrów instytucjonalnych i bardzo sobie tę współpracę chwalą – dodają.
Ta otwartość przekłada się również na kontakt z publicznością. Po przedstawieniach widzowie często zostają, by rozmawiać z twórcami. – "Nie chcemy budować dystansu między sceną a widownią" – mówią twórcy.
Dziewiąte urodziny odbywają się w szczególnym momencie. Zespół musi opuścić swoją dotychczasową siedzibę przy ulicy Gazowej. Kamienica ma zostać przebudowana. Przed zespołem stoi ogromne logistyczne wyzwanie. To nie tylko sala teatralna, ale również magazyny pełne scenografii, kostiumów, rekwizytów oraz profesjonalnego sprzętu oświetleniowego i nagłośnieniowego. – "Jesteśmy gotowi wyremontować nowe miejsce własnymi siłami. Nie mamy wygórowanych oczekiwań, potrzebujemy po prostu przestrzeni, w której nadal będziemy mogli grać" – dodają.