Burmistrz Jowita Jurkiewicz Drąg wyjaśniała na antenie Radia Kraków, że w tej chwili urzędnicy, którzy kontrolują np. przydomowe szamba czy paleniska, o ewentualnych wykrytych nieprawidłowościach muszą powiadomić policję. Powołanie straży gminnej profilowanej na tych działaniach miało ułatwić pracę. Taka zapowiedź mocno wystraszyła jednak mieszkańców.
- Były olbrzymie obawy mieszkańców, że strażnicy gminni będą do kontrolowania nie tylko spraw związanych z ochroną środowiska. Duży opór społeczny, z którym ja bardzo mocno się liczę, spowodował to, że raz jeszcze pochyliliśmy się nad tym i uważam, że mieszkańcy nie są jeszcze gotowi na to, aby strażnicy gminni byli. Temat uznajmy już za niebyły. Oni nie mieli jednak kontrolować na przykład złego parkowania. To tylko i wyłącznie miały być służby powołane do tego, żeby kontrolować to, co jest związane z ochroną środowiska. Osoby, które miały to robić, bały się. Potencjalny pracownik miał później obawy, że miałby wyjść do mieszkańców w mundurze strażnika, że będzie się spotykał z taką dużą niechęcią - mówi burmistrz Ciężkowic, Jowita Jurkiewicz Drąg.
Obawy mieszkańców udzieliły się także kandydatom na dwóch strażników gminnych, którzy musieliby chodzić w mundurach takiej formacji. Ze względu na rezygnację z udziału w tym projekcie gmina nie poniesie kosztów, bo nie spożytkowała ponad półmilionowej dotacji. Samorząd miał do tego dołożyć z własnych pieniędzy 92 200 złotych.
Burmistrz Jurkiewicz Drąg podkreśla, że wątpliwości wzbudziło także wydłużenie dofinansowanego projektu z 3 do 5 lat, przez które gmina musiałaby utrzymywać taką straż gminną. Ostatecznie Ciężkowice wycofały się z pomysłu utworzenia takiej formacji.